Epidemia samotności

Tomasz Rożek

GN 17/2022 |

Samotność, w tym ta dokuczliwa i wpływająca na stan zdrowia, nie dotyczy tylko osób starszych. Po przeczytaniu najnowszych analiz wykonanych przez badaczy z Australii, niektórzy eksperci uznali, że walka z samotnością powinna zostać wpisana na krótką listę działań priorytetowych poszczególnych rządów.

Epidemia samotności

Jest w tym kosmiczny paradoks. W czasach, w których kontakt pomiędzy ludźmi jest łatwiejszy niż kiedykolwiek, mamy do czynienia z epidemią samotności. Jak to możliwe? W pewnym sensie dajemy się oszukać technologii. Łatwość kontaktu nie wynika dzisiaj bowiem z większej ilości czasu wolnego, tylko z tego, że technologia ułatwia nam kontaktowanie się z innymi. Ta wymiana informacji jest bardzo pozytywna, ale tylko do momentu, kiedy nie stanie się jedynym sposobem realizowania potrzeby komunikacji. Gdy zastąpi wszystkie inne jej formy, pojawiają się problemy. Choć łącza telefoniczne czy internetowe dają coraz lepszą jakość dźwięku i obrazu, komunikacja z drugim człowiekiem opiera się na większej liczbie bodźców. Tekst pisany zostawia często sporo miejsca na interpretację, obraz wideo nie przekazuje np. subtelnych zmian w naszej mimice (które są ogromnie ważne w komunikacji niewerbalne), a sam dźwięk często nie pozwala przekazać emocji czy uczuć. W efekcie dostajemy protezę komunikacji. Łatwość staje się pułapką, bo przekształca się w bylejakość. A komunikacja niskiej jakości, niezaangażowana, to nie jest to, czego potrzebujemy zarówno do rozwoju, jak i do zwykłego funkcjonowania. Jesteśmy organizmami społecznymi, przeważająca większość z nas nie jest w stanie funkcjonować w samotności, mimo tego, że często jest to samotność w tłumie ludzi.

Naukowcy z University of Sydney w latach 2000–2019 przeprowadzili kompleksowe badania samotności w ponad 100 krajach świata. Wyniki, jakie uzyskali, są niepokojące. Okazuje się bowiem, że w regionie śródziemnomorskim prawie 15 proc. nastolatków jest dotkniętych samotnością, która ma wpływ na ich zdrowie psychiczne. Dla porównania, na północy Europy dokuczliwa samotność dotyka tylko 3 proc. młodzieży. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku osób dorosłych, w tym starszych. W Europie Wschodniej ponad 20 proc. i 8 proc. starszych i nastolatków (odpowiednio) skarży się na chroniczną samotność. Te dane nie zawierają jeszcze okresu pandemii COVID-19, a więc dzisiaj sytuacja jest z całą pewnością jeszcze gorsza. Pytani o interpretację tych wyników eksperci twierdzili, że walka z samotnością powinna znaleźć się na krótkiej liście rządowych priorytetów. Samotność, szczególnie ta dokuczliwa, oznacza wolniejszy rozwój osobowości, mniejszą kreatywność i mobilność, ogromne ryzyko problemów emocjonalnych i psychicznych w przyszłości. •

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.