Czas to pieniądz

Są drogie w utrzymaniu, skomplikowane w budowie i głośne. A mimo to wielu chce je budować. Pasażerskie samoloty naddźwiękowe wracają do łask.

Reklama

Pierwszymi samolotami naddźwiękowymi, które wzniosą się w niebo, będą francusko-brytyjskie concorde’y. Zaraz, chwileczkę, przecież to już było. Concorde’y latały od późnych lat 70. XX wieku. To prawda. Z różnych powodów zdecydowano się je jednak uziemić. Do niedawna myślano, że ich los jest przesądzony, że zostaną pocięte na żyletki. Ale ostatnio plany zmieniono. Dzisiaj pracuje się nad tym, by concorde’y znowu wróciły na niebo. I to jak najszybciej.

Samolot w rok

O ponaddźwiękowych samolotach pasażerskich zaczęto myśleć, gdy do użytku weszły wojskowe konstrukcje naddźwiękowe. Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku w głowach inżynierów lotniczych rodziły się pierwsze pomysły. Transport lotniczy szybko się rozwijał, benzyna była tania, a myśl o tym, że dla człowieka nie ma granic technologicznych, była powszechna. W takich czasach zawiązano francusko-brytyjską grupę, która miała zaprojektować pasażerski samolot naddźwiękowy. Rzeka rządowych pieniędzy była bardzo szeroka, więc i prace szybko się posuwały. Budowę egzemplarzy testowych samolotów rozpoczęto w 1966 roku (jeden budowano we Francji, drugi w Wielkiej Brytanii), a po ponad roku pokazano już kompletny egzemplarz maszyny. Dokładnie rok później, po wielu testach, Concorde osiągnął prędkość ponaddwukrotnie większą niż dźwięk. Concorde’y latały z maksymalną prędkością 2270 km/h. Dla porównania samoloty pasażerskie latają prawie trzy razy wolniej.

W sumie concorde’ów wybudowano 20. W barwach linii British Airways i Air France od lat 70. do 2003 roku latało w sumie 16 maszyn. Nigdzie poza Związkiem Radzieckim nie udało się wybudować pasażerskiego samolotu ponaddźwiękowego. Choć i tutaj sytuacja nie jest w pełni klarowna, bo Tupolew 144 powstał dzięki skradzionej Francuzom dokumentacji Concorde’a. Jest do niego tak podobny, że niespecjalista może te dwa samoloty pomylić. Pośpiech, z jakim budowano Tupolewa, spowodował, że samolot był niedopracowany. W Związku Radzieckim brakowało odpowiednich materiałów i technologii, np. silników. W efekcie radziecka maszyna była droższa w utrzymaniu, miała mniejszy zasięg i była bardzo awaryjna. Zdarzało się, że w Tu-144 pękały skrzydła, psuło się usterzenie albo przeciekały zbiorniki z paliwem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama