publikacja 02.07.2015 00:15
To nie Edwards, a prof. Petrucci pierwszy doprowadził do pozaustrojowego zapłodnienia. Ale kiedy Watykan ostro zareagował, włoski naukowiec wycofał się z badań. Brytyjczyk zaś brnął na ślepo: „Musiałem sprawdzić, czy to Bóg, czy naukowcy mogą stwarzać człowieka. I okazało się, że to my!” – mówił. Kim był i jak powstawało pierwsze dziecko z probówki? Czym okupiona jest ideologia in vitro?
Stringer /REUTERS/east news
Profesor Robert Edwards, twórca in vitro, i Louise Brown – pierwsze dziecko urodzone w wyniku zastosowania tej metody
Robert Edwards, uważany za ojca in vitro, był rozpalony żądzą zapanowania nad ludzkim życiem. W laboratorium chwytał się niemal wszystkiego, próbował mieszać tkanki ludzkie ze zwierzęcymi, zapładniał pacjentki własną spermą, w setkach niszczył życia ludzkie.
W laboratorium za ścianą pracuje dr Bavister. Opracowuje technikę odżywiania spermy chomików, by móc zapłodnić nią pod mikroskopem jajeczka samic. „Przyszedł do mnie Bob – relacjonuje dr Bavister – i pyta: »Barry, czy nie moglibyśmy spróbować twojego sposobu z chomików na ludziach?«. Miał ogień w oczach. Spróbowaliśmy. I to działało. Odkrył, że dotąd nic mu nie wychodziło m.in. z powodu niskiej kwasowości podłoża, na którym miało dojść do przeniknięcia plemników do komórek jajowych. »Eureka!« – krzyczał Robert, kiedy się udało”.
Logika z piekła
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł