Ostatnia droga

Jedna z najważniejszych misji w historii badania kosmosu zakończyła swój żywot. Z premedytacją skierowano ją w stronę powierzchni Saturna. Tam nie dotarła, bo krótko po tym, jak weszła w atmosferę planety, słuch po niej zaginął.

Reklama

To było zresztą do przewidzenia. Saturn, tak jak Jowisz czy Uran, jest gazowym olbrzymem. Ogromną planetą, której gęsta atmosfera wytwarza tak duże ciśnienie, że wszystko, co w nią wleci, jest natychmiast miażdżone.

7 lat w drodze

Międzynarodowa sonda Cassini przez ostatnich 18 lat przesyłała na Ziemię niesamowite zdjęcia Saturna i jego księżyców. Zanim do tej planety dotarła, przelatywała obok Wenus i Jowisza. W 2005 r. lądownik Huygens osiągnął powierzchnię Tytana, księżyca Saturna, i przesłał z jego powierzchni zadziwiające i zachwycające fotografie. Nie o same zdjęcia jednak chodziło. Celem misji było wykonywanie serii pomiarów dotyczących księżyców dużych planet i samych planet, m.in. ich pola magnetycznego. No ale oczywiście największe emocje budzą obrazy powierzchni i z powierzchni światów, których nikt przed Cassini nie odwiedzał. To dzięki tej ekspedycji poznaliśmy wygląd powierzchni Tytana i skład oraz parametry jego atmosfery. To dzięki Cassini dowiedzieliśmy się, że na Enceladusie istnieją czynne wodne gejzery, które wyrzucają w przestrzeń kosmiczną ogromne ilości wody i dwutlenku węgla. Zobaczyliśmy dokładną strukturę pierścieni Saturna oraz dostaliśmy sporą porcję danych. Po ich analizie być może uda się zrozumieć skomplikowane zależności pomiędzy tymi pierścieniami i księżycami planety. Zresztą dzięki misji Cassini udało się odkryć kilka nowych księżyców.

Misja miała się zakończyć w 2008 r., ale naukowcy dwukrotnie ją przedłużali. Powód? Cóż, te tereny Układu Słonecznego są słabo rozpoznane, a sama sonda dobrze wykonywała swoje zadania. Do Saturna sonda leciała z Ziemi 7 lat. Nieprędko w tamtym kierunku zostanie wysłana kolejna tak kompleksowa i zaawansowana misja. Cassini była jedną z najbardziej skomplikowanych sond, jakie kiedykolwiek wysłano w kosmos. Ważyła ponad 2 tony, a na swoim pokładzie miała najlepszy sprzęt, jaki był do dyspozycji… pod koniec lat 80. XX wieku. Misja Cassini okazała się sukcesem w dużej mierze dzięki Polakom. Naukowcy z Centrum Astronomicznego PAN wybudowali urządzenia do pomiaru warunków klimatycznych na Tytanie. Cassini to orbiter, statek, który znajduje się na orbicie badanego obiektu. Huygens jest lądownikiem, który wylądował na powierzchni Tytana.

Co teraz?

Cassini była największą z dotychczas wybudowanych sond. Ważyła więcej niż dwa Voyagery razem. Na pokładzie miała 12 autonomicznych urządzeń. Sonda przesłała z powierzchni Saturna i jego księżyców dziesiątki tysięcy fotografii wysokiej rozdzielczości. Gdy w styczniu 2005 r. na powierzchni Tytana wylądował próbnik Huygens, informacje na Ziemię przekazywał za pomocą krążącej po orbicie sondy Cassini. Konstrukcja Huygensa pozwalała na wylądowanie na zbiorniku ciekłej substancji. Po przejściu przez gęste chmury, po 2,5 godz. opadania na spadochronie, próbnik wylądował jednak na powierzchni twardej, pokrytej czymś, co przypominało ziemski śnieg. Z badań radarowych przeprowadzonych z orbity księżyca wynikało, że na Tytanie znajdują się jednak duże jeziora. Pierwsze płynne akweny, jakie udało się znaleźć na obcym globie. Może trochę szkoda, że były to akweny płynnego metanu, a nie wody.

I na Cassini przyszedł jednak czas. Nie jest pierwszą sondą, którą postanowiono przeprogramować tak, by podjęła w pewnym sensie samobójczą misję. Skoro i tak jej możliwości techniczne zostały wykorzystane w zakresie znacznie większym, niż planowano, skoro i tak za chwilę sonda miałaby zamilknąć z powodu braku energii, uznano, że warto zrobić jej huczny… pogrzeb. Huczny i niepozbawiony sensu. Sondę skierowano wprost w kierunku powierzchni Saturna. Przy okazji włączono tryb przesyłania informacji live. Gdyby nie to ostatnie, Cassini nie zdążyłby przesłać w kierunku Ziemi zdjęć z ostatnich sekund swojego życia. A tak udało nam się zobaczyć i zmierzyć, co dzieje się na granicy pomiędzy przestrzenią kosmiczną a jedną z najgęstszych atmosfer Układu Słonecznego, czyli atmosferą Saturna. Taka ekstremalna transmisja trwała około minuty. Dzięki niej udało się zgromadzić dane, które badacze będą analizowali przez kolejne lata. Po tej minucie sonda zamilkła. Ogromne ciśnienie panujące w atmosferze Saturna zgniotło ją jak w imadle.

Co teraz? Analiza danych. Ogromnej ilości danych. No i oczekiwanie na kolejną sondę, która poleci w tamte obszary Układu Słonecznego. Na razie nikt takiej misji nie planuje. A to znaczy, że nowe dane z Saturna i jego księżyców będziemy mieli nie wcześniej niż za kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat. Ten czas powinien wystarczyć, by dokładnie przeanalizować to, co przez lata przysyłała na Ziemię Cassini.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama