Cuda i nauka

Czy cud to dowód, czy znak? Dlaczego Bóg, czyniąc cuda, nie niweczy do końca praw natury, które stworzył, ale wpasowuje się w nie? Czy jest możliwe, że Bóg nawet w cudach respektuje pewien rodzaj prawa przypadku? .:::::.

Reklama

Cud nie musi być strzałem na wylot przez ścianę praw przyrody. Z dogmatycznego punktu widzenia cud nie jest jakąś całkowicie dowolną, przekraczającą prawa natury demonstracją wszechmocy Bożej, ale mieści się w kontekście powszechnej historii zbawienia. Cud jest znakiem zbawienia, rodzajem komunikacji osobowej pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

W dyskusji na temat relacji między cudem, Bogiem a naturą wielu naukowców (przyrodników) często kwestionuje dziś możliwość cudu i jego poznawalność (odrzucając tym samym dogmaty wiary zdefiniowane na Soborze Watykańskim I: DS 3034; 3009). Nie chodzi jednak o to, by, wychodząc z jednostronnej "metafizyki spirytualistycznej", twierdzącej, iż cud jest absolutnym zawieszeniem praw natury, wpadać w swoistą "metafizykę materialistyczną", kwestionującą istnienie cudu, a propagującą przedziwną wszechmoc materii czy energii obecnych w świecie natury (na wzór np. F. Engelsa czy "nowej fizyki" New Age). Natura jest bowiem skomponowana wielopoziomowo. Dlatego żaden z jej poszczególnych fragmentów nie stanowi zamkniętej całości samej dla siebie. Wszystkie fragmenty zaś należą do jednej spójnej całości. Całość ta otwiera się ku górze i przekracza możliwości działania właściwe każdej z jej poszczególnych części. Cała natura wewnętrznie ukierunkowana jest na coraz to wyższe poziomy. Dlatego Bóg może bez trudu przejawić się w materialnej naturze stworzenia i przez to uwydatnić jakościowo jej istotę, czyli fakt, iż jest ona wyrazem suwerennej woli Bożej. Bóg porządkuje, a zarazem kieruje dynamizm natury ku wyższemu prawu nadprzyrodzonej ekonomii zbawienia, gdzie historyczne działanie Stwórcy przejawia się właśnie w cudzie.

Czy to jednak znaczy, że Bóg nie może nagle zawiesić praw natury, stworzyć coś z niczego (ex nihilo) czy nawet cofnąć czas? Scholastyczna dyskusja na temat mocy Bożej i jej ustawicznego samoograniczenia nie zawsze przekonuje. Bóg Biblii prezentuje się bowiem jako nieograniczony, wolny i naprawdę wszechmocny. Chciałoby się więc, aby w sanktuariach, gdzie dokonują się dzisiaj cuda, zamiast kuli i okularów pozostawionych jako wota, zobaczyć protezy sztucznych rąk czy nóg oraz sztuczne oczy (G.B. Shaw). Tym pragnieniem ujrzenia prawdziwie transcendentnego cudu kierował się może papież Benedykt XIV (1740-1758). Przy uznaniu cudu obowiązują jeszcze do dzisiaj, tylko bardziej doprecyzowane, te same kryteria, które wyszczególnił ów papież w swoim czterotomowym, opublikowanym jeszcze przed objęciem Stolicy Piotrowej, dziele De servorum Dei beatificatione et beatorum canonisatione (Bolonia 1734-1738) w ósmym rozdziale czwartej księgi. Ażeby uznać powrót do zdrowia za cudowne uzdrowienie, musi być spełnionych siedem warunków:

1. Choroba, z której zostaje się uzdrowionym, musi być ciężka, tak że wyleczenie z niej jest niemożliwe lub przynajmniej trudne.
2. Choroba nie może być już w stadium zaniku, tak że mogłaby się cofnąć samoistnie.
3. Nie mogą być aplikowane żadne lekarstwa, a gdy już zostały one podane, stwierdzona musi być ich nieskuteczność.
4. Uzdrowienie musi być natychmiastowe.
5. Uzdrowienie musi być całkowite.
6. Przed uzdrowieniem nie może mieć miejsca żaden nagły kryzys na skutek podawania określonego środka; jeśli tak było, nie należy mówić o cudownym uzdrowieniu, gdyż można je częściowo lub też całkowicie wytłumaczyć w sposób naturalny.
7. Po uzdrowieniu nie może nastąpić nawrót choroby.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama