Natura jest zmienna

Dlaczego dzisiaj – nawet z ust zielonych aktywistów – słyszy się o zmianach klimatu, choć jeszcze jakiś czas temu głośno mówiono o ociepleniu? Ocieplenie to nie to samo co zmiana. .:::::.

Reklama

Nie ma wątpliwości, że klimat się zmienia. Zmieniał się zawsze i zawsze będzie się zmieniał. Powodów jest wiele. Świat, w którym żyjemy, nie jest statyczny. Słońce zmienia swoją aktywność, orbita Ziemi nie jest idealna, a w kosmosie zachodzą procesy, które dopiero zaczynamy zauważać (i daleko nam do ich pełnego zrozumienia). Także u nas, na Ziemi, wszystko jest w nieustannym ruchu, nieustannie się zmienia. Wybuchają wulkany, topią się lodowce, niektóre pustynie się zazieleniają, a w tym samym czasie gdzie indziej zielone pastwiska pustynnieją. Zmienia się wszystko, w skali zauważalnej przez nas, za naszego życia, i w skali tysięcy czy milionów lat. Mówienie w kategoriach nowości, naukowego odkrycia, że klimat się zmienia, jest kompletnym nieporozumieniem. To tak jakby powiedzieć, że… w dniu wczorajszym amerykańscy (a jakże) naukowcy odkryli, że podrzucona do góry piłka spada, przyciągana przez Ziemię.

Ale jeszcze większym kuriozum jest mówienie, że przed tymi zmianami trzeba chronić Ziemię. To przerasta nasze możliwości tak samo jak lot do sąsiedniej galaktyki. Gdybyśmy jednak potrafili wstrzymywać zmiany temperatury, opadów, ciśnienia, wiatru… na pewno nie wyszłoby to Ziemi na dobre. Wiele ekosystemów funkcjonuje dzięki zmiennym warunkom pogodowym. Także w długiej perspektywie czasu zmiany klimatu są dla życia korzystne. Tam, gdzie nie ma wymuszonej przez zmiany klimatu walki gatunków o przetrwanie, zdobywanie nowych terytoriów, tam też nie działają jak najbardziej naturalne mechanizmy doboru naturalnego.

Te prawdy wydają się oczywiste, a jednak coraz częściej pojawiają się postulaty, które im przeczą. „Chrońmy zmieniający się klimat” – nawołują organizatorzy wielu „zielonych” akcji. Jeszcze niedawno apelowali o ochronę „ocieplającego się” klimatu. Kilka tygodni temu Centrum Stosunków Międzynarodowych przy współpracy Instytutu na rzecz Ekorozwoju wydało książkę pt. „Zmiany klimatu są faktem”. Tak, to prawda. Są faktem od początku istnienia Ziemi. Od czasów, gdy człowieka, ba, nawet ssaków na niej jeszcze nie było. Tytuł zawiera tezę, której nie sposób zaprzeczyć. Wewnątrz publikacji znajdują się jednak rozważania na temat ocieplenia klimatu spowodowanego przez człowieka. Dlaczego zatem słowo „ocieplenie klimatu” coraz rzadziej pojawia się na transparentach i jest zastępowane „zmianami klimatu”? Bo to pojęcie znacznie bardziej pojemne. Ocieplenie to oczywiście także zmiana, ale… tylko w jednym kierunku.

W dzisiejszym świecie rzeczywiste jest tylko to, co zaistnieje w świadomości mas (wyborców, czytelników, widzów, internautów). Wyobraźmy sobie rekordowo długą czy ostrą zimę. Mówienie, że jest ona efektem ocieplenia klimatu (choć to naukowo możliwe) jest dla niewykształconego w tym kierunku odbiorcy mało wiarygodne. Inny przykład. Trąba powietrzna czy ulewne deszcze. One mogą być efektem zmian temperatury, ale to trudno wytłumaczyć. Nie da się w kilkudziesięciu sekundach telewizyjnego przekazu zbudować związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy podwyższającą się temperaturą a gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Gdy mówi się o „zmianie klimatu”, niczego nie trzeba uzasadniać. Nie trzeba tłumaczyć żadnych zależności. „Ocieplenie” sugeruje bowiem tylko zmianę temperatury, a więc dla ogółu wiąże się wyłącznie z rekordowymi upałami. „Zmiana” to słowo pojemne do granic możliwości. Wszystko się w nim zmieści. Susze, powodzie, gorąco, zimno, pożary i trąby powietrzne, pustynnienie, zarastanie, huragany, grad i śnieżyce.
 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama