Ciemność też jest zasobem, który warto chronić.
Problem zanieczyszczenia światłem jest jednym z najbardziej złożonych, a jednocześnie niedostatecznie dostrzeganych wyzwań współczesnej ochrony przyrody w miastach - powiedziała PAP ornitolożka Karolina Skorb, prezes Stowarzyszenia Górnośląskiego Koła Ornitologicznego. Sztuczne oświetlenie nocne m.in. zaburza biologiczne zegary ptaków.
- Światło wpływa nie tylko na rytm dobowy ptaków, ale również na ich rytm roczny, czyli zachowanie w skali całego roku - wyjaśniła PAP ornitolożka. - To oznacza, że ingerujemy w bardzo podstawowe mechanizmy biologiczne, które przez miliony lat ewolucji były regulowane naturalnym cyklem dnia i nocy - dodała.
W przestrzeniach silnie oświetlonych ptaki wydłużają swoją aktywność dobową. Zamiast odpoczywać po zmierzchu, pozostają aktywne jeszcze długo po zapadnięciu nocy, a poranne żerowanie rozpoczynają przed świtem.
- W badaniach obserwuje się, że w środowiskach miejskich dzień ptaków może wydłużyć się nawet o około godzinę w skali doby - tłumaczyła ekspertka. - To przekłada się na wyższy wydatek energetyczny, podwyższony poziom kortykosteronu, czyli hormonu stresu, i w efekcie na gorszą kondycję organizmu - dodała.
Choć niektóre osobniki mogą zyskiwać łatwiejszy dostęp do pokarmu - na przykład żerując na owadach gromadzących się przy latarniach - nie oznacza to poprawy ich stanu zdrowia. - Taki ptak może być nawet bardziej otłuszczony, ale jednocześnie inne parametry życiowe, jak odporność czy zdolność regeneracji, mogą być obniżone - zaznaczyła Skorb.
Jeszcze poważniejsze konsekwencje niesie wpływ sztucznego światła na rytm roczny ptaków. Jednym z kluczowych sygnałów środowiskowych inicjujących okres lęgowy jest wydłużanie się dnia na wiosnę. Stała ekspozycja na nocne oświetlenie zakłóca ten mechanizm.
- Ptaki miejskie, takie jak kosy, potrafią przystępować do lęgów nawet o miesiąc wcześniej niż ich odpowiedniki z terenów nieoświetlonych. Dzieje się tak dlatego, że sztuczne światło uruchamia przemiany hormonalne odpowiedzialne za dojrzewanie płciowe - podkreśliła Skorb.
Problem polega na tym, że wcześniejsze lęgi nie idą w parze z dostępnością pokarmu. - Okres wykluwania piskląt jest zwykle zsynchronizowany z maksimum podaży pożywienia, zwłaszcza owadów. Jeżeli pisklęta pojawią się zbyt wcześnie, mogą po prostu nie mieć co jeść - zaznaczyła ornitolożka.
Sztuczne światło stanowi również poważne zagrożenie dla ptaków migrujących nocą. W czasie wędrówek wykorzystują one naturalne wskazówki orientacyjne - położenie gwiazd, horyzont czy miejsce zachodu słońca, a także pole magnetyczne Ziemi.
- Te sygnały były przez miliony lat stałe i niezawodne - podkreśliła Skorb. - Tymczasem silnie oświetlone miasta zasłaniają gwiazdy, a łuna miejska nad horyzontem może być mylona na przykład z zachodem słońca - dodała.
W skrajnych przypadkach ptaki wpadają w snopy intensywnego światła i nie są w stanie się z nich wydostać, krążąc aż do skrajnego wyczerpania. Klasycznym przykładem jest instalacja upamiętniająca zamachy z 11 września w Nowym Jorku - dwa potężne snopy światła skierowane w niebo.
- Badania wykazały, że w ciągu kilku lat miliony ptaków zostały tam zdezorientowane podczas migracji. A to tylko jedna instalacja działająca przez kilka godzin w roku. Nie wiemy, ile ptaków globalnie ginie lub traci orientację wskutek stałej emisji światła w górną półprzestrzeń - przypomniała Skorb.
Znaczenie ma nie tylko intensywność, ale i barwa światła. Najsilniej biologicznie oddziałuje światło niebieskie, charakterystyczne dla nowoczesnych, "zimnych" źródeł LED o wysokiej temperaturze barwowej.
- Niebieskie światło najsilniej zaburza produkcję melatoniny, zarówno u ludzi, jak i u ptaków - wyjaśniła Skorb. - To dlatego w urządzeniach elektronicznych stosuje się tryby nocne, ograniczające emisję tej części widma - dodała.
Zdaniem ekspertów znacznie mniej inwazyjne jest światło ciepłe, o temperaturze barwowej do około 3000 kelwinów. - Jest ono mniej reaktywne biologicznie, choć oczywiście nie pozostaje obojętne dla przyrody - zaznaczyła prezes stowarzyszenia.
Niektóre gatunki miejskie, jak gołębie, wydają się dobrze przystosowane do całodobowej aktywności umożliwionej przez sztuczne światło. - Widzimy, że potrafią żerować przez całą dobę, prawdopodobnie kompensując wyższy wydatek energetyczny większym poborem pokarmu. Ale wciąż nie wiemy, jaki jest długofalowy koszt takiego stylu życia - zaznaczyła ekspertka.
Sztuczne oświetlenie zmienia również relacje między drapieżnikami a ofiarami.
- Część drapieżników zyskuje, ponieważ ich ofiary gromadzą się przy źródłach światła - powiedziała Skorb, wskazując na niektóre sowy, mewy czy nietoperze. - Inne natomiast tracą, bo ich podstawowy pokarm, na przykład gryzonie, unika oświetlonych miejsc - dodała.
Zdarzają się także sytuacje, w których silnie oświetlone punkty stają się pułapkami dla migrujących ptaków, masowo zabijanych przez drapieżniki w stanie dezorientacji.
Zdaniem Skorb istnieją proste zasady, które mogłyby znacząco ograniczyć negatywny wpływ światła na przyrodę, bez obniżania komfortu i bezpieczeństwa ludzi.
- Po pierwsze: świećmy w dół, a nie na boki i w niebo. Po drugie: używajmy światła ciepłego zamiast zimnego. Po trzecie: świećmy tylko wtedy, gdy jest to naprawdę potrzebne - wyliczyła.
Nowoczesne systemy LED umożliwiają sterowanie natężeniem światła i jego włączanie tylko w obecności ludzi. - To oszczędność energii i realna korzyść dla ekosystemu - podkreśliła ornitolożka.
W miastach szczególnie ważne jest zachowanie "ciemnych korytarzy" - parków, zadrzewień i terenów zielonych połączonych ze sobą, które umożliwiają zwierzętom funkcjonowanie w warunkach zbliżonych do naturalnych.
- Nie potrzebujemy oświetlać każdej przestrzeni przez całą dobę. Ciemność też jest zasobem, który warto chronić - podsumowała ekspertka. (PAP)
Julia Szymańska
Żywienie ograniczone czasowo oferuje dodatkowe korzyści wykraczające poza samą wagę.
Może być więc szczególnie pomocna osobom silnie obciążonym obowiązkami.
Wystarczy je wykorzystać do wytwarzania trwałych materiałów budowalnych.