Smok spod Lublińca

Pierwszy dinozaur w Polsce odkryty! W cegielni w Lisowicach na Górnym Śląsku palenotolodzy odkryli kości gada długiego na 5 metrów, z półmetrową czaszką i strasznymi zębami długości 7 centymetrów. Roboczo nazwali go smokiem z Lisowic. .:::::.

Reklama

Według polskich naukowców, smok jest praprzodkiem słynnego tyranozaura rexa. Uważają, że to najstarszy na świecie z dotąd odnalezionych dinozaurów z grupy teropodów. – Smok szybko biegał na tylnych kończynach – ocenia dr Tomasz Sulej z Instytutu Paleobiologii PAN w Warszawie. – Miał bardzo wąską miednicę i dzięki temu w czasie biegu nie kołysał się zbytnio na boki. Był drapieżnikiem. Przednimi kończynami prawdopodobnie chwytał i przyciągał do siebie ofiarę – wyjaśnia.

Dziobaty kontra smok

Pierwsze w Polsce kości dinozaura – to brzmi dumnie. Po filmie „Park Jurajski” to dinozaury, spośród wszystkich wymarłych zwierząt, najbardziej zawładnęły wyobraźnią ludzi. Ale choć to ważne odkrycie, dla światowej nauki jeszcze większą wartość może mieć znalezienie obok szczątków smoka kości innego zwierzęcia. Stworzenia, które miało w kłębie 2 metry wysokości, a roślinne pożywienie rozcierało masywnym dziobem. I które jest z nami, ludźmi, o wiele bliżej spokrewnione niż dinozaury. Tym stworzeniem jest gad ssakokształtny – dicynodont.

Naukowcy znajdowali dotąd kości dicynodontów tylko w Ameryce. – A tu nagle okazuje się, że one żyły sobie też na terenie Europy. W dodatku nasz dicynodont to największy gad ssakokształtny, jakiego kiedykolwiek na świecie znaleziono – mówi dr Tomasz Sulej.

Masywną budową ciała śląski dicynodont przypominał dzisiejszego hipopotama – ale był od niego większy.

W triasowym lesie, wśród skrzypów, widłaków i płożących się paproci, młode albo chore dicynodonty mogły padać ofiarą potwornego smoka z Lisowic. Ale dorosłe, ze względu na swoje rozmiary, być może umiały się obronić – podobnie jak dzisiaj lew nie potrafi upolować słonia.

Paleontolodzy po odkryciu kości dicynodonta w Lisowicach osłupieli. A to dlatego, że według panującego do dziś w nauce przekonania, takie zwierzę w tym czasie w ogóle nie miało prawa istnieć.

Wstrzymał się z wymieraniem

Powinno nie istnieć, bo duże gady ssakokształtne miały przecież nagle wyginąć w czasie wielkiego wymierania w triasie, około 215 mln lat temu. Naukowcy podejrzewali dotąd, że to wymieranie zostało wywołane przez jakąś gigantyczną katastrofę, na przykład uderzenie w Ziemię potężnego meteorytu. Zwolennicy tej teorii zdążyli już nawet znaleźć krater po tym meteorycie... Przekonywali, że wielkie zwierzęta padły jak muchy w momencie kataklizmu. Albo najdalej w ciągu następnych miesięcy, gdy nie umiały znaleźć jedzenia w spalonych lasach, pod niebem przesłoniętym zasłoną z dymu.

Wielkie gady ssakokształtne, które wtedy zniknęły, padły ofiarą tamtej katastrofy – głosili zwolennicy teorii katastrof. W ten sposób tłumaczyli fakt, że w następnej epoce dominację zdobyły na Ziemi dinozaury. Tymczasem polscy paleontolodzy znaleźli największego z gadów ssakokształtnych, który żył dobre 10 mln lat po tej domniemanej katastrofie! – Znalezione przez nas kości pochodzą sprzed około 205 mln lat. To odkrycie obala hipotezę wielkiego wymierania – twierdzi dr Tomasz Sulej.

Polacy przedstawiają dowody, że żadnego nagłego „wielkiego wymierania” wcale w triasie nie było. Zagłada części królujących dotąd gatunków musiała być bardzo rozciągnięta w czasie.

Trwało to, jak się okazuje, całe miliony lat.

Teorie o kosmicznych katastrofach dotyczą zresztą nie tylko triasu, ale i innych epok. Najsłynniejsza jest teoria o zderzeniu Ziemi z wielkim meteorytem w epoce kredy, około 65 mln lat temu, co miało zabić dinozaury. „Przykład Lisowic powinien być przestrogą i zaporą przed zbyt łatwym uleganiem fantazjom. A nie są od nich wolni nawet doświadczeni badawcze” – napisali polscy paleontolodzy w biuletynie Muzeum Ewolucji „Ewolucja” z 3 sierpnia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama