Kolorowy świat sajmiri

Saimiri wiewiórcza to ciekawy gatunek. Wszystkie jego samce cierpią na wrodzoną ślepotę barw. Naukowcy od dziesięciu lat opracowywali odpowiednią terapię, która właśnie przyniosła całkowity sukces. Dwie małpki widzą teraz pełną paletę barw, a metoda daje nadzieje na skuteczne leczenie chorób oczu u ludzi. To terapia genowa. .:::::.

Sam i Dalton to dwa samce sajmiri wiewiórczej (Saimiri sciureus) – niewielkie małpki znane także, ze względu na kształt pyszczka, jako „trupie główki”. Jeszcze dwa lata temu, tak jak wszystkie samce tego gatunku, nie rozróżniały koloru czerwonego i zielonego. Stąd zresztą wziął imię drugi z nich – odziedziczył je po Johnie Daltonie, angielskim naukowcu, który opisał tę przypadłość jako pierwszy, w 1794 roku. Przyznać trzeba, że trafił mu się znakomity obiekt badań – John Dalton we własnej osobie.

Jednak zaburzenie, na które cierpiał, jest tylko jednym z rodzajów ślepoty barw, powszechnie – i niezbyt precyzyjnie – nazywanej daltonizmem. Od jego czasów udało się ją poznać dużo lepiej, we wszystkich odcieniach. Przeważnie wszystkiemu winne są tzw. czopki, światłoczułe receptory siatkówki oka. Szczególnie wtedy, kiedy są nieobecne... Ludzkie oko zawiera ich normalnie trzy rodzaje, z których każdy ma inną charakterystykę widmową, czyli reaguje na światło z innego zakresu barw. Zawiera bowiem inny rodzaj białka, dokładniej opsyny. Pierwszy (opsyna L) reaguje głównie na światło czerwone (fale długie, ok. 700 nm), drugi (opsyna M) – na światło zielone (fale średnie, ok. 530 nm) i ostatni (opsyna S) – na światło niebieskie (fale krótkie, ok. 420 nm). Jeśli brak pierwszych czopków, mówimy o protanopii, drugich – deuteranopii (na nią właśnie cierpiał Dalton), trzecich – tritanopii. Każda z tych wad powoduje inne zaburzenia w rozpoznawaniu barw; diagnozuje się je za pomocą specjalnych tablic z barwnymi kółkami bądź kropkami.

A, jak udowodnili Maureen i Jay Netz, małżeństwo oftalmologów pracujących na uniwersytecie stanu Waszyngton w Seattle, tablic takich można użyć nawet w przypadku sajmiri. Pod warunkiem, że do badań wprowadzi się również sok grejpfrutowy.

Małpki, kółka i adenowirusy

Dwie małpki zamieszkały u nich dziesięć lat temu, stając się dla lekarzy członkami rodziny. I jak na grzeczne dzieci przystało, poszły do szkoły. Tyle że domowej. Prawie od samego początku uczyły się rozwiązywania testów na rozpoznawanie barw – tak, aby nie było żadnych wątpliwości, które kolory rozróżniają, a których nie. Krótki film pokazujący jedną z małpek przy takim teście można oglądnąć tutaj.

W tym samym czasie zespół Williama Hauswirtha z uniwersytetu stanu Floryda w Gainesville opracowywał metodę terapii genowej, która mogłaby być remedium na problemy związane z nieobecnością któryś czopków, a dokładnie jednej z opsyn. W przypadku samców sajmiri (samice tego gatunku nie mają takich problemów) chodziło o opsynę L związaną z odbiorem koloru czerwonego. Jej brak prowadzi do nie rozpoznawania czerwieni lub mylenia jej z zielenią. Naukowiec postanowił po prostu wszczepić do siatkówki oka sajmiri geny odpowiedzialne za produkcję tegoż białka w nadziei, że w ten sposób inne czopki przejmą funkcje nieistniejących czopków L.

I tak dwa lata temu, kiedy metoda była już opracowana, a naukowcy nie mieli wątpliwości, że małpki potrafią poprawnie sygnalizować postrzeganie kolorów, zwierzątka zostały poddane zabiegowi wszczepienia odpowiednich genów. A dokładnie przetransportowania ich do czopków za pomocą adenowirusów. Wszystko wskazywało na to, że zabieg się powiódł, ale przed naukowcami ciągle stały dwa pytania. Czy po takiej terapii czopki staną się wrażliwe na fale o długości odpowiadającej zieleni? A jeśli tak, to czy mózgi Sama i Daltona, które nigdy nie spotkały się ani z kolorem czerwonym ani zielonym, będą potrafiły poprawnie zanalizować zupełnie nowe sygnały?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja