Jednokołowiec UNO

Motor na jednym elektrycznym kole? Taki pojazd właśnie wybudował licealista w Kanadzie. .:::::.

Reklama

odobno wszystko zaczęło się w czasie wakacji w Chinach. Z wizyty w Pekinie 17-letni wtedy Ben Gu-lak najbardziej zapamiętał ogarniający wszystko smog – toksyczną mgłę, która nieustannie zasnuwa wiele chińskich miast. Gulak zapamiętał jeszcze coś. Motocykle. Setki, tysiące monocyklów, które przez tę mgłę się przebijają. To wtedy, dwa lata temu, pomyślał, że zbuduje motor, który nie będzie emitował za-nieczyszczeń.

Dzisiaj Ben Gulak ma 19 lat i za kilka tygodni zacznie studiować na jednej z najlepszych uczelni technicznych na świecie, amerykańskim MIT (Massachusetts Institute of Technology). Po powrocie z Pekinu natychmiast zabrał się do roboty. Stworzył bezemisyjny – czyli taki, który nie emituje do środowiska żadnych spalin – pojazd miejski. Jeszcze w czasie wstępnych prób Gulak doszedł do wniosku, że tradycyjna konstrukcja motoru – koło z przodu, koło z tyłu – nie jest optymalna w ruchu miejskim. Łatwiej manewrować na jednym kole niż na dwóch. UNO – tak nazywa się pojazd Bena Gulaka – ma jedno koło i… układ żyroskopów, który pozwala utrzymać równowagę.

UNO jest pojazdem elektrycznym. Ma wbudowane akumulatory, które ładują się, gdy podłącza się je do prądu. Nie ma baku, nie spala benzyny, a więc nie emituje żadnych zanieczyszczeń. Poza tym UNO jest ciche. To ważne cechy, szczególnie w zatłoczonych metropoliach. Ekologiczność tego pojazdu jest jednak zależna od sposobu, w jaki prąd w danym miejscu jest produkowany. Jeżeli robi się to w dymiących elektrowniach węglowych albo spalając ropę naftową, nie ma w zasadzie różnicy pomiędzy UNO a zwykłym motocyklem napędzanym silnikiem spalinowym. Niezależnie jednak od tego UNO jest bardzo oryginalną konstrukcją. Jedno podwójne koło napędzane jest silnikiem elektrycznym. Z punktu widzenia kierowcy zakręca się tak samo jak na „dwukołowcu”. W tradycyjnym motorowerze skręt kierownicą przekłada się na skręt przedniego koła. W UNO jest inaczej. Specjalny mechanizm potrafi nieco unieść jedno z dwóch stykających się z sobą kół przednich. Skręt kierownicą w prawo powoduje, że prawe koło jest nieznacznie unoszone, a cały pojazd przechyla się i skręca w prawo.

UNO nie jest jeszcze produktem komercyjnym Trwają próby i testy. Pojazd ma trafić do sprzedaży nie wcześniej niż za dwa lata. O cenie na razie nikt jeszcze nie mówi. Pojawiają się pierwsze informacje o osiągach technicznych. Ważący 55 kg prototyp motocykla potrafi przez 2,5 godziny jechać z prędkością maksymalną prawie 70 km/h. By pojazd utrzymywał równowagę, zainstalowano w nim dwa żyroskopy i zaawansowany komputer pokładowy. Pod tym względem UNO przypomina Segwaya – elektryczną hulajnogę o której „Gość Niedzielny” pisał w numerze 24. Jak wygląda poruszanie się UNO? To podobno bardzo proste. Elektryczny silnik nie wymaga skrzyni biegów. UNO nie ma kokpitu, kontrolek ani szeregu włączników. Nie ma manetek. By jechać do przodu – wystarczy przechylić się do przodu, by hamować – trzeba odchylić się w tył. Żyroskopy będą wiedziały, co dalej robić.



Gość Niedzielny 28/2008

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama