Kryształ wikingów działa!

Tomasz Rożek

GN 46/2011 |

publikacja 17.11.2011 00:15

W każdej legendzie jest trochę prawdy. Na przykład naukowo udowodniono, że sólarsteinn, czyli tzw. słoneczny kamień wikingów, działa.

Kryształ wikingów działa! EAST NEWS/ZENON ZYBURTOWICZ Najlepsi żeglarze przełomu tysiącleci nawigowali dzięki kryształom. Żart? Nie, fakt

Wikingowie byli od roku 900 do roku 1200 panami mórz i oceanów. Byli najdoskonalszymi żeglarzami na ziemi. W średniowieczu swobodnie pływali nie tylko po morzach Północy, ale także po Oceanie Atlantyckim czy po Morzu Śródziemnym. Setki lat przed Kolumbem dotarli też do Ameryki. Od lat naukowcy (i żeglarze) zastanawiali się, jak wikingom udawało się tak skutecznie nawigować w czasach, w których nie znano igły magnetycznej (kompasu). Legendom o słonecznym kamieniu, którym miał się posługiwać m.in. król Olaf, nie dawano wiary. Kamień do nawigacji? Dajcie spokój.

Zrozumienie zasad nawigacji ludów Północy było tym trudniejsze, że wikingowie – z racji miejsca, w którym mieszkali (Islandia czy wybrzeża dzisiejszej Szwecji i Norwegii) – pływali głównie po morzach Północy. To obszary o bardzo dużym zachmurzeniu, a to uniemożliwia astronawigację. Na dalekiej Północy przez pół roku nocy w ogóle nie ma. Często występują też mgły, a linia brzegowa, z powodu lodowców i gór lodowych, często się zmienia. I jak w takich warunkach nawigować? Jak wyruszyć tak daleko i – co ważniejsze – wrócić do domu?

Pierwszą osobą, która próbowała powiązać legendy z rzeczywistością (czyli faktem doskonałej nawigacji), był Thorkild Ramskou, duński archeolog. Był rok 1967, a Ramskou twierdził, że sólarsteinn, czyli tzw. słoneczny kamień, istniał naprawdę i był to szpat islandzki (odmiana kalcytu), występujący powszechnie na Islandii (zajmowanej przez wikingów). Używanie go do celów nawigacji polegało na wykorzystaniu faktu, że fale elektromagnetyczne, w tym światło, mogą być uporządkowane albo chaotyczne. Światło uporządkowane generuje np. laser. Za to już zwykła żarówka daje światło, które składa się z fal nieuporządkowanych. Choć nasze oko nie wykrywa polaryzacji, nie widzi czy fala, która w nie wpada, jest spolaryzowana, czy nie; oczy niektórych zwierząt są na to wrażliwe, np. pewnych gatunków owadów. Ponadto w przyrodzie są materiały, które działają jak filtry, i falę „ustawioną” w jednym kierunku przepuszczają, a w innych kierunkach nie. Jak to sobie wyobrazić? Gdyby przywiązanym do drzewa (płotu… czegokolwiek) sznurkiem machać w kierunku góra–dół, powstałaby na nim fala. Można też sznurkiem machać w lewo–prawo. Też mielibyśmy falę. W końcu sznurkiem można machać raz góra–dół, a raz lewo–prawo. A teraz na drodze sznurka ustawmy w pionie dwie deseczki, tak żeby sznurek swobodnie przechodził pomiędzy nim. Deseczki zadziałają jak każdy materiał polaryzujący. Jeżeli są ustawione w pionie, przepuszczą tylko falę, która powstanie na sznurze w czasie machania góra–dół. Nie przepuszczą fali lewo–prawo. Identycznie działają niektóre kryształy, gdy przepuścić przez nie światło.

Przepuszczą tylko te fale, które są zgodne z polaryzacją danego kryształu. Może się też zdarzyć tak, że kryształ nie przepuści światła w ogóle. To bardzo widowiskowe, bo w zależności od położenia kryształu raz jest on przezroczysty, a za chwilę czarny jak węgiel. Zdaniem duńskiego archeologa Thorkilda Ramskou takich właśnie kryształów używali wikingowie do nawigacji. Ciekawa koncepcja, ale gdy powstała, była rozważaniem czysto teoretycznym, nikt jej nie sprawdził. Okazało się jednak, że to działa! Kryształów, które polaryzują światło, jest więcej. Niektóre z nich, m. in. turmaliny i kordieryty, występują w Skandynawii. Obracanie nimi pozwala stwierdzić, z jakiego kierunku padają promienie słoneczne, czyli gdzie jest słońce, nawet wtedy gdy zasłania je chmura albo gdy panuje gęsta mgła. W 2005 roku naukowcy z Węgier i Szwecji (Gábor Horváth z Uniwersytetu Eötvös w Budapeszcie i Susanne Ĺkesson z Lund University) wybrali się z polaryzującym kryształem w rejs lodołamaczem po Oceanie Arktycznym. Rejs trwał kilka dni, w czasie których wielokrotnie panowała pogoda uniemożliwiająca astronawigację. Badacze udowodnili, że niezależnie od pogody dzięki kryształowi można wyznaczyć strony świata. A to wystarczy, by skutecznie pływać po morzach i oceanach (trafiając zawsze tam, gdzie się chce trafić). W jednym z numerów czasopisma „Science” opublikowano artykuł uczonych z francuskiego Université de Rennes 1, będących konstruktorami przyrządu, którym mogli posługiwać się wikingowie. Jego sercem jest właśnie kamień słoneczny, czyli sólarsteinn. Z pomiarów (a nie szacunków!), jakich dokonali Francuzi, wynika, że wyznaczona dzięki kryształom dokładność położenia Słońca może wynieść około 1 proc. Nawet wtedy, gdy Słońce znajduje się już za horyzontem (o ile nie jest jeszcze kompletnie ciemno).