Gdzie jest Ziemia?

Czy Ziemia leży w centrum? To pytanie na początku XXI wieku może u niektórych wywołać uśmiech politowania. Nie powinno. Odpowiedź zależy bowiem, od zdefiniowania słowa „centrum”. .:::::.

Reklama

Przez setki lat odpowiedź na tytułowe pytanie nie budziła żadnych wątpliwości. Ziemia była w centrum wszystkiego i centrum wszystkiego. Obiekty niebieskie (ze Słońcem i Księżycem włącznie) krążyły wo-kół naszej planety, a sama Ziemia była w pewnym sensie podstawą czy rusztowaniem, na którym wszystko się jakoś opierało. Konstrukcja przypominała zegar, w którym – patrząc od strony tarczy – wskazówki krążą wokół geometrycznego środka. Za tym ruchem stał jednak skomplikowany mechanizm zegarowy. Skomplikowany system trybów, chciałoby się rzec, zębatek i dźwigni powodował, że wszystko było w ruchu, wszystko działało precyzyjnie. Ten obraz runął około połowy XVI wieku. W 1543 roku w Norymberdze ukazało się dzieło Mikołaja Kopernika – astronoma, matematyka, ale także prawnika, lekarza, tłumacza i duchownego. W De revolutionibus orbium coelestium – „O obrotach sfer niebieskich” Kopernik astronom i matematyk obalił geocentryczną wizję świata i całkiem sprawnie (choć nie bez błędów) przedstawił system heliocentryczny. Ziemia przestała być w centrum. Jej miejsce zajęło Słońce.
Od Kopernika do Wolszczana

Kilkadziesiąt lat po Koperniku, na początku XVII wieku, obserwacje tego, co znajduje się poza naszym układem planetarnym, rozpoczął Galileusz. Skonstruował teleskop i zauważył ogromną ilość słabych gwiazd, których nie było widać gołym okiem. Pierwszą osobą, która przedstawiła koncepcję budowy galaktyki, był filozof i matematyk Immanuel Kant. W połowie XVIII wieku pisał, że galaktyka jest strukturą składającą się z ogromnej ilości gwiazd. W czasach Kanta nikt poważny nie uznawał już Ziemi za geometryczne centrum wszechświata. Inaczej było jednak ze Słońcem. Wiedziano już o tym, że gwiazd w naszej galaktyce jest bardzo wiele. Wiedziano nawet, że krążą one wokół jednego punktu. Bardzo długo uznawano jednak, że tym centralnym punktem jest właśnie Słońce i nasz układ planetarny. Jeszcze w 1920 roku ukazała się praca holenderskiego astronoma Jacobusa Corneliusa Kapteyna, w której udowadniał on, że Droga Mleczna ma średnicę około 15 kiloparseków, a nasza dzienna gwiazda leży w samym jej środku. W rzeczywistości Słońce i Ziemia leżą na obrzeżach Drogi Mlecznej, w jej centrum jest sporej wielkości czarna dziura, a sama galaktyka ma średnicę ponad 30 kiloparseków, czyli 100 000 lat świetlnych.

Choć w XIX wieku Ziemia od wielu setek lat nie była już traktowana jako geometryczne centrum wszechświata, trzeba sobie zdawać sprawę, że była jedyną planetą, co do której istniała pewność, że jest kolebką życia. Była też częścią jedynego znanego układu planetarnego. Poza Układem Słonecznym nie obserwowano żadnych planet. Ziemia nie leżała w centrum, ale była symbolicznym centrum. Na przełomie XVIII i XIX wieku najpierw Charles Messier, a później William Herschel skatalogowali setki i tysiące mgławic, które później, dzięki pracy amerykańskiego astronoma Edwina Hubble’a (lata 20. XX wieku), okazały się odległymi galaktykami. Odkrywano wiele, zaglądano coraz głębiej i dalej, ale jedno nie ulegało zmianie. W całym ogromnym wszechświecie, w którym istnieją miliardy galaktyk, a każda jest domem dla miliardów gwiazd, do 1990 roku istniało tylko dziewięć planet. Niesamowita historia!

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama