Kryształ wikingów działa!

W każdej legendzie jest trochę prawdy. Na przykład naukowo udowodniono, że sólarsteinn, czyli tzw. słoneczny kamień wikingów, działa.

Reklama

Wikingowie byli od roku 900 do roku 1200 panami mórz i oceanów. Byli najdoskonalszymi żeglarzami na ziemi. W średniowieczu swobodnie pływali nie tylko po morzach Północy, ale także po Oceanie Atlantyckim czy po Morzu Śródziemnym. Setki lat przed Kolumbem dotarli też do Ameryki. Od lat naukowcy (i żeglarze) zastanawiali się, jak wikingom udawało się tak skutecznie nawigować w czasach, w których nie znano igły magnetycznej (kompasu). Legendom o słonecznym kamieniu, którym miał się posługiwać m.in. król Olaf, nie dawano wiary. Kamień do nawigacji? Dajcie spokój.

Zrozumienie zasad nawigacji ludów Północy było tym trudniejsze, że wikingowie – z racji miejsca, w którym mieszkali (Islandia czy wybrzeża dzisiejszej Szwecji i Norwegii) – pływali głównie po morzach Północy. To obszary o bardzo dużym zachmurzeniu, a to uniemożliwia astronawigację. Na dalekiej Północy przez pół roku nocy w ogóle nie ma. Często występują też mgły, a linia brzegowa, z powodu lodowców i gór lodowych, często się zmienia. I jak w takich warunkach nawigować? Jak wyruszyć tak daleko i – co ważniejsze – wrócić do domu?

Pierwszą osobą, która próbowała powiązać legendy z rzeczywistością (czyli faktem doskonałej nawigacji), był Thorkild Ramskou, duński archeolog. Był rok 1967, a Ramskou twierdził, że sólarsteinn, czyli tzw. słoneczny kamień, istniał naprawdę i był to szpat islandzki (odmiana kalcytu), występujący powszechnie na Islandii (zajmowanej przez wikingów). Używanie go do celów nawigacji polegało na wykorzystaniu faktu, że fale elektromagnetyczne, w tym światło, mogą być uporządkowane albo chaotyczne. Światło uporządkowane generuje np. laser. Za to już zwykła żarówka daje światło, które składa się z fal nieuporządkowanych. Choć nasze oko nie wykrywa polaryzacji, nie widzi czy fala, która w nie wpada, jest spolaryzowana, czy nie; oczy niektórych zwierząt są na to wrażliwe, np. pewnych gatunków owadów. Ponadto w przyrodzie są materiały, które działają jak filtry, i falę „ustawioną” w jednym kierunku przepuszczają, a w innych kierunkach nie. Jak to sobie wyobrazić? Gdyby przywiązanym do drzewa (płotu… czegokolwiek) sznurkiem machać w kierunku góra–dół, powstałaby na nim fala. Można też sznurkiem machać w lewo–prawo. Też mielibyśmy falę. W końcu sznurkiem można machać raz góra–dół, a raz lewo–prawo. A teraz na drodze sznurka ustawmy w pionie dwie deseczki, tak żeby sznurek swobodnie przechodził pomiędzy nim. Deseczki zadziałają jak każdy materiał polaryzujący. Jeżeli są ustawione w pionie, przepuszczą tylko falę, która powstanie na sznurze w czasie machania góra–dół. Nie przepuszczą fali lewo–prawo. Identycznie działają niektóre kryształy, gdy przepuścić przez nie światło.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Franz Traper
    20.12.2011 14:34
    Ciekawy artykuł, ale jakoś nie udało mi się doczytać, co oni tam widzieli, rozpoznając kierunki?
    Zjawisko opisał w 1844 austriacki fizyk i geolog Haidinger, stąd widziane przez polaryzatory (a niekiedy gołym okiem, u osób mających rzadką zdolność postrzegania światła spolaryzowanego) charakterystyczne plamy barwne zwane się "szczotkami Haidingera". Obserwacja wzorem Wikingów znakomicie się sprawdza jako atrakcja wyjazdów terenowych z młodzieżą: a nuż ktoś zauważy i bez kryształu? Z pewnością miał Wikingów w rodzie...;-)
  • Kazimierz 56
    26.10.2012 20:25
    Ciekawostek jest na tym świecie sporo..
  • gr3
    14.09.2013 19:24
    Światło spolaryzowane po przejściu przez gęstą mgłę? Wydaje mi się to co najmniej wątpliwe.

    Bardziej przekonujące wydaje mi się wykorzystanie polaryzacji światła do lokalizowania słońca opisane w Wiedzy i życiu:
    http://archiwum.wiz.pl/1996/96081700.asp
    Chodzi o to, że obserwując polaryzację błękitu nieba możemy rozpoznać gdzie jest słońce. Będzie to przydatne np. przy dużym (ale niecałkowitym) zachmurzeniu lub też po zachodzie słońca, czyli w sytuacjach gdy samego słońca nie widzimy, znajdziemy jednak choć trochę błękitnego nieba.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama