Pestycydy zabijają pszczoły

Kolejni uczeni potwierdzają, że za masowe wymieranie pszczół odpowiedzialne są niektóre pestycydy. Czyli innymi słowy: my, ludzie. Na terenach, gdzie pszczoły wyginęły całkowicie, trzy czwarte roślin pozostawało niezapylonych, a plony zmniejszyły się nawet o 40 procent.

Od około 10 lat w zasadzie na całym świecie masowo wymierają pszczoły. Znajduje się je zawsze poza ulem. Głównie tam, gdzie owady zbierają nektar. Wymierania zdarzały się już wcześniej, ale dotyczyły one konkretnych obszarów. Po jakimś czasie wymieranie się kończyło, a populacja owadów na danym terenie wracała do swojej poprzedniej liczebności. Ale od ponad dekady, a konkretnie od 2006 r., pszczoły wymierają wszędzie, na całym świecie.

Kto winny?

Na początku myślano, że problemem jest jakiś wirus, który obniża odporność pszczół. Tyle tylko, że mimo bardzo dokładnych badań wirusa nie znaleziono. Ponadto wirusy nie atakują wszędzie równocześnie, niezależnie od szerokości geograficznej. Nie zauważono zresztą, żeby infekcja wirusowa rozprzestrzeniała się, żeby pszczoły ginęły w jednym miejscu, a potem w kolejnych. Przy okazji obalono inną hipotezę, mówiącą, że za wymieranie pszczół odpowiedzialny jest jakiś pierwotniak albo pasożyt. Kolejnym podejrzanym było globalne ocieplenie. Ale i tę przyczynę dość szybko wyeliminowano. Eksperci twierdzili, że pszczoły nie są aż tak wrażliwe na niewielkie zmiany temperatur, a poza tym ginęły one nawet tam, gdzie średnia temperatura nie ulegała zmianie. Kolejne podejrzenia padły na uprawy GMO (modyfikowane genetycznie). Tylko dlaczego pszczoły wymierały nawet w tych krajach, w których GMO nie było? Bardzo poważnie zastanawiano się, czy pszczoły nie padły ofiarą fal elektromagnetycznych. Tych z telefonów komórkowych, radia i telewizji, w końcu fal, które produkują radary i niezliczona liczba anten. Ten czynnik bardzo trudno badać. Nie dlatego, że fal jest mało, tylko dlatego, że jest ich bardzo dużo – nie ma miejsca na Ziemi, które byłoby od nich wolne. Ponadto fale elektromagnetyczne mają różną długość i różne natężenie. Nie da się wyłączyć poszczególnych rodzajów fal po to, by badać ich wpływ na organizmy żywe. W zasadzie nie da się na dużej powierzchni w skomplikowanym ekosystemie potwierdzić – albo definitywnie zaprzeczyć – że fale są odpowiedzialne za jakikolwiek efekt biologiczny. Można się jednak posłużyć statystyką i logiką. Pszczoły wcale nie wymierały tam, gdzie ilość fal była największa. Ponadto ważne jest nie tylko to, czy pszczoły na danym obszarze wymierały, ale także to, jak do tego dochodziło. Jeśli czynnik wymierania nie pojawił się na danym terenie nagle, pszczoły powinny wymierać stopniowo, pszczele rodziny powinny się przerzedzać i w kolejnych pokoleniach powinno być coraz mniej owadów. Tymczasem pszczoły ginęły nagle, i to całymi rodzinami.

Pierwszy winny?

Ostatnim i chyba najdokładniej przebadanym podejrzanym były pestycydy, czyli chemiczne środki ochrony roślin. Ochrony przed szkodnikami, a nie przed pszczołami. Pszczoły (i wiele innych owadów) są odpowiedzialne za zapylanie roślin. Bez zapylaczy nie wydają one owoców (nasion), a to dla człowieka i wielu innych gatunków zwierząt byłaby tragedia. W niektórych rejonach świata 80 proc. owoców i warzyw istnieje właśnie dzięki pszczołom. Ze statystyk wynika, że owady te – po krowach i świniach – są najczęściej hodowanymi zwierzętami.

W teorii pestycydy nie powinny działać źle na nikogo poza szkodnikami (na które te środki są projektowane). Wiemy jednak, że w praktyce różnie bywa. Pestycyd pestycydowi nierówny, a w przeszłości wielokrotnie wycofywano konkretne związki z użycia właśnie z powodu ich wpływu na organizmy żywe.

Pestycydy zaczęto podejrzewać o powodowanie wymierania pszczół bardzo szybko, bo zaledwie trzy lata po rozpoczęciu tego procesu. Badane w laboratorium owady, mimo że były narażone na kontakt z pestycydami, nie wykazywały jakichkolwiek oznak choroby. Gdy badania powtórzono dla innego zestawu związków, wyniki nie były już tak jednoznaczne. W kolejnych eksperymentach i badaniach zauważono jednak, że niektóre pestycydy znacząco zaburzają orientację pszczół i ich komunikację, która jest bardzo złożona. Te owady poprzez ruch ciałem, odwłokiem i odnóżami są w stanie przekazać innym osobnikom bardzo dużo informacji. Głównie tych, które dotyczą położenia źródeł pokarmu, oraz związanych z zagrożeniem. Tylko czy zła komunikacja i zaburzona orientacja w przestrzeni mogą być powodem masowego wymierania całych rodzin? To wciąż jest tajemnica. Ale kolejne badania zaczęły potwierdzać fatalny wpływ pestycydów na funkcjonowanie owadów. W ostatnich dniach Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował dokument, który zbierał wyniki z wielu innych prac naukowych dotyczących powodów wymierania pszczół. I po raz kolejny okazało się, że to pestycydy są winne. Nie wszystkie, ale neonikotynoidy.

Powtórka z historii?

Chodzi o związki chemiczne służące do zabijania szkodliwych dla upraw owadów. Budowa cząsteczki chemicznej neonikotynoidów podobna jest do budowy cząsteczki nikotyny. Niektóre badania już wcześniej wskazywały że wina leży po stronie tej grupy pestycydów, ale inni wskazywali, że nikotynoidy są znacznie mniej toksyczne niż wcześniej stosowane w rolnictwie pestycydy. Dzisiaj to właśnie pestycydy z grupy nikotynoidów są najszerzej stosowane w rolnictwie. Przynajmniej w niektórych krajach. Są miejsca, gdzie zakazano ich używania właśnie z powodu coraz lepiej udokumentowanego wpływu na populację pszczół. Od 3–4 lat pojawia się coraz więcej informacji o tym, że ten rodzaj pestycydów ma fatalny wpływ także na populację ptaków i bezkręgowców wodnych. W Unii Europejskiej od 2013 r. obowiązuje moratorium zakazujące stosowania trzech konkretnych związków należących do grupy nikotynoidów.

Wróćmy do pszczół. Cząsteczki pestycydów uszkadzają układ nerwowy tych owadów, przyłączając się do receptorów w ściankach komórek nerwowych. Wynalezione przez firmę Bayer związki zaczęły być powszechnie stosowane w pierwszej połowie lat 90. XX w. do ochrony upraw przed owadami – szkodnikami. Działanie tych związków polega na upośledzeniu – w zasadzie zniszczeniu – układu nerwowego, a konkretnie na blokowaniu przewodzenia impulsów nerwowych, co skutkuje m.in. paraliżem mięśni. Pszczoły narażone na duże dawki wspomnianych pestycydów traciły koordynację ruchową. W drgawkach przewracały się i były bardzo pobudzone. Badania wykazują, że nikotynoidy są dla pszczół wielokrotnie bardziej toksyczne niż DDT – środek owadobójczy, który był powszechnie stosowanych w pierwszej połowie XX w., zanim okazało się, że ma związek z wyginięciem całych populacji ptaków oraz negatywny wpływ na wiele innych organizmów żywych.

Jaka skala?

Dzisiaj toksyczność DDT nie budzi wątpliwości, a jedną z jego wad jest duża trwałość, wynosząca (półokres rozpadu) w glebie do 15 lat. Tyle tylko, że w przypadku pestycydów z grupy nikotynoid ten okres wynosi do 18 lat. Co więcej, cząsteczka pestycydu rozpada się na nie mniej toksyczne części. Nikotynoidów nie rozpyla się na polach, tylko spryskuje się nimi nasiona. Gdy roślina rośnie, związek przenika na całą jej objętość, w tym do kwiatów i pyłku. Pszczoły, zbierając pyłek i zanosząc go do ula, w zasadzie transportują truciznę. Wpływa ona nie tylko na pszczoły pracujące poza ulem, ale także na te, które nigdy go nie opuszczają, w tym na królową.

Nie rozumiemy złożoności wpływu pestycydów na zachowanie pszczół. Nie rozumiemy, dlaczego pszczoły masowo wylatują z ula po to, żeby umrzeć w miejscu zbierania nektaru. Nie wiemy, czy wpływ na to mają jeszcze inne czynniki. Z wielu prac wynika jednak, że głównym winowajcą są pestycydy z grupy nikotynoid.

Jaka jest skala masowego wymierania pszczół? W niektórych stanach USA wyginęło 90 proc. pszczelich populacji. W skali całego kraju zanotowano zmniejszenie liczby pszczelich rodzin o około 40 proc. W Wielkiej Brytanii i Irlandii ten spadek wynosił około 50 proc. W Europie najgorsza sytuacja pod tym względem panuje właśnie na Wyspach i w Bułgarii. W Niemczech i we Francji wymarło od 30 do 40 proc. pszczelich populacji. Na terenach, gdzie pszczoły wyginęły całkowicie, trzy czwarte roślin pozostawało niezapylonych, a plony zmniejszyły się nawet o 40 procent.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja