Cały ten zgiełk, podwodny!

Zanieczyszczenie hałasem jest coraz większym problemem, nawet w morzach – ostrzegają naukowcy. Ryby po prostu się nie słyszą, podobnie jak ludzie próbujący rozmawiać na przyjęciu z głośną muzyką w tle.

Reklama

Kiedyś mówiło się, że dzieci i ryby głosu nie mają. Przemiany społeczne zmieniły jednak relacje między rodzicami i dziećmi, zaś badania naukowe nie pozostawiają wątpliwości, że i wobec ryb to powiedzenie mija się obecnie z prawdą. Kiedy nurkujemy w morzu, wydaje nam się ono oazą ciszy. To wrażenie wynika z faktu, że nasze uszy są przystosowane do odbierania dźwięków w powietrzu. Natomiast w wodzie, której gęstość jest wielokrotnie większa niż gęstość powietrza, tracą swoją wrażliwość. Dlatego nie udaje nam się „usłyszeć” ryb.

Ryby nie gadają na niby

Tymczasem ryby w celowy sposób dźwięki wydają. Co prawda są pozbawione krtani, ale wystarczy, że szybko napinają i rozkurczają mięśnie podobne do mięśni głosowych innych kręgowców. Przyczepione do ścian pęcherza pławnego powodują wibracje tego wypełnionego powietrzem worka. U „śpiewających” ryb jest on nienaturalnie powiększony. Spośród 40 tys. gatunków co najmniej 2 proc. jest uzdolnionych wokalnie. Kłócą się o miedzę, smakowitego robaka albo atrakcyjną samicę.

Za najbardziej gadatliwych w podwodnym świecie uchodzą mieszkańcy raf koralowych. Same rafy należą do najgłośniejszych rejonów mórz. Hałasują nie tylko ryby, ale także krewetki, jeżowce, kraby. W jakim celu? Chociażby po to, by przepłoszyć wrogów. Krewetki potrafią trzeszczeć niczym smażący się boczek, i robią to na tyle głośno, że – jak wynika z badań prowadzonych przy brzegach Oahu, jednej z wysp w archipelagu Hawajów – właśnie hałasy powodowane przez te bezkręgowce dominują w podwodnym chórze. I właściwie stale są w nim obecne, w odróżnieniu od śpiewu długopłetwców, delfinów czy różnych gatunków ryb. Niestety, większość dźwięków wydawanych przez morskie stworzenia jest głuszona w ciągu dnia przez silniki małych łodzi, które tylko długopłetwcom czasami udaje się przekrzyczeć.

 

Każda koralowa metropolia rozbrzmiewa swoistym gwarem. Skrzypienia, świsty, zgrzyty, kliknięcia – te wszystkie dźwięki wydają ryby i bezkręgowce. Rafy różnią się subtelnie jakością tego chóru w zależności od tego, jak są rozległe i kto je zamieszkuje. Doktor Steve Simpson i Emma Kennedy z University of Bristol badali Las Perlas Archipelago na Oceanie Spokojnym i po raz pierwszy próbowali powiązać rodzaj dźwięków z informacjami o środowisku i zbiorowiskach organizmów tworzących podwodne metropolie. Dźwięki o niskiej częstotliwości dostarczają informacji na temat liczby ryb zasiedlających rafę, podczas gdy dźwięki o wyższej częstotliwości wskazują na zróżnicowanie koralowców. Generalnie tam, gdzie głośniej, tam też kondycja rafy koralowej jest lepsza; tym więcej żywych koralowców.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama