Komórki macierzyste, polityka i finanse

Kilka miesięcy temu media na świecie zelektryzowała informacja: można pobierać komórki macierzyste z zarodków, nie niszcząc ich. To rozwiązuje problemy etyczne! – pisała m.in. Rzeczpospolita. Niestety, radość okazała się przedwczesna. .:::::.

Reklama

Artykuł, który wywołał tę burzę, opublikowało 23 sierpnia 2006 r. na swojej stronie internetowej pismo Nature. Autorzy donieśli o badaniach prowadzonych na 16 nadmiarowych zarodkach ludzkich, pozostałych z procedur zapłodnienia in vitro. Każdy embrion zawierał od 8 do 10 jednakowych komórek. Za pomocą biopsji naukowcy pobrali z zarodków łącznie 91 komórek. W 2 przypadkach uzyskano stabilne linie komórkowe (czyli dwie komórki były zdolne do wielokrotnego powielania się i tę zdolność zachowały w ciągu 8 miesięcy obserwacji). W eksperymentach na zwierzętach potwierdzono, że może z nich powstać wiele rodzajów tkanek.

Jak pisze Susan Okie w The New England Journal of Medicine z 19.10.2006, artykuł i wywiady udzielone przez jednego z autorów, Roberta Lanza, spotkały się w Stanach Zjednoczonych ze sporą krytyką, gdyż stworzono wrażenie, że obie linie komórkowe zostały uzyskane bez niszczenia embrionów. Cytowano z oburzeniem wypowiedź Roberta Lanza w jednym z wywiadów: „To, co osiągnęliśmy, jako pierwsi, to uzyskanie linii komórek macierzystych pochodzenia embrionalnego bez niszczenia samego embrionu.” Tymczasem w trakcie badania wszystkie zarodki zostały zniszczone. W artykule jest to zaznaczone, ale tego faktu nie podkreślano. Naukowiec wyjaśniał, że jego wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu.

Dzień po publikacji artykułu na stronach Nature można było przeczytać komentarz stwierdzający jasno, że „podczas eksperymentu wszystkie zarodki zostały rozmontowane komórka po komórce, ale inne embriony powinny przeżyć procedurę pobrania jednej komórki, podobnie jak to się dzieje w przypadku badań genetycznych przed wszczepieniem zarodka do macicy”.

W tym samym komentarzu poruszana jest również problematyka etyczna, która okazuje się nie tak jednoznaczna:
„Istnieją obawy, że usunięcie komórki z zarodka może zmniejszyć jego szansę na zagnieżdżenie w macicy lub zaburzyć rozwój i spowodować dalsze problemy zdrowotne u narodzonego dziecka. Lanza odpowiada, że ryzyko związane z biopsją jest minimalne i że takie pobranie komórki wykonywano by jedynie u zarodków, które i tak podlegałyby badaniu genetycznemu. Inni z kolei zauważają, że pobrana komórka sama z siebie jest zdolna do rozwinięcia się w odrębny nowy zarodek, który właśnie jest niszczony.” (Jest to ten moment rozwoju zarodka, w którym dochodzi do rozdzielenia bliźniąt jednojajowych – przyp. JK)

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama