Szympansy "mówią nie"

Naukowcy sfilmowali szympansy kręcące głowami w sytuacjach, w których starały się czemuś zapobiec albo powstrzymać członków stada przed niepożądanym działaniem. Takie zachowanie może być biologicznym zwiastunem naszego własnego gestu kręcenia głową - informuje BBC.

Reklama

Jedno z nagrań wykonano w ogrodzie zoologicznym w niemieckim Lipsku. Widać na nim, jak samica szympansa bonobo potrząsa z dezaprobatą głową, gdy jej młode bawi się jedzeniem. "Ulindi próbowała powstrzymać swoje dziecko, Luizę, przed zabawą kawałkiem pora. Ponieważ Luiza, mimo kilku prób powstrzymania, zdawała się tego nie zauważać, Ulindi w końcu zaczęła potrząsać głową, kierując ten gest do dziecka" - opowiada jedna z prowadzących obserwacje, Christel Schneider z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka w Lipsku.

W końcu Ulindi wyrzuciła pora, a małpka nadal próbowała go dosięgnąć.

Podobne zachowania i konteksty niemieccy naukowcy zaobserwowali w ramach bardziej rozległych badań komunikacji pomiędzy młodymi osobnikami różnych gatunków wielkich małp. Mając nagrania, mogli spokojnie analizować gesty i zachowania szympansów bonobo i zwyczajnych, goryli i orangutanów - rezydentów sześciu europejskich ogrodów zoologicznych. Potrząsanie głową w geście "nie" zaobserwowali u czterech dorosłych bonobo. Zdarzyło się to 13 razy, przy różnych okazjach. Wcześniejsze doniesienia o podobnym rodzaju zachowania były przypadkowe i niepotwierdzone.

Od dawna wiadomo było, że wielkie afrykańskie małpy, jak choćby szympansy bonobo (Pan paniscus) i szympansy zwyczajne (Pan troglodytes), porozumiewają się z innymi członkami stada za pomocą gestów głową, np. kiwania, skłaniania i potrząsania. Wiadomo było również, że kręcąc głową, bonobo "zaczepiają" innych członków grupy, np. chcąc rozpocząć zabawę. Tym razem jednak po raz pierwszy utrwalono na taśmie małpę potrząsającą głową w kontekście odmowy, co miało powstrzymać innego osobnika przed określonym działaniem.

Naukowcy zwracają uwagę, że - w porównaniu z szympansami zwyczajnymi - bonobo stosują bardzo dużo gestów głową. Pod względem przesyłania innym sygnałów tą drogą są też bardziej wyrafinowane. Źródeł zaawansowanych systemów porozumiewania się można szukać w strukturze stad bonobo: są to współpracujące, egalitarne grupy, o złożonej strukturze społecznej i dość rozproszonej hierarchii. W takim właśnie środowisku mógł się rozwinąć gest głowy związany z negacją, który pomaga powiedzieć "nie" i rozwiązywać konflikty.

Naukowcy nie spieszą się twierdzić, że kręcące głową bonobo na pewno mówią innym "nie". Na razie jednak takie właśnie wytłumaczenie wydaje się najbardziej prawdopodobne. Lepsze poznanie znaczenia gestów wielkich małp wymaga szczegółowych badań.

Obserwacja niemieckich badaczy pozwala na nowo spojrzeć na naszą własną tendencję do kręcenia głową. "Gdyby badania potwierdziły fakt stosowania +negacyjnego+ potrząsania głową przez naszych najbliższych żyjących krewniaków, szympansy bonobo i zwyczajne, wówczas pojawiłoby się pytanie, czy owe gesty są prymitywnym prekursorem ludzkiego kręcenia głową na +nie+" - mówi Schneider.

Mówiąc w skrócie, mogłoby się okazać, że ludzie są "biologicznie zaprogramowani" do kręcenia głową w geście sprzeciwu. Schneider zastrzega jednocześnie, iż kręcenie głową nie zawsze oznacza przeczenie. W niektórych kulturach i krajach, choćby w Bułgarii, taki gest oznacza zgodę i potwierdzenie.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Stanisław Miłosz
    09.05.2010 15:28

    "Mówiąc w skrócie, mogłoby się okazać", gdyby się dokładniej przyjrzeć, że nagłaśnianie takich pozornych rewelacji służy uczłowieczeniu zwierząt i wpojeniu takiego przekonania, by to uczłowieczenie nie budziło sprzeciwu. Są to bowiem żadne rewelacje, że zwierzęta komunikują się ze sobą. Każdy kto ma stały kontakt ze zwierzętami i je uważnie obserwuje, choćby z psami i kotami, zwierzętami nie trzymanymi w izolacji od innych zwierząt, wie że mają całą gamę postaw ciała, gestów, głosów, a nawet mimiki służących do porozumiewania się i wyrażania stanu psychiki.

    Naprawdę, do tego, by zwierzęta traktować po ludzku naprawdę nie trzeba udowadniać jak "bliskie" są człowiekowi.

    Powyższe nie znaczy wcale, że podobne badania uważam za zbędne, bezcelowe. Absolutnie nie. Chodzi o interpretację wyników badań i ich wykorzystanie "praktyczne". Tu przypomnę niedawną inicjatywę ustawodawczą w parlamencie hiszpańskim, która dowodzi, że moje zastrzeżenia co do intencji robienia sensacji z takich badań nie są wcale urojone.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama