KontrEwolucja

Jeżeli będziemy wprowadzać treści religijne do nauki, otrzymamy karykaturę religii. I nauki - twierdzą autorzy tekstu w Rzeczpospolitej pisząc o sporze pomiędzy zwolennikami inteligentnego projektu a ewolucjonistami. .:::::.

Reklama

Kto stworzył drzewa, góry i człowieka? Oczywiście Latający Potwór Makaronowy. Tak przynajmniej twierdzą jego wyznawcy, czyli pastafarianie. Kościół Latającego Potwora Makaronowego, chociaż młody, rozwija się prężnie, zyskując wiernych na całym świecie

Założycielem Kościoła jest Bobby Henderson, świeżo upieczony absolwent jednego z amerykańskich uniwersytetów. Oczywiście nie traktuje on swojego wyznania serio - Latający Potwór Makaronowy to tylko głupi studencki żart. Głupi, lecz nie bezsensowny. A sens tego żartu jest taki: jeżeli będziemy wprowadzać treści religijne do nauki, możemy w rezultacie otrzymać karykaturę religii. I karykaturę nauki.

Założony przez Hendersona Kościół to satyryczna odpowiedź na decyzję Rady Edukacji amerykańskiego stanu Kansas, która stwierdziła, że w szkołach publicznych powinno się nauczać nie tylko naturalistycznej teorii ewolucji, ale również tak zwanej teorii inteligentnego projektu, która głosi, że organizmy żywe zawdzięczają swoje istnienie działalności wyższej inteligencji.

Ideę inteligentnego projektu spopularyzował w latach dziewięćdziesiątych XX wieku amerykański biolog Michael Behe. Zgodnie z teorią Darwina - rozumował biolog - wszystkie gatunki organizmów zmieniały się dzięki przypadkowym mutacjom utrwalonym następnie w toku naturalnego doboru. Ewolucja postępowała więc na ślepo i małymi kroczkami. Tymczasem w organizmach żywych są pewne struktury, które nie mogły powstać w toku stopniowych, przypadkowych zmian. Behe przyrównuje je do budowanych przez człowieka mechanizmów, na przykład do pułapki na myszy. Składa się ona z deseczki, sprężyny, przynęty i drutu. Jeżeli odejmie się choćby jeden element, pułapka nie zadziała - nie mogła więc powstać na drodze drobnych, przypadkowych kroków. Ktoś ją musiał zaprojektować, a potem wykonać.

Stary pomysł z nową nazwą

Podobnie rzecz się ma - uważa Michael Behe - na przykład z wiciami bakterii, czyli wypustkami, których bakteria używa do poruszania się. Żeby wić zadziałała, wszystkie jej części muszą być dokładnie dopasowane. Badania genetyczne wykazały, że potrzebnych jest np. 40 różnych białek - jeżeli zabraknie jednego, wić nie będzie spełniała swojej roli.

- Argumenty Behego wywołały ożywioną dyskusję, w trakcie której pokazano teoretyczną możliwość ewolucyjnego powstawania takich struktur jak wici - mówi prof. Kazimierz Jodkowski, filozof, autor książki o sporze kreacjonistów z ewolucjonistami. - Z tej dyskusji argumenty Behego wyszły znacznie osłabione.

Karol Sabath, paleontolog z Polskiej Akademii Nauk, uważa, że te argumenty od początku były pozbawione większej wartości.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama