Po co nam kosmos?

Tomasz Rożek

GN 16/2015 |

publikacja 16.04.2015 00:15

Wydajemy na to masę pieniędzy, a – rozglądając się wokoło – nie widać z tego żadnych korzyści. Po co latać w kosmos? Po co lądować na Marsie? Po co budować drogie teleskopy? No właśnie. Po co?

Galaktyka spiralna,  podobna do naszej  galaktyki Drogi Mlecznej Galaktyka spiralna, podobna do naszej galaktyki Drogi Mlecznej

W zasadzie dokładnie to samo pytanie można by zadać w stosunku do każdej dziedziny nauki. Czasami odpowiedź znaleźć łatwiej, gdy mowa o naukach stosowanych. Na przykład inżynieria materiałowa, wcale nie tańsza niż podbój kosmosu, nie wywołuje emocji. W końcu chcemy mieć materiały coraz bardziej wytrzymałe, ale równocześnie elastyczne. Takie, które są odporne, ale równocześnie lekkie. Chcemy takich, które są tanie, ale równocześnie mają niezwykłe właściwości. Później wykorzystujemy je w samolotach, pociągach czy samochodach, na salach chirurgicznych, w elektronice czy nawet w przemyśle spożywczym. Zgadza się, warto wydawać na to pieniądze. A teraz inny przykład, powiedzmy fizyka cząstek. Czy ktoś te cząstki widział? Czy one w ogóle istnieją? Po co nam badanie tak małych skrawków materii? Weźmy na to taki Bozon Higgsa. Czy będzie z niego jakikolwiek pożytek?

CERN to nie korporacja

Albo takie mezony czy hiperony. Czy kiedykolwiek coś z nich powstanie? Nie, nie powstanie, bo już powstało. Fizyka cząstek jest jedną z wielu dziedzin podstawowych. Tej nauki nie uprawia się po to, by rozwiązać jakiś konkretny problem, ale uprawiając ją, rozwiązuje się konkretne problemy przy okazji. Jak to? Pierwszy przykład z brzegu. Każdy, kto posiada internet, kto surfuje w sieci, korzysta z protokołu www. Te trzy literki „w” zostały „wymyślone” w CERN-ie, największym na świecie centrum fizyki cząstek elementarnych. Trzeba było znaleźć sposób, w jaki duże ilości danych naukowych będą dostępne dla dużej grupy naukowców pracujących w ośrodkach na całym świecie. Wcześniej dane z eksperymentów naukowych w CERN-ie nagrywano na różnego rodzaju nośniki i wysyłano samolotem. Ale to było drogie, uciążliwe i zawodne.

Potrzeba jest matką wynalazków. Była potrzeba wymyślenia czegoś lepszego i powstało www. Dane są trzymane na serwerze, a każdy, kto zna jego adres (adres www), może je zdalnie przeglądać i ściągać na swój lokalny komputer. Kiedyś rozmawiałem z Timem Berners-Lee (współtwórcą www), który w żartach opowiadał, że gdyby ludzie musieli płacić jednego centa za każdorazowe wejście na jakąś stronę www, CERN nie musiałby się martwić o fundusze do końca świata. I jeszcze jeden dzień dłużej. CERN nie jest jednak korporacją, nie jest firmą. Jest laboratorium, w którym uprawia się naukę podstawową i dlatego o pieniądze musi zabiegać. I tłumaczyć się, dlaczego wydaje ich tak dużo. Zwykle zresztą tłumaczy to osobom, które nie mają pojęcia, jak wyglądałoby ich życie bez odkryć z zakresu nauk podstawowych (nie tylko fizyki, ale także chemii, biologii czy matematyki).

Podobnie jest z badaniami kosmicznymi. Lubimy oglądać lecące w niebo rakiety, podziwiamy zdjęcia z powierzchni Marsa i fotografie dalekich galaktyk. Ale gdy dowiadujemy się, ile podbój kosmosu kosztuje, entuzjazm wielu z nas ulatuje jak materia z gwiazdy, która wybucha jako supernowa, czyli w sposób nagły i spektakularny. Co? Kilkaset milionów dolarów, żeby wylądować na Marsie? Dla tych kilku zdjęć czerwonej pustyni? Co? Miliard euro kosztowało obserwatorium słoneczne SOHO? Przecież ta sonda wisi nieruchomo i przygląda się tylko jednej gwieździe! I tak by można pisać jeszcze długo. No to zadajmy to pytanie jeszcze raz. Po co wydaje się pieniądze na badania kosmiczne?

Sonda jak autostrada

Na początku warto wyjaśnić pewne nieporozumienie. Owszem, badania kosmiczne kosztują kosmiczne pieniądze, ale w pewnym sensie mamy tutaj do czynienia z mirażem. Wspomniana misja SOHO kosztowała miliard euro. Nie tylko sama sonda znajdująca się w kosmosie, ale także jej wystrzelenie, utrzymanie, stacja naziemna i jej obsługa od wielu już lat. Dzięki temu miliardowi mamy ogrom informacji na temat Słońca, gwiazdy, od której zależy nie tylko jakość naszego życia, ale nasze życie w ogóle. Słońce jest jedynym źródłem energii dla naszej planety. Większy wybuch na naszej dziennej gwieździe może nas zdmuchnąć raz na zawsze. Jeżeli to, co napisałem, to wciąż za mało, by zgodzić się na wydanie miliarda euro, warto dodać, że miliard euro kosztował 36-kilometrowy odcinek autostrady A8, czyli obwodnicy Wrocławia.

Owszem, na kosmos, na badania w każdej dziedzinie nauki trzeba wydawać dużo pieniędzy, ale mówiąc „dużo”, porównujemy te kwoty do budżetów rodzinnych, do tego, ile zarabiamy czy ile mamy oszczędności. W skali państwa miliard euro to nie jest kwota, na którą trzeba oszczędzać latami. Warto o tym wspomnieć, żeby zrozumieć skalę. W naukę opłaca się inwestować, bo w skali państw czy tym bardziej dużej organizacji międzynarodowej (jaką jest np. wspomniany już wyżej CERN) nie mówimy o znaczących kwotach. Znaczące mogą być jednak zyski. A wracając do pytania tytułowego. Po co latać w kosmos? W największym skrócie można powiedzieć, że chcemy poznać kosmos, nasze najbliższe otoczenie, bo nie tylko jesteśmy jego częścią, ale od niego zależy nasze życie. Mówiąc konkretniej, oprócz ogromnego przyrostu wiedzy na temat kosmosu, tego typu badania napędzają postęp w wielu jak najbardziej ziemskich dziedzinach, takich jak komunikacja, medycyna, technologie wydobywcze, transport, materiałoznawstwo, elektronika, a nawet bezpieczeństwo.

Zacznijmy od tego ostatniego. Satelity szpiegowskie, czułe radary to coś, co kojarzy się z kosmosem i bezpieczeństwem. Ale nie wszystko. Wbrew pozorom kosmos nie jest oazą spokoju. To dzięki zaawansowanym technikom obserwacyjnym jesteśmy w stanie dostrzec lecącą w naszym kierunku asteroidę. Na razie tylko dostrzec, ale w przyszłości będziemy potrafili nadciągające zagrożenie zlikwidować. Badania nad technikami zmieniania trajektorii lotów takich obiektów jak asteroidy prowadzi się od lat.

Technologie kosmiczne są wokoło

Największą na świecie agencją kosmiczną jest amerykańska NASA. To ogromna organizacja, która działa na wielu polach eksploracji kosmosu. W strukturach agencji znajduje się specjalny wydział, który zajmuje się upowszechnianiem w życiu codziennym technologii, materiałów czy rozwiązań, które powstały na potrzeby programów kosmicznych. Innymi słowy, przy okazji badań kosmosu, nie tylko tych prowadzonych przez NASA, powstaje tak wiele rzeczy, które mogą być następnie wykorzystywane pod strzechami, że NASA postanowiła stworzyć osobny wydział, który będzie się tym transferem zajmował. Tworzywa sztuczne, które mają cechy metali (np. cieniutka folia, z jednej strony srebrna, z drugiej złota, która jest na wyposażeniu każdej karetki pogotowia), elektronika (np. matryce światłoczułe w każdym cyfrowym aparacie fotograficznym i w prawie każdym telefonie komórkowym), nowe materiały (np. używane przez ortodontów stopy metali, z których powstają aparaty do prostowania zębów) – to wszystko powstało dzięki programom kosmicznym. Teflon, którego używamy w kuchni i w przemyśle tekstylnym, czy szybka komunikacja, w tym komunikacja satelitarna – to także efekt zdobywania kosmosu.

Co może zaskakiwać, dzięki badaniu przestrzeni kosmicznej powiększamy wiedzę o nas samych, rozwijamy medycynę. Nie tylko dlatego, że większość stopów metali, większość tworzyw sztucznych, których dzisiaj używają chirurdzy, powstała w laboratoriach kosmicznych. Także dlatego, że w kosmosie możemy badać człowieka, jego reakcje, w zupełnie inny sposób, niż robimy to na Ziemi. To w Stacji Kosmicznej bada się nowe sposoby na dostarczanie leków do komórek rakowych. To na potrzeby lotów w dalszą przestrzeń kosmiczną rozwija się telemedycynę, czyli dziedzinę, dzięki której kontakt pomiędzy lekarzem i pacjentem będzie odbywał się niezależnie od odległości, jaka ich dzieli. I nie chodzi tylko o przeprowadzenie rozmowy, ale także o badania czy przesłanie ich wyników. W końcu dzięki badaniom na orbicie lepiej potrafimy tworzyć lekarstwa dla osób starszych cierpiących na choroby układu szkieletowego.

Jesteśmy zdobywcami!

Kosmos może się w przyszłości okazać miejscem, z którego pozyskujemy ogromną ilość minerałów i surowców. Dzisiaj to wciąż brzmi jak fikcja, ale do momentu, w którym na Księżycu czy asteroidach będą powstawały kopalnie, jest bliżej, niż większości z nas może się wydawać. Krok za tym może pójść kolonizacja niektórych globów. To oczywiście bardzo daleka przyszłość, ale nie trzeba chyba być wielkim wizjonerem, żeby stwierdzić, że warto badać możliwość osiedlania się na innych planetach czy księżycach. I w końcu argument ostatni, który dla mnie osobiście jest argumentem pierwszym. Kosmos inspiruje, kosmos zmusza do współpracy także na poziomie międzynarodowym. To bardzo ważne, szczególnie dla ludzi młodych. Dzięki temu rozwijają się, dzięki temu zwracają swoje zainteresowanie w kierunku nauki. Kosmos daje możliwość zdobywania czegoś, co jest nieznane. A głęboka potrzeba odkrywania i zdobywania jest zapisana w naszych genach. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.•