Wiara w spotkaniu z nauką - Jakie wyzwania nauka stawia teologii?

Fragment książki "Bóg, niepotrzebna hipoteza?", Wydawnictwo WAM, 2004 .:::::.

Wiara podejmująca ryzyko spotkania z nauką: w podejściu bardziej konstruktywnym należałoby w pierwszym rzędzie mówić o funkcji stymulującej, jaką myśl naukowa pełni wobec refleksji teologicznej, wtedy gdy stawia jej nowe wyzwania, mogące prowadzić do dalszego rozwoju dogmatu chrześcijańskiego. Fides ąuaerens intellectum, wiara nieustannie poszukująca dokładniejszego zrozumienia, to - zgodnie z tym aforyzmem Anzelma z Canterbury - odwieczny wymóg autentycznej myśli chrześcijańskiej. Nie wiara kowala (przy całym dla niej szacunku), ale dojrzała wiara odpowiedzialnego chrześcijanina Claudela. Faktem jest, że w całej serii kwestii fundamentalnych rozwój nauki sprzyjał klarowaniu i pogłębianiu wiary; często oczyszczał jej rozumienie, wyjaśniał podstawy i dopomagał przy tworzeniu bardziej precyzyjnych sformułowań. O tej stymulującej roli myśli naukowej, wywierającej dobroczynny wpływ na dogmat chrześcijański, można by napisać całą książkę. Ograniczymy się tu do przypomnienia kilku bardziej istotnych momentów czy wytycznych.

Za pierwszy przykład tej stymulującej funkcji nauki niech posłuży pojęcie ewolucji. Ryzykując nawet, że będzie to stwierdzenie trochę karykaturalne i pozbawione odcieni, trzeba jednak uznać, że niemal od dwóch stuleci pojęcie ewolucji głęboko przenika nasze myślenie. Stało się to za sprawą obserwacji naukowych i teorii transformistycznych. Myśl nasza kieruje się tu niewątpliwie ku Lamarckowi i Darwinowi. Ich idee były zrazu odczytywane jako frontalny atak, skierowany na tradycyjne konstrukcje teorii scholastycznej.

Ale z upływem czasu naukowy ewolucjonizm doprowadził do głębszego spojrzenia na dogmat kreacjonizmu; lepiej zdano sobie sprawę z jego metafizycznej głębi i z jego autentycznie religijnego znaczenia. Czy przypadkiem idei stworzenia nie stawialiśmy przedtem na tej samej płaszczyźnie, co idei fizycznej, mechani-stycznej skuteczności, a przyczynowości Bożej na poziomie przyczyn drugich? Czy z dzieła sześciu dni nie czyniliśmy jakiejś ku-glarskiej sztuczki pozbawionej historii i rozwoju – czegoś zakrzepłego, pozaczasowego, obcego konkretnej rzeczywistości, w której się poruszamy? Czy nie mieszaliśmy pojęć początku i pochodzenia? Po początkowym okresie wzburzenia i pewnego zamieszania, spowodowanego roszczeniami ewolucjonizmu, odkrywamy, że Bóg Stwórca jest odpowiedzialny za świat i jego zaistnienie w daleko inny sposób, niż dotychczas wyobrażaliśmy sobie; że dziecko wychodzące z łona swej matki jest tak samo stworzeniem Boga jak pierwszy Adam ulepiony z gliny szóstego dnia Księgi Rodzaju; że to ulepienie z gliny jest tylko szczególnie sugestywnym wyrażeniem zdumiewającej wolności Boga, wreszcie że – mimo swego ewolucyjnego charakteru oraz podporząd-kowania się prawom fizyki i chemii – stworzenie nadal pozostaje strumieniem, nieustannie tryskającym ze Źródła bytu i życia.

To samo naukowe podejście do żywej rzeczywistości, posłu-gujące się modelem ewolucyjnym, zmuszającym nas do przyję-cia biologicznych korzeni, zwierzęcych początków i organicznego łożyska, z którego wyłoniła się ludzkość, w inny jeszcze sposób skłania teologię do bardziej precyzyjnego sformułowania swej rzeczywistej oryginalności. Biochemia mówi nam, że jesteśmy zbudowani z tych samych atomów i molekuł, co pozostała materia ożywiona: ukazuje ona pokrewieństwo chemicznego składu wody morskiej i krwi człowieka; stwierdza wirtualną tożsamość 95% aminokwasów u szympansa i człowieka. Z kolei anatomia porównawcza, embriologia i paleontologia potwierdzają te podo-bieństwa i analogie oraz rekonstruują filogenezy powszechnej ewolucji i proponują całą ciągle poszerzaną serię dających do myślenia wytycznych i „brakujących ogniw”. W tej sytuacji coraz bardziej palącą sprawą staje się ukazanie swoistego charakteru tego człowieka, o którym teologia mówi nam, że jest stworzeniem absolutnie wyjątkowym, stworzonym „na obraz Boga”, mającym swoją szczególną historię i niepowtarzalne przeznaczenie. Gdzież więc są te jego wyłączne atuty, jak należałoby je określić, ażeby je lepiej zrozumieć?
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama