Śmig i już w Australii

A gdyby tak zrezygnować z samolotów i podróżować w kapsułach magnetycznych? Byłoby taniej i znacznie, znacznie szybciej.

Reklama

O tym, że każdy magnes ma dwa bieguny, północny i południowy, dzieci uczą się już w szkole. Uczą się tam także, że dwa magnesy zwrócone do siebie tymi samymi biegunami będą się odpychały, a różnymi – przyciągały. To zasada, która nie dotyczy tylko magnesów takich, z jakimi zwykle dzieci mają do czynienia w szkole (magnesów sztabkowych czy podkowiastych), ale także elektromagnesów, czyli urządzeń, w których pole magnetyczne jest wytwarzane przez płynący przez nie prąd. Elektromagnesy mogą być małe, a zwiększając natężenie płynącego przez nie prądu, można regulować natężenie pola magnetycznego. Skoro magnesy odwrócone do siebie tymi samymi biegunami odpychają się, można wybudować urządzenie, które będzie się unosiło w powietrzu bez użycia śmigieł czy silników rakietowych. Siła grawitacji będzie ciągnęła to „coś” w dół, ale odpychające się magnesy będą unosiły.

Jak po sznurku

Użycie pola magnetycznego pozwala budować pojazdy, które nie tylko unoszą się nad powierzchnią ziemi, ale także takie, które nie mają silników. Jak to możliwe? Taki pojazd ciągnie do przodu... pole magnetyczne. Trochę to przypomina ciągnięcie zabawkowego samochodziku sznurkiem. Mechanizm hamowania jest dokładnie taki sam jak rozpędzania. Zmiana kierunku przepływu prądu powoduje, że te magnesy, które jeszcze przed chwilą pojazd ciągnęły, teraz go wstrzymują. Czy opisane powyżej urządzenia w ogóle istnieją? Lewitujące (unoszące się) i nieużywające silnika? Tak, i to w wielu miejscach na świecie, np. w Szanghaju czy Tokio. Do niedawna także w Hamburgu. To pociągi magnetyczne, tzw. maglevy. Nie stykając się z gruntem, nie mają oporów toczenia kół po szynach. W efekcie magnetyczny pociąg może osiągać prędkości, jakie dla klasycznie poruszającego się pociągu są nieosiągalne. Na przykład ten w Szanghaju – 400 km/h.

Z kolei na torze testowym w Japonii maglevy poruszały się z prędkością ponad 700 km/h. To dużo? Samoloty pasażerskie latają 800–900 km/h. To szybciej niż najszybsze nawet pociągi magnetyczne, ale gdyby sieć tych ostatnich (chodzi o specjalne prowadnice) była rozpowszechniona, z wielu względów podróż takim pociągiem byłaby dla pasażera korzystniejsza niż lot samolotem. Po pierwsze pasażer traci sporo czasu na dotarcie na lotnisko, które zwykle jest poza miastem. Dworce są zwykle w samych centrach. Na lotnisku pasażer musi pojawić się godzinę czy dwie przed odlotem, na dworzec mógłby wbiec w ostatniej chwili. Poza tym w samolocie jest mało miejsca i obowiązuje limit ilości bagażu. W końcu jest całkiem spora grupa osób, dla których lot, perspektywa podróżowania na wysokości kilku tysięcy metrów, wcale nie jest komfortowy. No ale co zrobić? Przecież do Australii, Indii czy Chin nie sposób dojechać samochodem. Chyba żeby...

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama