Myszką po mapie

Do niedawna zdjęcia satelitarne mogły być oglądane przez wąską grupę zaufanych ludzi, analityków wywiadu lub wojskowych. Dzisiaj obrazy z orbity swojego podwórka, ulubionego parku czy miejsca, w którym spędziło się wakacje, może oglądać każdy. I to za darmo! .:::::.

Reklama

Zaczęło się kilka lat temu. Najpierw za duże, a później coraz mniejsze pieniądze można było kupić satelitarne zdjęcie swojej okolicy. To był całkiem oryginalny (bo nowy) sposób na zilustrowanie firmowego kalendarza czy folderu miasta lub regionu. Coraz częściej mapy pojawiały się w Internecie. Małe, wyrywkowe i słabej jakości, ale i tak stanowiły nie lada zdobycz. W pierwszych latach XXI wieku amerykańska firma Keyhole (kupiona w 2004 roku przez internetowego giganta – firmę Google) postanowiła zebrać wszystkie dostępne zdjęcia satelitarne i stworzyć kompletny obraz całej Ziemi. To była rewolucja.

Mapa, przewodnik, informator...

Program Google Earth umożliwia spoglądanie na rzeczywisty obraz naszej planety w trzech wymiarach. Oprogramowanie umożliwia podziwianie zdjęć każdego skrawka Ziemi pod różnymi kątami, sprawdzanie dokładnych współrzędnych geograficznych (tym samym może współpracować z urządzeniami GPS), czy wręcz wyszukiwanie konkretnych adresów. Coraz więcej firm umieszcza na komputerowym globusie informacje o swoich hotelach, restauracjach, sklepach czy kinach. Choć najwięcej takich punktów wprowadzonych jest w USA, także w Polsce szybko rośnie ich liczba. Klikając na każdy z takich punktów, otrzymuje się adres jego strony internetowej, numer telefonu i np. zdjęcie fasady (jeżeli szukamy restauracji) czy zdjęcie wnętrza pokoju (gdy szukamy hotelu).

Ale to wciąż nie wszystkie możliwości. Z programami takimi jak Google Earth można zaplanować udane wakacje. Ciekawe miejsca polecają ludzie, którzy je zwiedzili. Każdy może zamieścić w serwisie zdjęcie i opatrzyć je komentarzem. Po kilku dniach zdjęcie będzie widoczne dla każdego, kto ma zainstalowany na swoim komputerze program. Dla tych, których nie przekonują obrazy z satelity, na fotografie jednym kliknięciem można nałożyć granice administracyjne miast, województw czy krajów, ulice (wraz z nazwą i numeracją domów) i nazwy miejscowości.

Cały świat w zasięgu ręki

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Przyjeżdżamy do obcego miasta. Nie mamy książkowego przewodnika, nie mamy mapy. Mamy za to dostęp do Internetu w pokoju hotelowym. Dzięki programom takim jak Google Earth czy polski Zumi wszystko jest w zasięgu ręki. Mapy, przydatne informacje praktyczne, zdjęcia i filmiki najciekawszych obiektów turystycznych, a nawet krótka informacja encyklopedyczna o mieście czy całym regionie. Te informacje można oczywiście znaleźć w sieci i bez programów pokazujących zdjęcia satelitarne, ale wtedy są one rozrzucone i często trzeba ich szukać w różnych miejscach. Poza tym programy „lokalizujące” mają tę przewagę, że… łatwo można zapoznać się z najbliższą okolicą miejsca, w którym się jest.

Te właśnie funkcje lokalizacyjne są szczególnie dobrze rozwinięte w polskim Zumi. Ten program od Google Earth różni wiele, ale to, co najważniejsze – nie trzeba go instalować w komputerze – jest dostępny przez Internet. Niestety, obejmuje tylko obszar Polski, podczas gdy Google Earth całą kulę ziemską. Z drugiej strony dzięki Zumi możemy sprawdzić, gdzie w naszej okolicy znajdują się bankomaty konkretnego banku, hotele ulubionej sieci czy restauracje. Na mapie satelitarnej możemy nawet sprawdzić, gdzie jest najbliższy laryngolog dziecięcy czy hydraulik. No i najważniejsze – od razu dostajemy informację z jego numerem telefonu, a jednym kliknięciem możemy sprawdzić, jak do niego dojechać.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama