Latawiec w kosmosie

Stało się. Na orbicie okołoziemskiej swoje żagle rozwinął niewielki satelita NanoSail-D. Żagle? W kosmosie?

Reklama

Satelita waży zaledwie 4 kg, ale po to, by mógł swobodnie żeglować, został wyposażony w żagle o powierzchni 10 mkw. W przestworzach, a konkretnie na niskiej orbicie okołoziemskiej, będzie przebywał kilka miesięcy. Będzie krążył wokół Ziemi. NanoSail-D jest pierwszym satelitą korzystającym z napędu słonecznego. Inżynierowie z instytutów kosmicznych uważają, że ta technologia będzie w przyszłości szeroko wykorzystywana.

Jak to działa?
Wiatr jest dla człowieka czymś znacznie więcej niż chaotycznym ruchem cząsteczek powietrza. Wiedza o tym, że jest nieograniczonym źródłem energii, jest chyba stara jak świat. Wiatr od zawsze daje wolność, a w żaglach – nieograniczone możliwości. Dzisiaj żaglowce nie są już tak popularne jak kiedyś, ale… dzięki zupełnie innemu, ale jednak żaglowcowi, w przyszłości będziemy zdobywali kosmos. Brzmi to jak czysta fantazja, ale na pewno nią nie jest. Inżynierowie już od jakiegoś czasu chcą, by energia światła emitowanego przez Słońce napędzała międzyplanetarny statek kosmiczny. Nie chodzi o zamianę energii słonecznej np. na elektryczną. Naukowcy chcą, by statki napędzał pęd cząsteczek światła, tak jak zupełnie tradycyjne żaglowce są napędzane przez cząsteczki powietrza.

Idea działania żaglowca jest dziecinnie prosta. Fotony z prędkością światła (300 tys. kilometrów na sekundę) uderzając w żagle, stanowią stałą siłę ciągu dla statku. Można zatem powiedzieć, że to ciśnienie światła popycha i porusza kosmiczny żaglowiec. Czy będzie on sterowalny, skoro „wiatr” fotonów ma tylko jeden kierunek (od Słońca na zewnątrz Układu Słonecznego)? Oczywiście, że tak. Nie sposób odnieść się do doświadczeń „naziemnych” żeglarzy, znają oni przecież sposoby zmiany kierunku i szybkości płynącego statku, mimo że wiatr może wiać ze stałą siłą w tym samym kierunku (w języku żeglarzy takie manewry nazywają się halsowaniem). Za blisko i za mało Kosmiczne żaglowce, startując z Ziemi, będą oczywiście miały zwinięte żagle. Te będą rozkładane dopiero w kosmosie, np. za pomocą nadmuchiwanych dźwigarów, tworząc coś w rodzaju sztywnej konstrukcji, rusztowania – by nie powiedzieć masztu. W kosmos takie „zwinięte w kulkę” satelity są, a w zasadzie będą, bo na razie udało się to zrobić dopiero raz, wystrzeliwane tak jak „zwykłe” satelity, czyli w kapsułach rakiet nośnych. Gdy kapsuła znajdzie się na odpowiedniej orbicie, statek zacznie rozwijać żagle. Gdy zrobi to zbyt nisko, bardzo rozrzedzona ziemska atmosfera będzie stawiała opór i żaglowiec nigdzie nie poleci. Gdy statek ruszy, będzie mógł zwiększać swoją odległość od Ziemi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama