Uratuje cię nano

Nanometr to jedna miliardowa część metra. To dużo? Włos ma przekrój kilkudziesięciu tysięcy nanometrów. Już niedługo w leczeniu pomogą urządzenia wielkości kilku nanometrów. .:::::.

Reklama

Nanometr to niezwykle mało. Najmniejsze komórki prokariotyczne (a więc takie bez jądra komórkowego, niezwykle proste) mają wielkość kilkuset nanometrów. Komórki wchodzące w skład naszego organizmu są znacznie bardziej skomplikowane, a przez to większe. Mierzą przynajmniej kilka tysięcy nanometrów. Te małe odległości, a właściwie małe rozmiary nie stanowią dla badaczy bariery. Nie przeszkadzają im budować urządzeń mechanicznych, które w przyszłości będą patrolowały nasze ciało. Jedne po to, by dostarczać ściśle określone porcje leków w konkretne miejsce, inne – by przeprowadzać proste operacje medyczne (np. odtykanie naczyń krwionośnych), a jeszcze inne – aby na bieżąco kontrolować stan naszego zdrowia. Będą w końcu i takie urządzenia, które – jak świadek zbrodni – wskażą miejsce, gdzie ukrywa się winowajca złego samopoczucia. Bardzo daleka przyszłość?

Nowotwór – nasz wróg
Najnowszą broń zawsze sprawdza się w ekstremalnych warunkach. Skrajnie niebezpiecznych i – mogłoby się wydawać – kompletnie beznadziejnych. Jeżeli wynalazek sprawdzi się jednak w takich warunkach, będzie dobrze działał w każdych. Tak jest nie tylko na wojnie, ale także w medycynie. Nowotwory są niezwykle trudnym przeciwnikiem, bo działają trochę jak partyzantka ukrywająca się w lesie. Atakują niespodziewanie. Nagle, z ukrycia. Szybko i celnie. Dlatego naukowcy postanowili rozpocząć nanotechnologiczną rewolucję w medycynie właśnie od onkologii.

Firma Quantum Dot stworzyła półprzewodnikowe nanoznaczniki, które choć są niezwykle małe, potrafią odnajdywać konkretne związki chemiczne. Nie dość, że je odnajdują, to na dodatek chcą się do nich przyłączyć. Później, gdy nanosensory oświetlić promieniowaniem o konkretnej długości fali, te zaczynają świecić. Jaki z tego pożytek? Gdy zaprogramować, by nanoszpiedzy poszukiwali związków charakterystycznych dla rozwoju komórek nowotworowych, w łatwy sposób można w organizmie odnaleźć ognisko nowotworu w stadium, w którym żadne inne badanie go nie wykryje. Wykryć to jedno, a wyleczyć drugie. Zespół badaczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego wyprodukował krzemowe płatki, tak maleńkie, że potrafią bez trudu poruszać się nawet w najwęższych naczyniach ludzkiego organizmu. Gdy one dostaną się do ciała, odnajdują komórki nowotworowe i dozują im leki.

Pojedynczym komórkom! Co szczególnie istotne, po kilku, kilkunastu godzinach nanodozowniki ulegają biodegradacji. Ludzki organizm usuwa je w kawałkach. To bardzo istotne, bo choć nanotechnologia dopiero zaczyna wchodzić w nasze życie, już wiadomo, że niektóre nanomateriały mogą być dla człowieka niebezpieczne. Szczególnie wtedy, gdy kumulują się w ludzkim organizmie. Tego problemu z krzemowymi wiórkami z Uniwersytetu Kalifornijskiego na pewno nie będzie. Na innym amerykańskim uniwersytecie Massachusetts Institute of Technology (MIT) wynaleziono precyzyjne dozowniki leków z nanocząsteczek złota. Te nie są w stanie same się rozłożyć, potrafią za to coś znacznie ważniejszego.

Złotem w AIDS?
W wielu chorobach lek musi być podany w określonej dawce, w określonym momencie i w ściśle określonym miejscu. Gdy lekarstwo ma zabić komórkę rakową, dobrze by było podać je w jej najbliższym sąsiedztwie. W innym wypadku uszkodzi się komórki zdrowe, a w efekcie organizm zostanie poważnie wyniszczony. W Massachusetts Institute of Technology w USA zespół naukowców wybudował precyzyjne nanourządzenie, które potrafi podawać kilka leków równocześnie. Każdy niezależnie od pozostałych. Każdy w odpowiednim momencie. Jak się to udało? Naukowcy wykorzystali fakt, że różne cząsteczki rozpuszczają się pod wpływem promieniowania podczerwonego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama