Motyle blokują inwestycje?

Najpopularniejszym sposobem na zablokowanie inwestycji w Krakowie stało się znalezienie w jej pobliżu chronionego owada - czytamy w "Dzienniku Polskim".

Reklama

Portugalska firma wycofała się niedawno z budowy osiedla na krakowskim Zakrzówku. Batalia o ten teren trwała przez kilka lat. Najsłynniejszą bronią przeciwko zabudowie okazał się motyl modraszek. Jego ochrony w tym miejscu domagali się ekolodzy oraz grupa mieszkańców Krakowa, dla których Zakrzówek jest jednym z najbardziej magicznych miejsc w mieście.

Teraz motyl może okazać się skuteczny w walce przeciwko budowie spopielarni zwłok w Krakowie. Przeciwko tej budowie protestują mieszkańcy okolicznych domów i osiedli. Złożyli skargę do Komisji Europejskiej, że budowa cmentarza wraz ze spopielarnią może doprowadzić do osuszenia łąk i wyginięcia modraszka. Protestujący chcą przede wszystkim, aby w pobliżu ich domów nie powstała spopielarnia. Modraszek jest dla nich tylko pretekstem.

"To motyl, którego prawie nikt w Krakowie nie widział" - powiedział gazecie Grzegorz Stawowy, krakowski radny.

W Krakowie przeciwnicy zabudowy wykorzystują nie tylko modraszka. Na osiedlu Prądnik Czerwony inwestor chciał postawić wieżowiec, przeciwko któremu protestowali mieszkańcy. Ktoś na tym terenie odnalazł chroniony gatunek żuczka, co skutecznie zablokowało inwestycję.

Więcej w "Dzienniku Polskim".

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • emigrant
    22.09.2011 11:11
    ta zle pojeta dbalosc o srodowisko to narzedzie manipulacji podobnie jak globalne ocieplenie.
    ciekawe jak ludziom mozna wmowic najwieksze bzdury, sprawic ze beda walczyc o prawo do zabijania (aborcja, eutanazja)a przykuwac sie do drzew w obronie zuczka? a ci mlodzi zwykle ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze sa pajacami w rekach manipulatorow
  • ekoplaneta
    22.09.2011 14:54
    Niestety globalne ocieplenie nie jest polityczną manipulacją. Dowodzą tego pomiary temperatury prowadzone od lat oraz zakwaszenie wierzchnich warstw oceanu wskutek wnikania coraz większej ilości CO2 do oceanu co powoduje wzrost kwasowości wód morskich. Wskutek tego plankton zawierający wapienne skorupki ma coraz większe trudnośći w budowie swych otoczek a to grozi jego stopniowym wyginięciem a następnie załamaniem się łańcucha pokarmowego w oceanach i dużymi kłopotami w rybołóstwie...

    Inny dowód to coraz wcześniejsze przyloty ptaków wędrownych na wiosnę, topnienie lodowców w tym górskich (warto porównać np. stare zdjęcia Alaski czy góry Kilimandżaro w Kenii z obecnymi... Niestety my ludzie mamy przemożny wpływ na naszą Ziemię.

    A propos zatrzymywania inwestycji pod pretekstem żyjątek to od tego są Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska by oceniać na miejscu sytuację.
    Pozdrawiam!!!
  • Stanisław_Miłosz
    22.09.2011 16:52

    A gdy sprawa przyschnie, znajdzie się nabywca który zechce kupić teren pod nieudaną z powodu żuczków i motylków inwestycją za tyle za ile będzie wart - a warto zauważyć, że wtedy będzie już wart dużo, dużo mniej - któremu to inwestorowi obrońcy środowiska przeszkadzać już nie będą, bo w między czasie żuczki i motyle się wyprowadzą tam, gdzie inwestycja ich bytowi nie zagrozi.
    I na tym polega ten mechanizm (jakby ktoś nie wiedział).

     

  • stu
    23.09.2011 08:03
    Schemat jest zawsze podobny. Do inwestora przychodzi przedstawiciel zielonej fundacji i przedstawia propozycję: "wpłaci pan mały datek na nasze konto, to nie będziemy szukać żyjątek". A ponieważ żyjątka są wszędzie, a i inwestor chce mieć spokój i łapówki uwzględnił na etapie budżetowania, więc sprawa przebiega gładko.

    Tylko niedawno w W-wie (przy budowie jakiegoś mostu) schemat nie zadziałał, bo uczciwy inwestor postanowił się nie dać i rozmowę nagrał. Ale to jeden przypadek na setki. I w ten właśnie sposób hodujemy "zielone patologie"...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama