Kardiolog o śmierci Jezusa

„Od czasu, kiedy zacząłem śledzić różne źródła medyczne, zupełnie inaczej spoglądam na krzyż i cierpiącego Chrystusa” – powiedział prof. Władysław Sinkiewicz.

Reklama

To było w 2012 r. Kierownik Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy poprowadził w seminarium duchownym spotkanie zatytułowane „Medyczne aspekty śmierci krzyżowej Jezusa – spojrzenie kardiologa”.

Na początku swojego wystąpienia znany kardiolog skupił się na samym ukrzyżowaniu, ukazując je jako najbardziej okrutną formę zadania śmierci. Powiedział m.in., że długość przeżycia na krzyżu wahała się między 3 a 4 godzinami, ale mogła trwać do 3 dni i była odwrotnie proporcjonalna do intensywności torturowania. – Zgon w następstwie ukrzyżowania był najczęściej wypadkową wielu czynników. Jednym z nich była sama pozycja ciała zawieszonego na krzyżu, uniemożliwiająca prawidłowe oddychanie. Jeżeli jednak ofiara była powieszona za ręce wyciągnięte nad głową, śmierć mogła nastąpić w przeciągu niespełna godziny, zwłaszcza gdy nogi ofiary były tak przybite, że nie mogła ona użyć swych ramion do podniesienia ciała do wydechu – dodał profesor Sinkiewicz.

Kardiolog znaczną część swojego wystąpienia poświęcił Całunowi Turyńskiemu, który – jak podkreślił – stał się wymownym świadkiem cierpienia i ukrzyżowania. – Całun odtwarza obraz okrutnej kaźni i krzyża, dając wyobrażenie, jak wielkie cierpienia przeżył skazaniec. Zidentyfikowano na nim ponad siedemset różnych śladów ran. To 121 głębokich ran po biczowaniu – mówił.

Wspominając o klinicznych aspektach męki i śmierci, prof. Sinkiewicz zaznaczył, że Jezus już przed ukrzyżowaniem był w stanie krytycznym, uwzględniając utratę krwi, silne przeżycia emocjonalne i wielkie cierpienie fizyczne. – Jezus zmarł stosunkowo szybko, w przedziale czasu od 3 do 6 godzin po ukrzyżowaniu. Fakt, że zwiesił głowę i skonał po głośnym okrzyku, może sugerować możliwość dodatkowej nagłej przyczyny zgonu. Taką najprostszą interpretacją może być pęknięcie serca. Aczkolwiek każdy z czynników, jak wstrząs pourazowy, pokrwotoczny, ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa, zawał serca czy groźne arytmie serca, mogły doprowadzić do szybkiego zgonu – podkreślił.

Kardiolog odwołał się do filmu „Pasja” Mela Gibsona. Nazwał go „realnym studium cierpienia”. - Dla mnie jako katolika refleksja nad istotą cierpienia jest bardzo ważna., bo ono dopiero pokazuje, jaka była cena zbawienia – zaznaczył.

Prof. Władysław Sinkiewicz jest również na co dzień przewodniczącym Komisji Bioetycznej Bydgoskiej Izby Lekarskiej. Był organizatorem kilku konferencji poświęconym zagadnieniom bioetycznym w medycynie.

 

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • polski
    29.02.2012 01:27
    Akceptacja in vitro jest sprzeczna z przysięgą Hipokratesa, gdyż jest to forma zabijania nienarodzonych.

    A uwagi na temat Całunu bardzo cenne.
  • Kriss66
    29.02.2012 09:10
    Film "Pasja" był i jest atakowany przez liczne lewoskrętne autorytety za ukazywanie okrucieństwa. Warto przypomnieć, że dla A.Holland była to "krwawa pulpa". W tym tonie wypowiadali się inni "wielcy" reżyserzy polskiego kina. Film był i jest niewygodny bo najwyraźniej pokazuje jakim cierpieniom poddany był Chrystus. Miał wreszcie unaocznić jak było naprawdę. Był to zabieg konieczny albowiem dziś do większości przemawiają właśnie takie jednoznacze, ostre obrazy. Skatowane ciało Chrystusa wzbudza oburzenie u tych samych, którym nie przeszkadzają inne filmy epatujące przemocą i zbrodnią, ociekająće krwią. Hipokryzja nie zna granic. Uświadomienie sobie, że to właśnie ja zadawałem razy (i niestety ciągle zadaję) poprzez swoje grzechy jest bolesne ale jednocześnie niezbędne aby ukorzyć się i odmienić. Ale jak widać to nie wszystkim odpowiada...
  • alina
    29.02.2012 13:24
    Profesor jest naukowcem, gdyż jak jego tytuł (naukowy zresztą) wskazuje, prowadził liczne badania naukowe.
  • gut
    01.03.2012 17:16
    Bardzo ciekawy materiał
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama