Wniosek o zniszczeniu planet ma związek ze znalezieniem w tych gwiazdach litu. Tego pierwiastka nie powinno w nich być.
Naukowcy uzyskali dowód na to, że młode gwiazdy mogą pochłaniać swoje planety. Wykryto kilka gwiazd, w których są ślady "zbrodni" na ich własnych planetach. Gwiazdy te pochłonęły swoje skaliste planety typu ziemskiego - poinformowało brytyjskie Królewskie Towarzystwo Astronomiczne.
Naukowcy z brytyjskich uczelni, Keele University oraz University of Exeter, zbadali tysiące gwiazd i znaleźli dowody na to, że sześć czerwonych karłów pochłonęło skaliste planety. Czerwone karły to małe, chłodne gwiazdy, najpowszechniejsze w naszej galaktyce.
Wniosek o zniszczeniu planet ma związek ze znalezieniem w tych gwiazdach litu. Tego pierwiastka nie powinno w nich być. Czerwone karły są bowiem ekstremalnie gorące w środku, pomimo, że na zewnątrz są chłodniejsze niż nasze Słońce. Wewnętrzna temperatura powinna zniszczyć ewentualny lit w reakcjach jądrowych, krótko po ich powstaniu. Stąd wcześniejsze sugestie teoretyczne, że odnalezienie litu w atmosferze czerwonego karła to sygnał pochłonięcia materiału bogatego w lit z otaczającego gwiazdę systemu planetarnego.
W ramach badań analizowano dane spektroskopowe z przeglądu Gaia-ESO Spectroscopic (GES). Zidentyfikowano sześć czerwonych karłów w trzech osobnych gromadach gwiazd (NGC 2451a, Blanco 1, NGC 2516), które miały więcej litu niż inne gwiazdy o podobnym typie widmowym. Wiek tych gromad mieści się w przedziale od 50 do 200 milionów lat, czyli zawierają one względnie młode gwiazdy.
Analizy wskazują, że te czerwone karły "pożarły" otaczające je planety, łącznie od 3 do 10 mas Ziemi materiału planetarnego. W ten sposób zapewniły świeżą dostawę litu do swoich atmosfer.
Takie niszczenie planet przez gwiazdę naukowcy przewidywali teoretycznie jako prawdopodobne zdarzenia podczas powstawania układów planetarnych. Mogło nawet wystąpić w Układzie Słonecznym.
Wyniki badań opisano na łamach pisma "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society". Pierwszym autorem jest prof. Robin Jeffries z Keele University w Wielkiej Brytanii.
Po odpowiednich zabiegach wyjątkowo dobrze zaczęły przewodzić prąd i ciepło.
Ich populacja po raz pierwszy przekroczyła 10 tys. Do 1951 roku ptaki te uważano za wymarłe.
Przecież są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ochrony zdrowia.
Pochodzą ze "złotych czasów". To cenny materiał do badań dla historyków.
Pierwszy odnotowany przypadek użycia narzędzi przez krowę opisano na łamach pisma "Current Biology".
Podobnie jak ludzie, małpy są zainteresowane filmami przedstawiającymi konflikty.