Depresja to też męska rzecz

Depresja występuje również u mężczyzn i wcale nie jest objawem ich słabości, ale chorobą, którą można i trzeba leczyć - przypomina psychoterapeutka z Fundacji ITAKA Iwona Wasil.

Reklama

"W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że na depresję chorują kobiety, głównie w średnim wieku. Tymczasem depresja może dotknąć każdego bez względu na wiek, płeć, miejsce zamieszkania, zawód czy status społeczny. Cierpią na nią również mężczyźni, a także nastolatki czy dzieci" - powiedziała PAP psychoterapeutka Iwona Wasil, dyrektor projektów profilaktycznych i edukacyjnych w Fundacji ITAKA.

Jak zaznaczyła, depresja męska wciąż stanowi tabu. Wynika to głównie z utrwalonych stereotypów społecznych na temat męskości. "Zgodnie z życzeniowym wzorcem idealny mężczyzna powinien być silny, przedsiębiorczy, dobrze sobie radzić w życiu, dużo zarabiać, utrzymywać rodzinę. Nie ma społecznego przyzwolenia na to, by pokazywał smutek, łzy, by przyznał, że jest mu ciężko, że nie daje rady. Depresję u mężczyzny wciąż postrzega się jako słabość, a nie chorobę. Tymczasem to jest choroba, tak samo jak cukrzyca czy choroba serca" - tłumaczyła Wasil.

W rezultacie panowie często nie zgłaszają się do lekarzy ze swoją depresją, a na pewno robią to znacznie rzadziej niż kobiety. "Jest to poważny problem, gdyż depresja nieleczona się nasila. Poza tym, jest to choroba niebezpieczna dla zdrowia i życia. Najwięcej samobójstw jest podejmowanych właśnie z powodu depresji" - powiedziała Iwona Wasil. Ponadto, z wieloletniego doświadczenia Fundacji ITAKA wynika, że depresja i inne zaburzenia nastroju należą do najczęstszych przyczyn zaginięć ludzi.

Według Wasil stereotypy społeczne na temat męskości zbierają ogromne żniwo, gdyż panowie aż ośmiokrotnie częściej niż kobiety podejmują próby samobójcze. Częściej także ich próby zakończone są zgonem.

Również z powodu stereotypów depresja u mężczyzn przejawia się często w odmienny sposób niż u kobiet. "Ponieważ nie mogą płakać, czy się smucić radzą sobie z nią nieco inaczej. Są rozdrażnieni, uciekają w nałogi, np. nadużywają alkoholu. Próbują rozładowywać napięcie, lęk, poczucie winy w sposób, który pozornie pomaga, ale tak naprawdę jest początkiem kolejnych problemów i przede wszystkim maskuje depresję" - tłumaczyła specjalistka.

Podkreśliła, że z depresją należy zgłaszać się do lekarza, by ją skutecznie leczyć.

"Od 2001 r., od kiedy prowadzimy naszą kampanię przeciw depresji, obserwujemy, że znacznie więcej mężczyzn zaczęło dzwonić pod nasz Antydepresyjny Telefon Zaufania, czy kontaktować się z nami poprzez maila" - przyznała Wasil.

Antydepresyjny Telefon Zaufania jest prowadzony przez ITAKĘ od dziewięciu lat. W poniedziałki i czwartki od godz. 17.00 do 20.00 dyżurują przy nim lekarze psychiatrzy, którzy prowadzą konsultacje z osobami ze zdiagnozowaną depresją, podejrzewającymi to schorzenie u siebie, a także z bliskimi osób chorych.

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), na świecie na depresję cierpi ok. 350 mln osób. Eksperci WHO oceniają, że zajmuje ona czwarte miejsce na liście najpoważniejszych problemów zdrowotnych na świecie. Szacuje się, że w Polsce zaburzenia depresyjne występują u 1,2-1,5 mln dorosłych osób. Wielu z nich nie zgłasza się po pomoc medyczną.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama