Ewolucja człowieka czyli dziecinna małpa

Co mówię? Mówię, że ona was ze stanu zwierzęcego - czyli z doskonale bezmyślnej wprawy przeżywania - wytrąciła w ponadzwierzęcość jako stan, w którym, Robinsonami będąc Przyrody, musieliście sami wynajdować sobie środki i sposoby przeżywania - i dokonaliście tych wynalazków i było ich wiele (...). Stanisław Lem.

Reklama

WSTĘP

Filozof i uczony żyjący w IV wieku p.n.e. - Arystoteles uważany jest za pierwszego wielkiego biologa Europy. Jako jedną z przyczyn zmienności otaczającego nas świata wyróżnił tak zwaną przyczynę celową. Stała się ona istotą jego doktryny teleologicznej. Wierzył on, że przyroda realizuje z góry zdeterminowane cele, niejako antropomorfizując ją. Według jego poglądów Słońce świeci po to, aby rośliny mogły się rozwijać, te rosną natomiast po to, by dostarczyć pokarmu zwierzętom roślinożernym.
Nauka współczesna, mimo, że pełna uznania dla ostatniego z wielkich filozofów greckich, odrzuca istnienie celowości w przyrodzie. W nowej interpretacji, rośliny mogą istnieć dlatego, że świeci Słońce i wszyscy naukowcy zgadzają się co do faktu, że oświetlanie roślin bez względu na to jak byłoby szlachetne nie jest „ambicją” najbliższej nam gwiazdy.

Myślenie celowe przejawia się w języku jaki używany jest na co dzień, a także w tym, stosowanym przez ewolucjonistów, w celu uproszczenia myśli i uniknięcia karkołomnych sformułowań, które mogłyby zamazać jasność ich wywodów. Mówiąc np.: „W celu dostosowania się do środowiska X organizm rozwinął cechy Y,Z” rozumiemy, tylko to, że organizmy u których pojawiły się przypadkowo te cechy mogły przetrwać w środowisku X i dlatego teraz możemy obserwować ich potomków.
Język tworzony był przez ludzi, których działaniom towarzyszą plany i cele. Powstawały one na długo przed sformułowaniem teorii ewolucji. Nie mogła więc mieć wpływu na kształtowanie się potocznego sposobu wyrażania rzeczywistości. Można jednak umówić się, że uproszczenia służą ułatwianiu sobie życia i nie będą rozumiane w sposób dosłowny. Wtedy można posługiwać się nimi bez obawy, że zostanie się źle zrozumianym. Będę więc często używać teleologicznych skrótów z przekonaniem, że potrafisz je prawidłowo odczytać.

Teleologia pokutuje także w poglądzie filozoficznym zwanym silną zasadą antropiczną. Mówi ona, że parametry naszego Wszechświata (prędkość światła, stała grawitacyjna, masa elektronu, masa antyneutrina elektronowego, itd) są właśnie takie po to, aby mógł powstać człowiek. Są jednak jej przeciwnicy, bo na szczęście w historii myśli nigdy nie było jednomyślności, co jest zjawiskiem dobrym, bo było z czego wybierać. Twierdzą oni, że tylko w takim, a nie innym Wszechświecie mogły powstać istoty na tyle złożone, by móc podziwiać jego wyjątkowo przyjazne parametry. Nie były one jednak planowane dla nas. Po prostu tylko w takim Wszechświecie mogliśmy się wydarzyć. Inne Uniwersa, o nieodpowiednich parametrach, będą ziać pustką. I nikogo tam to nie zdziwi, gdyż nikogo tam nie będzie.

Zilustrujmy zasadę antropiczną w sposób bardziej skromny. Skupmy się na małej części Wszechświata - naszej planecie Ziemi. Załóżmy, że autor siedzi w domu, w podkoszulce i nagle został przeniesiony do Parku Narodowego Serengetti w Tanzanii. Nie odczuwa zimna i z tego szczęścia zaczyna wydawać mu się, że klimat w środkowej Afryce jest taki właśnie po to, aby było mu ciepło. Podejrzewam jednak również, że autor jest nieco egocentryczny i nie szczęka z zimna zębami tylko dlatego, że wylądował w tak szczęśliwym miejscu.

Ale skoro jesteśmy już na sawannie afrykańskiej, to skorzystajmy z okazji i przyglądnijmy się dostojnie spacerującym po niej żyrafom. Od czasu do czasu jedna z nich pożywia się skubiąc liście wysokiego drzewa - akacji. Wyobraźmy sobie, że w dawnych czasach nie było zwierząt potrafiących dosięgnąć liści, osadzonych kilka metrów nad ziemią. I właśnie wtedy niezbyt jeszcze wyniosły przodek żyraf postanowił zrealizować cel: sięgnąć tam gdzie nikt jeszcze nie sięgnął. I w tym celu urosła mu szyja. Oczywiście trudno współczesnym ewolucjonistom zgodzić się z tą interpretacją. Chciałbym jednak pokazać, że teleologia pobrzmiewa także w pierwszej teorii ewolucji, sformułowanej w 1809 r. przez J. B. Lamarcka. Taką celową ewolucję nazywano ortogenezą. Pozostańmy trochę dłużej na sawannie, idąc jednak śladami Darwina i naszych praprzodków...

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama