Imperium Słońca

Tomasz Rożek

GN 12/2015 |

publikacja 19.03.2015 00:15

Widzimy je codziennie i już przywykliśmy. Traktujemy je jako coś oczywistego, jak powietrze. I wszystko się zgadza, bez powietrza nie byłoby życia. Tak jak nie byłoby życia bez Słońca. Więcej, nie byłoby naszego układu planetarnego. Żyjemy w Imperium Słońca.

Imperium Słońca NASA /AP Photo

Masa Słońca to prawie 99 proc. masy całego Układu Słonecznego. Wszystkich planet, księżyców, asteroid i komet. Ale wpływ Słońca nie ogranicza się tylko do milczącej obecności. Słońce nieustannie kształtuje globy, które są pod jego grawitacyjnym wpływem. Kształtuje i Ziemię. Atmosferę, góry i oceany, rośliny, zwierzęta i nas. Wpływ Słońca na klimat, a nawet na rzeźbę terenu Ziemi jest większy, niż można by przypuszczać. Od lat wiadomo, że gdy aktywność Słońca rośnie, podnosi się poziom wody w rzekach. Subtelne zmiany w jasności Słońca napędzają naszą pogodę. Monsuny w Indiach też można powiązać z aktywnością Słońca. Na pustyniach im większa aktywność, tym mniej deszczu. Dokładny mechanizm tego wpływu jest nieznany. Choć zmiany w ilości promieniowania emitowanego przez Słońce są minimalne, wystarczą, by poruszyć ogromne mechanizmy pogodowe na Ziemi.

Opuszczają powierzchnię gwiazdy z prędkością prawie 1000 km na sekundę! W każdej godzinie około 7 mld ton korony słonecznej wycieka w przestrzeń. To w porównaniu z masą Słońca maleńkie ziarenko piasku. Wybuchy na Słońcu odczuwamy więc nie bezpośrednio, tylko pośrednio, gdy Ziemię zaczyna owiewać coraz silniejszy wiatr cząstek. Czy może on wpłynąć na nasze życie? Oj, tak.

Energia nie znika

Część mgławicy międzygwiazdowej, z której powstał Układ Słoneczny, była popiołem po dużej gwieździe, która istniała, zanim my powstaliśmy. Mgławica międzygwiazdowa, z której powstał nasz świat, nie przypominała jednak chmury czy mgły, z którymi mamy do czynienia na Ziemi. Przede wszystkim mgławica gwiazdowa była nieporównywalnie rzadsza. No i przede wszystkim dużo, dużo większa. Nie była statyczna i jednorodna. Wirowała wokół swojego centrum, a obszary gęstsze przyciągały materię z rzadszych. W ten sposób wyodrębniły się centrum układu, w którym znajdowało się prawie 99 proc. masy całej chmury, i płaski dysk (talerz), składający się z pozostałego procenta. Część centralna, kula wodoru, z czasem stawała się coraz gęstsza, aż ciśnienie i temperatura, jakie w niej panowały, pozwoliły, by „zabłysła”. Gwiazdy (i pośrednio także my) czerpią energię z reakcji fuzji jądrowej. Polega ona na łączeniu się jąder lekkich atomów w cięższe. Po to, by reakcja mogła się rozpocząć, potrzeba jednak sporej energii. Dlatego gwiazdy „rodzą się” dopiero wtedy, gdy temperatura i ciśnienie kuli wodoru będzie wystarczająco wysokie. W przypadku Słońca ta temperatura wynosiła około 15 mln st. Celsjusza. Słońce zabłysło około 4,5 mld lat temu i powstało z centralnej części wirującego dysku gazów i materii. Z reszty tego dysku powstały planety i ich księżyce (a także planetoidy i komety). Co sekundę Słońce przetwarza około 600 mln ton wodoru na około 400 mln ton helu. Nie będzie świeciło wiecznie, bo wodoru, czyli paliwa, w końcu mu zabraknie. Kiedy to się stanie? Nie wcześniej niż za kilka miliardów lat. Ale nasza gwiazda wtedy nie zgaśnie, wręcz przeciwnie. Temperatura Słońca i jego rozmiary z czasem będą rosły, aż w końcu stanie się tzw. czerwonym olbrzymem. Gdy gwiazda zużyje cały zapas wodoru, będzie kilka razy większa, niż jest dzisiaj. W końcu Słońcu zabraknie paliwa, a wtedy rozpocznie się długi okres jego stygnięcia. Aż w końcu stanie się martwą, zimną kulą materii.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.