Lanie wody

Tomasz Rożek

GN 10/2020 |

Energia jest kluczem do rozwiązania większości – o ile nie wszystkich – ziemskich problemów. Jak to możliwe, że żyjąc na planecie, na której jest więcej wody niż lądu, miliony ludzi cierpią z powodu jej niedoboru?

Lanie wody

Gdy zastanawiam się nad największymi problemami naszej planety, a w zasadzie ludzkości, te z pierwszych miejsc mojej listy wiążą się z dostępem do wody i do pożywienia. Głód, choroby, brak edukacji. Jak to możliwe, że żyjąc na planecie, której powierzchnia w prawie trzech czwartych pokryta jest wodą, na pozostałej jednej czwartej zdarzają się miejsca, gdzie tej wody brak? Jak to możliwe, że ludzie cierpią głód, a ich wysuszona ziemia jest bezpłodna? Jak to możliwe, że bieżąca woda dla milionów ludzi jest marzeniem, co wiąże się z wysoką śmiertelnością z powodu chorób? Wojna w Syrii, u której podstaw leżą długotrwałe susze na terenach rolniczych kraju i związany z nimi wzrost napięcia w miastach, jest najlepszym przykładem tego, co może nas w przyszłości czekać. Bo obszarów, na których woda jest cenniejsza niż złoto, będzie coraz więcej. Kryzys wodny w Indiach już dzisiaj doprowadza do walk i przemocy. W stanach Maharashtr i Bihar w ciągu ostatniego roku w konfliktach o wodę zginęło prawie 100 osób.

Żeby rozwiązać przynajmniej kilka z tych najbardziej kluczowych problemów ludzkości, potrzeba energii. Dzięki niej bowiem z wody słonej można wyprodukować słodką. Dzięki niej można ją przesłać w miejsca, gdzie wody brakuje. Dzięki energii można oczyścić brudną wodę i zatrute powietrze. Kłopot w tym, że nie wszystkie sposoby produkcji energii są równie dobre. Paradoks naszej sytuacji polega na tym, że mamy tutaj pod dostatkiem nie tylko wody, ale także energii. Tylko nie potrafimy (nie chcemy?) z niej skorzystać. Słońce jest źródłem ogromnej ilości energii. Wystarczyłoby nam jej z ogromnym naddatkiem, gdybyśmy tylko ją wykorzystali. Jasne, mamy panele słoneczne, mamy ogniwa FV, ale to za mało. Ich wydajność wciąż jest niewystarczająca.

Futurolodzy twierdzą, że znakiem rozpoznawczym zaawansowanych technologicznie cywilizacji jest to, że całość potrzebnej do rozwoju i utrzymania swoich społeczeństw energii czerpią z gwiazdy, wokół której krążą. O sprawie można by pisać długo, ale energia gwiazdy ma wiele zalet, których nie będzie miało żadne źródło energii na powierzchni planety.

Kilka dni temu zmarł Freeman Dyson, fizyk i matematyk, ale przede wszystkim wizjoner i wieloletni pracownik amerykańskiego Instytutu Studiów Zaawansowanych w Princeton. W latach 60. XX wieku Dyson wpadł na pomysł, by szukać zaawansowanych cywilizacji w okolicach gwiazd otoczonych gigantycznymi strukturami służącymi do wyłapywania energii tych gwiazd. Te struktury nazwano sferami Dysona. Dotychczas gwiazd przysłoniętych częściowo takimi megastrukturami nie znaleziono, ale to dopiero początek poszukiwań. Energia i woda to dwie rzeczy, które są w stanie rozwiązać przeważającą większość naszych ziemskich problemów. Mamy ich pod dostatkiem. Wystarczy po nie sięgnąć.•