Hybryda, czyli kompromis

Ideałem na drogach byłby pojazd oszczędnie zużywający paliwo i neutralny dla środowiska. Taki efekt daje tylko ogniwo paliwowe, dziś niedostępne dla normalnego użytkownika. Technicznym kompromisem jest napęd hybrydowy. .:::::.

Reklama

Hybryda to zmieszanie w jednym dwóch gatunków, form albo elementów naturalnie do siebie niepasujących. Silnik hybrydowy bazuje więc na wykorzystaniu dwóch źródeł napędu, zasilanych różnymi rodzajami paliwa. W praktyce są to więc co najmniej dwa współpracujące ze sobą silniki. Najczęściej spalinowy i elektryczny.
Idea samochodu hybrydowego jest prawie tak stara jak historia motoryzacji. W 1989 r. Ferdynand Porsche zbudował prototyp auta z takim napędem. Ale zapoczątkowana przez genialnego konstruktora droga ewolucji technologicznej została zaniechana na sto lat.

Szeregowo czy równolegle

Są dwa klasyczne rodzaje połączenia pracy silników w systemie hybrydowym: szeregowe i równoległe. W pierwszym silnik spalinowy napędza wyłącznie generator prądu elektrycznego, przeznaczony bądź do bezpośredniego zasilania silnika elektrycznego, bądź do ładowania akumulatorów, z których silnik ten czerpie prąd. W tym rozwiązaniu z kołami pojazdu połączony jest wyłącznie silnik elektryczny. W połączeniu równoległym koła przejmują energię zarówno z silnika spalinowego, jak i z generatora prądu. Silnik spalinowy tu również napędza dodatkowo generator.

Przodownik Prius

Najbardziej zaawansowany projekt napędu hybrydowego ma obecnie toyota Prius. Do tej pory sprzedano 100 tys. egzemplarzy tego samochodu. Jej seryjna produkcja rozpoczęła się w 1997 roku. Jeśli auto odniesie sukces, japoński koncern zajmie trudną do naruszenia pozycję lidera rynku samochodowego na świecie. Nic więc dziwnego, że do gonitwy za Toyotą rzucili się wszyscy potentaci motoryzacyjni w Europie, USA i na Dalekim Wschodzie.

Najbardziej zaawansowane prace nad wprowadzeniem hybryd do seryjnej produkcji prowadzą Daimler-Chrysler (w tym roku wypuścił pierwszy pojazd z napędem półhybrydowym - Dodge Ram), Ford, GM, Renault (Kangoo Electrode), Nissan (w tym roku premiera Altimy) i Honda. Ale dzięki miliardowej inwestycji sprzed lat Toyota, mająca sześć lat przewagi nad nimi, na rodzimym rynku sprzedaje już siedem modeli wykorzystujących technologię hybrydową. Wkrótce zacznie wprowadzać silniki hybrydowe do kolejnych, a docelowo będzie je oferowała we wszystkich swoich autach i w każdej klasie od pojazdów miejskich po vany i terenówki. Zdaniem analityków rynku motoryzacyjnego, równorzędną walkę z koncernem z Tsutsumi może nawiązać jedynie jej rodzimy konkurent - Honda.

Koniec ropy

W tej konkurencji chodzi jednak nie tylko o to, który producent wysforuje się na czoło sprzedaży samochodów w XXI wieku. Silniki hybrydowe to przede wszystkim znacznie mniejsze zużycie ropy w krajach rozwiniętych. W Stanach Zjednoczonych obliczono, że zwiększenie średniej liczby kilometrów przejechanych na jednym litrze paliwa o około 7 km (z dzisiejszej normy 10 km do 17 km), zmniejszy zużycie ropy o 3 mln baryłek dziennie. To tyle, ile Amerykanie importują obecnie z regionu Zatoki Perskiej.

Prius, którego będziemy w Polsce mogli kupić już jesienią za jedyne 125 tys. zł, stał się symbolem nowej epoki w motoryzacji. Zapowiada się więc nie tylko interesująca konkurencja, ale również ”nowe otwarcie” na rynku ropy oraz większy oddech dla znękanego wyziewami spalinowymi środowiska.



Gość Niedzielny 30/2004

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama