Sport to zdrowie?

Tomasz Rożek

GN 26/2016 |

publikacja 23.06.2016 00:00

W zawodowym sporcie nie ma zdrowia, jest żyłowanie organizmu do granic możliwości. To może – zapytam prowokacyjnie – zdrowsze od samego uprawiania sportu jest jego oglądanie?

Sport to zdrowie? ABEDIN TAHERKENAREH /pap

W pierwszych dniach trwających Mistrzostw Europy w piłce nożnej internet zaroił się od memów, czyli śmiesznych obrazków, z których wynika niezbicie, że w najbliższych tygodniach plan dnia kibiców jest całkowicie podporządkowany jednemu. Rozgrywkom. Jakie konsekwencje dla zdrowia ma takie podejście?

Niebezpieczeństwo na raty

Przyznaję, pytanie jest zupełnie nie na miejscu. Który kibic interesuje się swoim zdrowiem, gdy w grę wchodzą rzeczy tak istotne jak mecz reprezentacji narodowej? Kibic może by i zjadł mizerię albo kiełki i melona, ale oglądając mecze w telewizji i siedząc na kanapie, wygodniej jeść chipsy i popijać piwem niż sokiem pomidorowym. Niebezpieczeństwa siedzenia na kanapie kilka godzin dziennie żadną miarą nie można porównać z niebezpieczeństwem wspinania się w Himalajach czy ścigania się na torze Formuły1. Ale ziarnko do ziarnka Zbyt długie siedzenie, szczególnie u osób z nadwagą, znacząco zwiększa ryzyko chorób układu krążenia. Jeżeli dodamy do tego picie dużych ilości alkoholu i jedzenie tłustych, słonych albo przeciwnie – bardzo bogatych w cukier potraw, na dłuższą metę jest po prostu niebezpieczne. Co więcej, kibicowanie tak bardzo angażuje naszą uwagę, że tracimy kontrolę nad tym, ile jemy. Kibicując, możemy przybrać na wadze. To paradoks, bo ci, których oglądamy i do których podświadomie chcielibyśmy dorównać, uprawiając sport, rzeźbią i tak pięknie ukształtowane ciała. Cóż, trudno nam będzie to osiągnąć. Z badań wynika, że jednym z powodów picia alkoholu w trakcie kibicowania jest próba stłumienia pokaleczonego męskiego ego. Pokaleczonego z powodu kompleksów.

W dodatku kibic, choć nie uczestniczy w rozgrywkach fizycznie, emocje ma podkręcone maksymalnie. Emocje powodują natomiast wzrost ciśnienia, co u wielu osób, które prowadzą siedzący tryb życia, może skutkować złym samopoczuciem, a w skrajnych przypadkach problemami z układem krwionośnym. Nie ma się co dziwić, że prawdopodobieństwo zawału serca w czasie dużych imprez sportowych wzrasta o kilkadziesiąt procent.

Podwyższone ciśnienie i stres występują zarówno wtedy, gdy drużyna, której się kibicuje, wygrywa, jak i wtedy, gdy przepada z kretesem. W tym drugim przypadku natępstwem może być depresja.

W czasie ważnych rozgrywek wierni kibice są bardzo rozkojarzeni. To zrozumiałe, przez tych kilka tygodni żyją w innym świecie. To rozkojarzenie przekłada się na podejmowanie ryzykownych decyzji w życiu pozasportowym. Pół biedy, gdy do pracy idzie się w dwóch różnych butach albo z powodu zamyślenia wsiądzie się do złego autobusu. Problem zaczyna się wtedy, gdy przejeżdża się na czerwonym świetle, albo zapomni ustąpić pierwszeństwa przejścia na pasach. Niebezpiecznie na drogach robi się zwłaszcza wtedy, gdy relacja z meczu nadawana jest w radiu.

Jeden z czołowych polskich satyryków tłumaczył w wywiadzie, dlaczego tak mało jest kabaretowych żartów na temat piłki nożnej. „Piłka nożna to nie polityka, to naprawdę śmiertelnie poważna sprawa”. Właśnie. Sport angażuje emocje tak mocno, że kibicowanie może doprowadzać do nadszarpniętych relacji, konfliktów, a nawet przemocy fizycznej. Imprezy sportowe wykorzystywane też są przez grupy przestępców jako okazja do wszczęcia burdy. Podczas mistrzostw rozgrywanych na francuskich boiskach w kilku miastach doszło do poważnych starć, zwłaszcza za sprawą chuliganów z Rosji i Anglii.

Wiele pozytywów

Stres, ryzyko depresji, zawału serca, nadwagi to wszystko, choć w praktyce wiąże się z kibicowaniem przed telewizorem albo na stadionie, wcale nie musi być nieodzownym elementem każdych mistrzostw. Emocje, nawet spore, są dla organizmu czymś dobrym, o ile są pozytywne. Szybsze bicie serca – od czasu do czasu – także. Sport jest jednym z najważniejszych sposobów na budowanie relacji społecznych. Sport międzynarodowy jak mało co w dzisiejszych czasach integruje ludzi wokół symboli narodowych.

Jeżeli kibicować, to tylko w grupie. Wtedy ryzyko wystąpienia negatywnych emocji i stanów depresyjnych jest znacznie mniejsze. Przed oglądanym w telewizji meczem dobrze zjeść coś lekkiego, tak by w trakcie transmisji głód nie pchał nas do jedzenia niezdrowych, wysoko przetworzonych produktów, takich jak np. chipsy. Co jeszcze? W czasie przerw w meczach dobrze choć trochę się poruszać. Nie chodzi o spalenie zbędnych kalorii, do tego przerwa pomiędzy dwiema połowami meczu jest za krótka. Raczej o rozruszanie mięśni i spowodowanie, żeby krew w żyłach, szczególnie w nogach, zaczęła szybciej krążyć. To zmniejsza ryzyko zatoru. Aktywność fizyczna oczywiście nie musi się ograniczać tylko do przerw pomiędzy połowami meczu. A może warto umówić się na prawdziwy mecz z kumplami, z którymi ogląda się rozgrywki?

Warto też pamiętać, że sport, szczególnie drużynowy, niesie z sobą pewne wartości. Takie jak chociażby współpraca w grupie. Bez tego nie da się osiągnąć sukcesu. Umiejętność przeniesienia tych wartości czy zasad fair play do życia pozasportowego, jest jak najbardziej pozytywa i przydatna.

Większość kibiców, w tym polskich, przebywających we Francji zachowują się wzorowo. Sport – warto to powtórzyć – jest bodaj najlepszym sposobem, by nawiązać relacje, by poczuć wspólnotę. To ogromna jego wartość, która wybiega daleko poza kwestie zdrowia fizycznego. Sport daje powód, by świętować (dla tych, którzy koniecznie potrzebują takiego powodu), a świętowanie, żartowanie, śmiech i relacje z drugą osobą mają ogromny i pozytywny wpływ na nasze psychiczne i fizyczne zdrowie.