Olimpiada technologii

Tomasz Rożek

GN 09/2014 |

publikacja 27.02.2014 00:15

Potrzeba jest matką wynalazków. A gdy jeszcze do potrzeby dołączą się duże pieniądze, innowacje sypią się jak z rękawa. Widać to dość wyraźnie na niemal wszystkich zawodach sportowych. Co nowego można było zobaczyć na olimpiadzie w Soczi?

Sądziowie już od dawna nie używają pistoletów startowych. Dzisiaj rządzą elektroniczne zabawki z lampą błyskową. Co będzie następne? david houncheringer /www.omegawatches.com Sądziowie już od dawna nie używają pistoletów startowych. Dzisiaj rządzą elektroniczne zabawki z lampą błyskową. Co będzie następne?

Ilość złotych medali zdobytych przez polskich zawodników zaskoczyła chyba nawet największych optymistów. I choć biegająca Justyna Kowalczyk czy skaczący Kamil Stoch są znani nad Wisłą nawet wśród dzieci, to panczenista Zbigniew Bródka jest dla szerszych odbiorców odkryciem. Jego droga do olimpijskiego złota była godna podziwu, skoro w Polsce nie ma ani jednego toru, na którym panczeniści mogliby ćwiczyć. Okoliczności triumfu też są niesamowite. Bródka wygrał ze swoim rywalem, Holendrem Koenem Verweijem, o 0,003 s, czyli o trzy tysięczne części sekundy. To w praktyce znaczyło, że przy prędkości około 60 km/h, z jaką poruszają się panczeniści, dwóch zawodników dzieliło tylko kilka centymetrów. Pierwszy pomiar czasu był identyczny, ale w panczenach nie ma równorzędnych miejsc, więc sędziowie skorzystali z dokładniejszego systemu, który liczy do tysięcznych części sekundy. No i nasz zawodnik wygrał. Zdjęcia wściekłego Holendra obiegły cały (nie tylko sportowy) świat. Rozpoczęła się dyskusja już nie o tym, który zawodnik był lepszy, tylko kto stał bliżej głośnika, z którego słychać było sygnał dźwiękowy do startu.

Dopasowywanie ich do konkretnego zawodnika to standard, ale tym razem to dopasowanie było zupełnie bezprecedensowe. Kilka miesięcy przed zawodami sportowcy zakładali kostiumy wyposażone w system zdalnych czujników. Następnie podczas treningu system kamer o bardzo dużej szybkości rejestrował najmniejsze detale ich ruchu. W efekcie w komputerze powstawał trójwymiarowy i bardzo dokładny obraz poruszającego się zawodnika. Można było szczegółowo prześledzić ruch poszczególnych części ciała. Na podstawie tego komputerowego obrazu budowano figury z pleksi w skali 1:1. Manekinów dla każdego sportowca powstawało przynajmniej kilka. Każdy w innej pozycji charakterystycznej dla uprawianej dyscypliny sportu. Dopiero teraz tworzono kostium lub kombinezon, a następnie zakładano go na manekiny i sprawdzano w tunelu aerodynamicznym. Same tunele wykorzystuje się w treningach sportowych od dawna, ale nie da się w nich prześledzić zachowania poszczególnych części ciała. Na nieruchomych manekinach można to dokładnie zbadać. Badania aerodynamiki strojów przeprowadzano we współpracy z ekspertami firmy Lockheed Martin pracującej dla wojsk lotniczych USA. Co konkretnie zmieniono w tak zaprojektowanych strojach? To po pierwsze jest tajemnicą producenta, a po drugie dla każdego sportowca zmiany są sprawą indywidualną. Jedno jest pewne. Dotychczas z technologii motion capture korzystano jedynie w filmach, gdzie dla łatwiejszej i bardziej wiarygodnej animacji generowanych w komputerze postaci najpierw dokładnie rejestrowano ruch człowieka ubranego w kostium naszpikowany czujnikami.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.