Skarby znalezione w śmietniku

Obóz ludzi sprzed 9,5 tysiąca lat badają poznańscy archeolodzy. Choć na razie ich wykopaliska ledwie tę osadę musnęły, już znaleźli w Krzyżu Wielkopolskim ponad 2 tysiące krzemiennych grotów do strzał, krzemiennych noży czy ostrzy do harpunów. .:::::.

Reklama

Ilekroć matka właściciela działki idzie plewić do ogródka, przynosi do domu niezwykle rzadkie znaleziska. Nawet motyki, które przed tysiącami lat ktoś zrobił z poroży jeleni. W otworach tych motyk tkwią czasem ułamane resztki dębowych stylisk.

Narzędzia z materiałów organicznych, i to tak świetnie zachowane, to ogromna rzadkość. Stanowisko archeologiczne w Krzyżu jest więc jednym z najciekawszych w Europie z okresu mezolitu, czyli ze środkowej epoki kamienia. – W tym obozowisku na pewno mieszkali ludzie pomiędzy 7600 a 7500 rokiem przed Chrystusem – mówi dr Jacek Kabaciński z Instytutu Archeologii PAN w Poznaniu, który prowadzi wykopaliska.

Motyki z torfu

Jak wyglądali ludzie, którzy zrobili te narzędzia? Podobnie jak my. Mężczyźni mieli średnio odrobinę poniżej 170 m wzrostu, ważyli prawie 70 kg. Kobiety były zwykle o kilkanaście centymetrów niższe. Swoją osadę założyli na cyplu nad brzegiem Noteci. Byli myśliwymi i zbieraczami, więc często odbywali długie wędrówki. Jednak w tej osadzie spędzali co najmniej kilka miesięcy w roku. – Świadczy o tym fakt, że tych narzędzi jest aż tyle. Wytwarzali je tutaj. Skoro w małym wykopie znaleźliśmy ich ponad 2 tysiące, to na całym stanowisku muszą ich być setki tysięcy – mówi dr Kabaciński.

Na pierwsze eksponaty trafili przypadkiem właściciele działki, kiedy za pomocą koparki w 2003 roku kopali sobie staw. Kolejne znaleźli pół roku temu archeolodzy. Zrobili oni wykop w miejscu, w którym kiedyś plaża stykała się z rzeką. – W to miejsce ludzie podchodzili codziennie wiele razy. Czerpali stąd wodę. Mimo że to było takie bagnisko, woda była wtedy czysta – tłumaczy Kabaciński. – I rzucali tutaj rzeczy, które się zużyły... – dodaje. – Śmietnik? – Tak. Praca archeologa polega w dużej mierze właśnie na grzebaniu w starych śmietniskach – uśmiecha się dr Kabaciński. Śmieci sprzed 9,5 tysiąca lat tak świetnie się zachowały, bo w tym podmokłym terenie tworzył się torf. A torf doskonale konserwuje.

Kamienne ostrza rąbią drewno

Ważę w dłoni jeden z tych śmieci: motykę z poroża jelenia sprzed 9,5 tysiąca lat. Jakiś nieznany mi, ale inteligentny człowiek mocno się napracował przy jej zrobieniu. Najpierw długo moczył poroże w wodzie z dodatkiem jakichś substancji, żeby zmiękło. A kiedy wreszcie stało się dość miękkie, wziął nóż z ostrzem z krzemienia i zaczął obrabiać poroże. Aż stało się narzędziem. – Widzi pan, jak te ostrza są wyświecone? To od kopania w wilgotnej ziemi – wyjaśnia Kabaciński. – Te motyki kiedyś musiały być dużo dłuższe, ale się skróciły, bo ludzie pewnie długo nimi pracowali. I dlatego je w końcu wyrzucili – mówi. Jedna z motyk ma jednak bardzo wydłużony kształt. – Proszę jednak popatrzeć na ostrze. Widzi pan? Ktoś nim przyłożył w coś bardzo twardego. No i się wyszczerbiło – pokazuje archeolog. – Ale dlaczego je wyrzucili zamiast naprawić? Było przecież jeszcze dość długie? – pytam. – Nie wiem. Może mieli tego dużo? – zastanawia się Jacek Kabaciński.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama