Kolejny chiński krok

Tomasz Rożek

GN 2/2021 |

publikacja 14.01.2021 00:00

Rok 2021 może – tak jak poprzedni – kojarzyć się z walką z wirusem. Różnić go od poprzedniego może to, że w końcu mamy narzędzia, dzięki którym ta walka może zostać wygrana. Ale rok 2021 jest też rokiem dużych przedsięwzięć kosmicznych.

Chińscy astronauci podczas ćwiczeń w kapsule statku kosmicznego. Qin Xianan /Color China Photo/AP/east news Chińscy astronauci podczas ćwiczeń w kapsule statku kosmicznego.

Tak ambitnych planów podboju kosmosu nie miał dotychczas nikt. Jasne jest, że dzisiaj łatwiej zdobywać Księżyc czy Marsa niż kilkadziesiąt lat temu, ale z drugiej strony czym innym jest korzystanie z wiedzy zebranej przez innych, a czym innym budowanie programu kosmicznego na własnych doświadczeniach. Chińczycy robią to drugie. W zeszłym roku wylądowali na niewidocznej z Ziemi stronie Srebrnego Globu. Z pokładu lądownika po rampie zjechał łazik, a w zaprojektowanym module „szklarniowym” wyrosła roślinka. Swoją drogą, to pierwszy znany żywy organizm, który wyrósł na innym niż Ziemia globie.

Księżyc

Misja Chang’e-4 na niewidoczną stronę Księżyca (którą błędnie nazywa się ciemną) była bardzo skomplikowana, chociażby z powodu łączności z Ziemią. Będąc tam, nie ma możliwości, by bezpośrednio kontaktować się np. z centrum dowodzenia. Chińczycy do komunikacji potrzebowali pośrednictwa dodatkowego satelity, który znajdował się na orbicie Księżyca. Wystarczyło jednak kilka miesięcy i świat mówił już o innej misji księżycowej. Pod sam koniec 2020 roku kapsuła misji Chang’e-5 dostarczyła na Ziemię dwa kilogramy próbek marsjańskich skał. Część tych próbek (dokładnie pół kilograma) pochodziła z głębokości 2 metrów pod księżycowym gruntem. W następnych miesiącach mają mieć miejsce kolejne cztery misje księżycowe. Ostatnia z nich ma przeprowadzić rozpoznanie przed budową na Księżycu stałej bazy naukowej. Człowiek z Chin na powierzchni Srebrnego Globu ma stanąć przed końcem tego dziesięciolecia. Ale zanim to nastąpi, w planach jest wybudowanie na ziemskiej orbicie stacji kosmicznej. Jej budowa ma się rozpocząć już w tym roku.

Chińczycy w kosmosie byli już wielokrotnie. Na pokładzie modułów Tiangong-1 i Tiangong-2 ludzie spędzili (łącznie) wiele tygodni. Tiangong-1 został wysłany w kosmos w 2011 r. W połowie 2012 r. troje kosmonautów (tajkonautów), dwóch mężczyzn i kobieta, spędziło w nim 10 dni. Równo rok później na pokładzie Tiangong-1 prawie dwa tygodnie spędziła kolejna trójka. Ćwiczyli ręczne dokowanie, cumowanie i to wszystko, czego nie da się „na sucho” nauczyć na Ziemi. W 2016 r. misja Tiangong-1 został zakończona, a moduł wyłączony. Chińska Agencja Kosmiczna twierdzi, że moduł został zdeorbitowany, czyli rozpadł się i spłonął w ziemskiej atmosferze. No ale wtedy w kosmosie był już Tiangong-2. Ćwiczono, eksperymentowano i próbowano. Dotyczyło to nie tylko procedur i urządzeń, ale także człowieka. Na pokładzie modułu znajdował się sprzęt do ćwiczeń fizycznych i do prowadzenia eksperymentów naukowych, w tym takich, które polegały na uprawie roślin w kosmosie. Sprawdzano między innymi procedurę tankowania. Moduły na orbicie także potrzebują paliwa. A swoistą „stacją benzynową” był automatyczny transportowiec. Wszystko po to, by się nauczyć i by być przygotowanym do budowy stacji właściwej. Tiangong-2 spalił się w atmosferze w 2019 roku.

Za kilka tygodni ma być wyniesiony w kosmos pierwszy moduł właściwej, dużej stacji kosmicznej Tiangong (czyli „Niebiański pałac”). Jeszcze w tym roku ma się w nim znaleźć pierwsza załoga. W kolejnych latach stacja będzie rozbudowywana, aby nie tylko mogła pomieścić stałą, kilkuosobową załogę, ale także by była w niej przestrzeń do prowadzenia badań naukowych.

Mars

Nauka i technologia niewątpliwie zyskują zawsze, gdy zostaje przekroczona jakaś kosmiczna granica (nie tylko w badaniach kosmosu). Nauka i technologia mają jednak ścisły związek z gospodarką i biznesem. Chińczycy doskonale o tym wiedzą. Doświadczenie nabyte podczas pobierania i przywożenia próbek księżycowych skał może być, i z pewnością będzie, wykorzystane podczas eksploracji i eksploatacji innych obiektów, takich jak np. asteroidy. Era górnictwa kosmicznego w zasadzie już się rozpoczęła, a chęć pozyskania minerałów czy izotopów znajdujących się na powierzchni i pod powierzchnią niektórych obiektów w Układzie Słonecznym ten wyścig napędza. Technologie rakietowe, nowe technologie w komunikacji, nowe materiały, no i wiedza o funkcjonowaniu człowieka w ekstremalnych warunkach – to wszystko będzie można wykorzystać do zdobycia przewagi nie tylko wizerunkowej i politycznej, ale także technologicznej i gospodarczej na arenie międzynarodowej. Inwestowanie w technologie ma największą stopę zwrotu. A wśród wszystkich technologii to te związane z kosmosem są najbardziej opłacalne.

Wróćmy do kolejnych chińskich kroków w kosmosie. 10 lutego chińska misja Tianwen-1 doleci na Marsa. W jej skład wchodzą: orbiter, lądownik i niewielki łazik, który ma się rozejrzeć po okolicy miejsca lądowania. Misja wystartowała z Ziemi latem 2020 r. i właśnie zbliża się do celu. Cały proces wejścia na marsjańską orbitę musi się odbyć automatycznie, bo ułożenie Ziemi i Marsa uniemożliwia jego kontrolę i ewentualne interwencje. Na tydzień przed manewrem zostaną sprawdzone wszystkie procedury, a potem… niech się dzieje wola nieba. Orbiter (a na jego pokładzie lądownik i łazik) będzie tworzył dokładne mapy niektórych obszarów Czerwonej Planety przez kilka kolejnych miesięcy. Pod koniec maja nastąpi lądowanie. Nie tylko po to, by sprawdzić procedury i technologie. Ale także po to, by się rozejrzeć i poszukać miejsca do pobrania próbek. Gdy takie miejsce zostanie znalezione, na Marsa zostanie wysłana kolejna misja, kolejny lądownik i kolejny robot (łazik), który przywiezie na Ziemię kawałek Marsa. Jaki będzie kolejny krok? Wysłanie człowieka na Czerwoną Planetę. •