Pomógł nam pies

Ludzie i neandertalczycy żyli w Europie przez kilkanaście tysięcy lat. Ludzie przetrwali, neandertalczycy wymarli? Czy to możliwe, że nasz sukces zawdzięczamy psom?

Reklama

Około 25 tys. lat temu, w czasie szczytu ostatniego zlodowacenia, nagle zaczęli wymierać neandertalczycy. Wcześniej wraz z ludźmi zasiedlali praktycznie całą Europę. Więcej, obydwa gatunki krzyżowały się ze sobą. Z badań (m.in. naukowców z niemieckiego Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maksa Plancka) wynika, że w genomie współczesnych ludzi jest od 1 do 4 proc. DNA neandertalczyków. Najmniej „neandertalskiego DNA” mają mieszkańcy Afryki. To logiczne, bo neandertalczyków w Afryce nie było.

Co różniło ich od nas? Na pewno byli bardziej odporni fizycznie. Byli potężniejsi i mieli większe mózgi. Ale o tym za chwilę. Obraz neandertalczyka – małpoluda jest jednak nieprawdziwy. To nie były tępe stworzenia. Neandertalczycy nie ustępowali pod względem kultury czy organizacji ludziom (sobie) współczesnym. Mieli ceremonie pogrzebowe, a to znaczy, że wierzyli w życie po śmierci. Poza tym nie brakuje dowodów na to, że opiekowali się chorymi i słabszymi. Używali też ozdób i narzędzi oraz polowali w większych grupach.

Uratowało nas ubranie i…

25 tys. lat temu neandertalczycy zniknęli. Człowiek współczesny pozostał. To o tyle dziwne, że neandertalczycy byli bardziej odporni niż ludzie. Mieli większe mięśnie, grubsze kości, nie byli tak jak my wrażliwi na zimno. Co więc się stało? Jest mało prawdopodobne, że czymś, co zabiło neandertalczyków, był wirus czy wyjątkowo zjadliwa bakteria. Neandertalczycy zamieszkiwali zbyt duży obszar i nie byli wystarczająco mobilni, by zarażać się nawzajem. Poza tym żyli w sąsiedztwie ludzi. Byliśmy na tyle podobni genetycznie, że choroba jednego z gatunków powinna wystąpić także u tego drugiego.

Kłopoty neandertalczyków zaczęły się, gdy do Europy przyszli ludzie. Póki jedzenia było w bród, obydwa gatunki żyły w zgodzie, a przynajmniej tolerowały się. Ale około 30 tys. lat temu zaczął się ochładzać klimat. Z północy Europy trzeba było migrować na południe. Ilość jedzenia kurczyła się, a temperatura zaczęła sprawiać coraz większe problemy. Neandertalczycy jako gatunek bardziej odporny na zimno nie mieli potrzeby przygotowywać na chłodne dni ubrań. Nie potrafili tego robić. W przeciwieństwie do ludzi współczesnych. Homo sapiens nie miał problemów z zaadoptowaniem się do coraz chłodniejszego klimatu. Zmiany klimatu oczywiście nie następowały na tyle szybko, by zabić wszystkich neandertalczyków równocześnie. Ci migrowali coraz bardziej na południe, aż w końcu przez Półwysep Iberyjski doszli do Gibraltaru. Ludzie współcześni też migrowali na południe. Wiadomo, wygodniej żyje się w wyższej temperaturze.

cudza praca

Najprawdopodobniej do konfliktu doszło właśnie na Półwyspie Iberyjskim, gdy ostre zimy zaczęły zdarzać się i tutaj, a o pożywienie trzeba było walczyć. Neandertalczycy byli wytrzymalsi fizycznie, ale potrzebowali więcej energii, więcej pożywienia do funkcjonowania. Problem leżał w mózgu. Neandertalskie i ludzkie noworodki miały mózgi podobnej wielkości, ale dorośli neandertalczycy mieli mózgi większe od ludzkich. Potrzeba sporo energii, konkretnie białek, by „wyhodować” duży mózg. Przy ograniczonych zasobach pożywienia neandertalskie kobiety rodziły coraz mniej dzieci. Po prostu nie było czym ich wykarmić. Pod tym względem ludzkie dzieci były mniej wymagające. A więc niska temperatura, ograniczona ilość pożywienia i niska dzietność. Jest jeszcze coś. Zdaniem amerykańskiej antropolog Pat Shipman z Penn State University, ludziom pomogły psy. Dzięki nim mogliśmy lepiej polować i skuteczniej walczyć. Psy mogły też służyć jako siła pociągowa, np. przy transporcie zabitych zwierząt. Neandertalczycy psów nie mieli. Udomowienie psa okazało się wyjątkowym przystosowaniem ewolucyjnym… człowieka.

W skrócie można powiedzieć, że psy zaoszczędziły ludziom wysiłku w czasie polowania i w czasie transportu. Być może pomagały także podczas walki. Gdy pożywienia jest mało, energia jest na wagę złota. Udomowienie psa pozwoliło nam przetrwać w bardzo trudnych czasach. Gdy neandertalczycy wyginęli (wymarli z głodu i zimna), człowiek współczesny zatryumfował. Nie było już gatunku, który mógł nam zagrozić w zdobywaniu świata. Osiągnęliśmy sukces nie dzięki swojej krzepie, tylko w pewnym sensie wysługując się innym gatunkiem

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • celina
    14.07.2012 16:03
    myślę że to jednak ...Pan Bóg ... :)
  • Viator
    14.07.2012 17:00
    Tak się zastanawiam - zresztą przyznam, w kontekście teorii monogenizmu...

    Skąd wiadomo, ze neandertalczyk i człowiek nie były jednym gatunkiem? Rozumiem, ze to iż oba gatunki się krzyżowały nie jest argumentem. Kon i osioł też się krzyżują. Istotę jest, tak mnie uczyli w szkole, że dają płodne potomstwo. Skoro jednak mamy w genach geny neandertalczyków, to krzyżówka człowieka (homo sapiens sapiens) z neandertalczykiem (homo sapiens neandertalensis) musiała dawać płodne potomstwo. Dlaczego więc mówimy o różnych gatunkach?

    Znajdzie się ktoś mądry, kto mi to wyjaśni?
  • discepola
    15.07.2012 22:37
    A ja do tej pory myślałam, że neandertalczycy byli przodkami współczesnych ludzi... Coś się w tym względzie zmieniło?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama