Niszczą embriony na „skalę przemysłową”

W brytyjskich klinikach masowo niszczy się ludzkie embriony, które w procesach zapłodnienia in vitro zostały uznane za materiał niepotrzebny – ujawnia chrześcijańska organizacja Christian Concern for our Nation.

Reklama

Opracowanie powstało w oparciu o dane przesłane zainteresowanym przedstawicielom Izby Lordów przez brytyjskie ministerstwo zdrowia.

Z informacji tej wynika, że na każdą skuteczną implantację metodą in vitro, powstaje 30 nadliczbowych zarodków ludzkich. Rządowe dane mówią, że w od 1991, kiedy uchwalono ustawę legalizującą techniki zapłodnienia pozaustrojowego na Wyspach, powstało około 3 mln embrionów. Z tego mniej niż 100 tys. zostało implantowanych u kobiet, które następnie urodziły dzieci. Natomiast prawie półtora miliona zniszczono, a około 750 tys. zamrożono, natomiast 100 tys. przeznaczono na eksperymenty naukowe, w których zarodek ludzki ulega zniszczeniu.

Brytyjski parlamentarzysta lord David Alton, który wnioskował o udostępnienie tych danych, podkreślił, że tworzenie i niszczenie ludzkich embrionów odbywa się w Wielkiej Brytania na „skalę przemysłową”. Alton zwrócił uwagę, że szaleństwem jest wydawanie olbrzymich sum pieniędzy na proces, którego skuteczność oblicza się zaledwie na 15 procent, a jednocześnie w kraju dokonuje się codziennie 600 aborcji, zaś tylko 70 dzieci rocznie jest adoptowanych. Koszt jednego cyklu procedury in vitro w Wielkiej Brytanii to około 4 tys. funtów. W wielu przypadkach pokrywa go państwo.

Obrończyni życia, Josephine Quintavalle z grupy Comment on Reproductive Ethics przypomina, że ludzkie życie zaczyna się od chwili poczęcia i nie powinno się go tworzyć w nadmiarze w „tak bezmyślny sposób”.

Kościół katolicki i wielu naukowców uważają, że zapłodnienie in vitro nie powinno być dopuszczalne, ponieważ zastąpienie aktu małżeńskiego procedurą techniczną przyczynia się do osłabienia świadomości szacunku należnego każdej istocie ludzkiej. Całkowite oddzielenie prokreacji od aktu małżeńskiego oddaje życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Ponadto metoda ta wiąże się z uśmierceniem tzw. nadliczbowych embrionów.

Szacuje się, że tylko ok. 10-20 proc. sztucznie zapłodnionych komórek jajowych przekształca się w zarodki ludzkie. Tylko najlepsze przenosi się do organizmu matki. Pozostałe, nadliczbowe, zamraża się i wtórnie wykorzystuje do ponownej próby implantacji w macicy. Niekiedy służą jako materiał biologiczny do eksperymentów genetycznych.

Już kilka lata temu brytyjska Komisja ds. Zapłodnienia i Embriologii Człowieka (HFEA), regulująca badania naukowe nad ludzkim płodem w Wielkiej Brytanii, wezwała lekarzy do redukcji ciąż bliźniaczych w zapłodnieniu in vitro oraz szukania metody, w której w całym procesie używano by mniejszej liczby zarodków.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EMBRIONY

Zobacz

  • lublin33338
    27.07.2011 19:01
    Niestety, metoda in vitro nie jest doskonała. Pojawiają się zarodki nadliczbowe, które nie będą miały możliwości dalszego rozwoju. Oczywiście zostaną zniszczone. Ja jednak bym się aż tak bardzo nad tym nie rozczulał, ponieważ do czynienia mamy jedynie z czymś, co może stać się człowiekiem, myślącym, czującym świadomym swego istnienia ale obecnie jeszcze człowiekiem nie jest. Bardziej interesuje mnie los głodujących dzieciaków niż rozczulanie się nad losem embrionu wielkości jednej czwartej milimetra. Głód, choroby, brak środków niezbędnych do podjęcia leczenia, niedołężność, samotność ludzi w podeszłym wieku - tu właśnie obrońcy życia mają ogromne pole do popisu i nad tymi problemami powinni się skupić.
  • michzol
    27.07.2011 20:10
    Może dla lublina33338 zapłodniona ludzka komórka jajowa (zygota), a później zarodek czy embrion, człowiekiem nie jest. Ale z genetycznego punktu widzenia embrion też jest człowiekiem, któremu przysługuje prawo do życia i poszanowania ludzkiej godności. Może to będzie dla Ciebie, drogi lublinie33338, wielkie zaskoczenie, ale swego czasu, gdy mierząc "jedną czwartą milimetra" rozwijałeś się pod sercem Twojej mamy, też byłeś pełnowartościowym, kochanym bardzo, bardzo mocno przez Boga człowiekiem, a nie jakimś nieokreślonym zlepkiem komórek, który "może stać się człowiekiem", jak to napisałeś. Nie "może się stać", ale z pewnością już jest człowiekiem, a jeżeli nie będziemy mu przeszkadzać, to będzie kiedyś noworodkiem, dzieckiem, nastolatkiem, starcem. Z ludzkiego zarodka nie wyrośnie kot, pies czy mniszek lekarski. O to możesz być spokojny. Twierdzenie, że człowiek mierzący zaledwie 1/4 mm wzrostu, będący na początku swojego rozwoju, a zatem nie będący jeszcze tak świadomym, czującym i inteligentnym jak Albert Einstein czy Leonardo da Vinci, nie jest człowiekiem to jawna dyskryminacja i nietolerancja ze względu na wzrost, stopień rozwoju, inteligencję. Nikt nie kwestionuje człowieczeństwa osób niepełnosprawnych umysłowo, które też nie zawsze są tak samo "świadome, czujące i myślące" jak ludzie pełnosprawni. Według Twojej definicji człowieczeństwa, takim niepełnosprawnym osobom również należałoby odmówić ludzkiej godności. Los już urodzonych ludzi, którym udało się szczęśliwie uniknąć aborcji, zwłaszcza tych biednych, chorych, niepełnosprawnych, głodujących, nie powinien być nikomu obojętny, zwłaszcza osobom deklarującym się jako obrońcy życia, już nie wspominając o chrześcijanach. I akurat w tym temacie obrońcy życia, których nie można utożsamiać tylko z walką o poszanowanie ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, też wykonują całkiem niezłą pracę. Wystarczy wspomnieć hospicja, szpitale, domy samotnej matki, sierocińce, ośrodki terapeutyczne, organizacje charytatywne prowadzone przez świeckich czy duchownych. A ostatnio, gdy świat zajmuje się bardziej lub mniej ważnymi sprawami, to właśnie Benedykt XVI apeluje o pomoc dla głodujących w Afryce, gdzie wielką pomoc niosą właśnie świeccy i duchowni pracujący na misjach. I o dziwo Papież Benedykt XVI jest jednocześnie obrońcą życia. Ktoś powie, że ta pomoc jest niewystarczająca. Tak. I pewnie będzie tak do końca świata. Ale każde nawet najmniejsze dobro, niezależnie czy jest to przekonanie kogoś do rezygnacji z zabójstwa poczętego dziecka przez aborcję albo zaniechania korzystania z in vitro, czy spędzenie kilku lat na niesieniu pomocy głodującym dzieciom w Afryce, jest więcej warte niż wszelkie zło, i sprawia że świat staje się choć trochę lepszy i piękniejszy. A losem zarówno poczętych dopiero co dzieci, jak i biednych czy chorych, opuszczonych najwyraźniej bardziej przejmują się obrońcy życia niż wielu współczesnych polityków.
  • gosia
    27.07.2011 21:58
    Fundamentaliści (obojętnie z jakiej pochodzą religii) to chorzy i niebezpieczni ludzie. Należy ich odseparować od społeczeństwa bo nie wiadomo co w ich umyśle zakiełkuje
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama