Nawet protogwiazdy, w których nie zachodzą jeszcze reakcje termojądrowe, są zdolne emitować promieniowanie ultrafioletowe - pokazują badania z wykorzystaniem teleskopu Jamesa Webba.
To, że gwiazda w dojrzałym wieku - taka jak Słońce - emituje promieniowanie ulrafioletowe (UV), łatwo zbadać na własnej skórze - wystarczy nie posmarować się w upał kremem do opalania, albo założyć i zdjąć okulary słoneczne. Na którym jednak etapie rozwoju gwiazdy takie jak Słońce rozpoczynają produkcję promieniowania UV? Czy wtedy, gdy zachodzą już tam reakcje termojądrowe? Czy może wcześniej - jeszcze kiedy gwiazda się formuje i skrywa się w ciemnym obłoku kosmicznego pyłu i gazu?
Postanowił to zbadać zespół z USA, Polski i Niemiec pod kierunkiem dr Agaty Karskiej z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (UMK) i Iasona Skretasa z Max Planck Institute for Radio Astronomy.
Badacze wzięli na warsztat tzw. protogwiazdy, a więc liczące mniej niż pół miliona lat gwiazdy w początkowym etapie ich formowania. Za pomocą ogromnego teleskopu kosmicznego Jamesa Webba naukowcy zajrzeli do obłoków molekularnych, w których formuje się obecnie pięć młodych gwiazd w obszarze gwiazdozbioru Wężownika. I znaleźli tam ślady promieniowania UV. Z ich analiz wynika, że to promieniowanie pochodzi z wnętrza układu.
Wyniki prac ukazały się w czasopismie "Astronomy & Astrophysics".
W przekonaniu dr Karskiej zrozumienie roli UV w procesie powstawania gwiazd jest niezwykle ważne, bo obecność tego promieniowania zmienia "przepis" na nową gwiazdę. Jeśli wokół młodej gwiazdy występuje UV, to gaz w jej otoczeniu nagrzewa się inaczej, a jego skład chemiczny ulega zmianie. A to przecież z tej materii powstanie protoplanetarny dysk, z którego uformują się planety. Warto więc uwzględniać tę wiedzę o istnieniu UV w symulacjach i modelach formowania się gwiazd i planet.
Aby obiekt urósł do takiej masy, aby rozpoczęła się tam reakcja termojądrowa, musi najpierw ściągnąć na siebie materię z obłoku molekularnego. Pod wpływem rotacji i pola magnetycznego część materii wyrzucana jest z tego obszaru z ogromną prędkością w dwóch przeciwnych kierunkach (dwubiegunowe dżety). Te strumienie materii uderzają w otaczający jeszcze gwiazdę gaz, tworząc fale uderzeniowe (szoki). A fale uderzeniowe z kolei rozgrzewają gaz, co sprawia, że zaczyna on emitować promieniowanie.
Dr Karska wyjaśnia, że aby zmierzyć promieniowanie UV w protogwieździe, nie wystarczy skierować tam teleskop rejestrujący promieniowanie w tym zakresie. Problemem jest to, że miejsca powstawania protogwiazd wydają się być na niebie "dziurami w kosmosie". Pył kosmiczny w obłokach otaczających protogwiazdy skutecznie zasłania to, co dzieje się w bliskim otoczeniu protogwiazdy. Choć przez te obłoki nie przedostaje się światło widzialne i promieniowanie UV, to przedostaje się promieniowanie podczerwone, a więc fale elektromagnetyczne o mniejszej energii.
Dlatego badacze użyli kosmicznego teleskopu Jamesa Webba, a konkretnie instrumentu MIRI, czyli spektroskopu działającego w średniej podczerwieni. Z informacji, jakie to promieniowanie podczerwone niesie, można zaś wyciągnąć informacje o związkach chemicznych, które tam powstają i o tym, jak się rozkładają.
Badacze poszukiwali tam informacji o cząsteczkach wodoru molekularnego (H2). Choć to najprostsza i najbardziej powszechna cząsteczka we wszechświecie - niezwykle trudno ją obserwować. W informacjach o H2 zaszyte są jednak informacje o promieniowaniu UV. I te informacje udało się uzyskać.
"Nasze obserwacje i analizy potwierdziły, że promieniowanie UV musi być wytwarzane lokalnie (...). Jest ono od 10 do 100 razy silniejsze niż średnie promieniowanie UV w ośrodku międzygwiazdowym" - mówi badaczka.
Dr Karska tłumaczy, że badania były możliwe dzięki teleskopowi Jamesa Webba. Dane przez niego zbierane pozwalają z niebywałą dokładnością wyczytać informacje o związkach chemicznych obecnych w otoczeniu źródła światła.
Polska nie była partnerem przy budowie teleskopu Jamesa Webba, więc nie ma tam tzw. czasu gwarantowanego na swoje badania. Polscy naukowcy mogą jednak startować w otwartych konkursach.
Ludwika Tomala
Żywienie ograniczone czasowo oferuje dodatkowe korzyści wykraczające poza samą wagę.
Może być więc szczególnie pomocna osobom silnie obciążonym obowiązkami.
Wystarczy je wykorzystać do wytwarzania trwałych materiałów budowalnych.