Drugie Stonehenge?

Tomasz Rożek


GN 38/2015 |

publikacja 17.09.2015 00:15

Dwa kilometry od legendarnego kamiennego kręgu kamieni odkryto drugi. Znajduje się pod ziemią i jest... 15 razy większy. Totalna rewelacja!


Dzisiaj Stonehenge to dwa kręgi: wewnętrzny o średnicy około 30 metrów i zewnętrzny o średnicy ponad 100 metrów. Kiedyś ten kompleks był dużo bardziej rozbudowany Yola /FOTONOVA internet + 100 %/east news Dzisiaj Stonehenge to dwa kręgi: wewnętrzny o średnicy około 30 metrów i zewnętrzny o średnicy ponad 100 metrów. Kiedyś ten kompleks był dużo bardziej rozbudowany

Głazów jest prawie 100, a niektóre z nich mają 5 metrów wysokości. Ich wiek określa się na około 4500 lat. Jak to się stało, że wcześniej ich nie zauważono? Otóż głazy przykryte są mniej więcej metrową warstwą ziemi. Co więcej, nie stoją w pionie. Kiedyś tak było, ale potem je poprzewracano. 


Nadzwyczajne znalezisko


– To odkrycie na wyjątkową skalę. Nie sądzę, aby coś podobnego udało się znaleźć jeszcze gdziekolwiek na ziemi – powiedział szef grupy badaczy prof. Vince Gaffney z Uniwersytetu w Bradford w Wielkiej Brytanii. 
Na razie zbyt wcześnie, by jednoznacznie określić, czy odkryta pod ziemią budowla była częścią kompleksu Stonehenge, czy oddzielnym obiektem. Odległość, jaka dzieli te dwa miejsca, wynosi około 2 kilometrów. Odkrycie nowego kręgu głazów ani trochę nie przybliża naukowców do odpowiedzi na pytanie, po co je ustawiano. Nie ma wątpliwości, że taka budowla to było ogromne wyzwanie dla całej społeczności. Głazy transportowano z odległości prawie 300 km, a niektóre z nich ważyły nawet 25 ton! Ludzie żyjący 5 tys. lat temu musieli mieć poważny powód, skoro wkładali taki ogrom pracy w transport i ustawianie głazów. Dzisiaj archeologowie raczej domyślają się ich funkcji, niż wiedzą na pewno. Domyślają się na podstawie wykopalisk wykonywanych w okolicach tej budowli oraz zwyczajów, jakie panowały wtedy, gdy ją budowano. 
Pierwsza myśl była taka, że poustawiane na sztorc ogromne głazy były czymś w rodzaju mauzoleum, może grobowca. Kolejny pomysł to świątynia. Całkiem niedawno na poważnie zaczęto traktować teorię, że Stonehenge było obserwatorium astronomicznym. Dzisiaj wydaje się, że było wszystkim po trochu. Miejscem kultu Słońca i Księżyca, ale równocześnie swego rodzaju obserwatorium, które przez odpowiednią orientację kamieni było także kalendarzem słonecznym. Z obserwacji ruchu Słońca można bardzo dokładnie odczytać np. moment przesilenia wiosennego albo równonocy. Kamienne kręgi mogły też służyć do przewidywań zaćmień Słońca i Księżyca. Obydwa te wydarzenia były niezwykle istotne dla ludzi wyznających kult ciał niebieskich. 


Co tam było 
i jak powstawało?


Ani we wnętrzu kręgu, ani w bliskiej okolicy nie ma jednego konkretnego grobu. Są groby, ale jest ich bardzo dużo. Może to ci, którzy ginęli w czasie budowy? A może ci, którzy zamieszkiwali okolice? Stonehenge było nie tyle grobowcem, ile miejscem, w którego pobliżu był cmentarz. Z wykopalisk archeologicznych wynika, że grzebano tam nie tylko wysoko urodzonych. Do listy funkcji dopisać trzeba jeszcze miejsce pielgrzymkowe. W grobowcach rozsianych po okolicy znajdowano całkiem sporo szczątków osób chorych i kalekich. Przecież nie mogły być robotnikami. Być może przy świątyni znajdował się szpital, a może chorzy przychodzili tutaj prosić o łaski uzdrowienia? Stonehenge mogło też być miejscem, gdzie debatowała starszyzna, czymś w rodzaju lokalnego parlamentu. 
Funkcja głazów i ich otoczenia pozostaje i chyba zawsze pozostanie w sferze domysłów. O samej budowli możemy jednak trochę opowiedzieć. Stonehenge na pewno opowstawał na raty. Na pewno był rozbudowywany, być może w czasie zmieniał swoją funkcję, a więc i wygląd. Najstarsze jego fragmenty datuje się na rok 3000 przed narodzeniem Chrystusa, a więc 5000 lat temu. Najmłodsze są aż o 1500 lat młodsze. To oznacza, że przez tak niewyobrażalnie długi okres w okolicach Stonehenge kwitło życie, a zamieszkujący okolice ludzie rozbudowywali i przeprojektowywali kompleks. 
Choć dzisiaj wyraźnie widać jedynie niewielką część głazów, to, co najciekawsze, znajduje się pod ziemią. I chodzi nie tylko o setkę wspomnianych wyżej ogromnych kamieni przysypanych ziemią. Zdjęcia georadarowe ukazują skomplikowany system rowów czy fos, jakie kiedyś tutaj były. Aleja główna kompleksu miała 3 km długości i 11 m szerokości. W całości była wybrukowana. Tak samo zresztą jak niezliczona liczba mniejszych alejek czy chodników. Przeprowadzone ponad rok temu badania georadarowe ukazały dziwne komory w wałach ziemi otaczających rzędy kamieni. Tylko w jednym wale znajduje się 
56 jam o średnicy 2 m i głębokości około 1 metra. Czy to były jakieś magazyny? A może te puste przestrzenie są pozostałością po drewnianej konstrukcji, której wały mogły być fundamentem? Jeżeli tak, może Stonehenge częściowo był zadaszony? Same pytania. Coraz więcej pytań.