Kolej transandyjska

W XIX wieku powstała najwyżej położona linia kolejowa. Nad najnowocześniejszymi wówczas rozwiązaniami technologicznymi pracował polski inżynier Ernest Malinowski. Peru mogło sobie pozwolić na tę inwestycję m.in. dzięki wykorzystaniu ptasiego guana.

Reklama

Urodzony w 1818 r. Malinowski był jednym z najmłodszych uczestników Wielkiej Emigracji z roku 1831. Właściwie nazywał się - nieco na modłę hiszpańską - Adam Stanisław Hipolit Ernest Nepomucen Malinowski. W Paryżu ukończył prestiżową Ecole Polytechnique oraz Ecole des Ponts et Chaussees, która uważana była wówczas za najlepszą na świecie uczelnię inżynierską. Choć dostał pracę we francuskim rządowym Korpusie Dróg i Mostów, jako cudzoziemiec nie mógł awansować na inżyniera. Dlatego w roku 1852 chętnie przyjął posadę rządowego inżyniera w Peru.

Peru jest krajem bardzo zróżnicowanym, zasobnym, ale trudnym do przemieszczania, bowiem łańcuch Andów oddziela nadbrzeżne równiny od jego wnętrza, zasobnego w bogactwa naturalne - złoża węgla i innych kopalin oraz lasy Amazonii. Mieszkańcy wybrzeża musieli sprowadzać drewno budulcowe z Kalifornii, a węgiel - aż z Anglii.

Peruwiański rząd zdobył jednak środki, by to zmienić, dzięki eksploatacji... wytwarzanego przez morskie ptactwo guana - znakomitego naturalnego nawozu.

Jak pisze Bolesław Orłowski w książce "Polska przygoda z techniką - Wielkie i małe sukcesy polskich inżynierów, wynalazców i menedżerów", w roku 1859 Malinowski zaproponował budowę kolei transandyjskiej - jednak projekt odrzucono jako nazbyt śmiały. Dopiero po koniec lat 60. - dzięki organizacyjno-finansowemu wsparciu amerykańskiego przedsiębiorcy Henry'ego Meiggsa - udało się rozpocząć budowę. Nie bez znaczenia była zapewne rola, jaką odegrał sam Malinowski organizując obronę Portu Callao przed flotą hiszpańską w roku 1866.

Polski inżynier nie tylko był autorem samej koncepcji kolei transandyjskiej, ale także wytyczył jej przebieg, opracował projekt wykonawczy i kierował budową Ferrocarril Central Transandino, rozpoczętą w styczniu 1870. Licząca 219 kilometrów linia rozpoczyna się w Callao, biegnie przez Limę, dalej doliną rzeki Rimac, przekracza grzbiet Andów na wysokości 4768 metrów i dociera do miejscowości Oroya.

Ze względu na wąską dolinę rzeki Rimac nie można było poprowadzić trasy zakolami, co praktykowano na przykład w Alpach. Malinowski zastosował niespotykany wcześniej sposób - puścił tory zygzakiem wzdłuż ścian doliny, by pociągi pięły się w górę zmieniając kierunek jazdy.

Na trasie trzeba było wykonać aż 62 tunele, z których największy, długi na ponad kilometr, wydrążony został w najwyższym punkcie linii przy użyciu niedawno wynalezionego dynamitu. Nie powiodły się natomiast próby wierceń przy użyciu sprężonego powietrza.

Oprócz tuneli potrzebnych było kilkadziesiąt mostów, w tym niezwykle efektowny wiadukt Verrugas na wysokości 1670 metrów nad poziomem morza, zbudowany ze stalowych kratownic. Jeden z jego filarów miał rekordowe wówczas 76,81 metra.

Początkowo przy budowie kolei zatrudnieni byli Chilijczycy, jednak z powodu epidemii, która zabiła kilkaset osób, część z ocalałych się wycofała. Dlatego wybrano tanich i niewymagających Chińczyków, zatrudnionych na indywidualne umowy pracownicze - zawierane na osiem lat.

W roku 1875, gdy prace były już zaawansowane, kryzys gospodarczy zmusił budowniczych do ich przerwania. W roku 1877 zmarł Meiggs. W latach 1879-84 na przeszkodzie stanęła wojna z Chile i późniejsza chilijska okupacja. Malinowski musiał emigrować do Ekwadoru. Dopiero utworzone w roku 1890 brytyjskie towarzystwo o nazwie Peruvian Corporation dokończyło budowę. Malinowski był wówczas doradcą technicznym. Zmarł w Limie 2 marca 1899.

Ferrocarril Central Transandino była najwyżej położoną linią kolejową aż do początku XXI wieku, gdy Chińczycy zbudowali Kolej Tybetańską, dojeżdżającą do Lhasy. 80 proc. trasy Kolei Tybetańskiej znajduje się powyżej 4000 m nad poziomem morza, zaś najwyżej położonym punktem jest przełęcz Tanggula na wysokości 5072 m.

Jedną z zasług Malinowskiego pozostaje to, że przyczynił się do zatrudnienia przez peruwiański rząd Edwarda Habicha, który zrobił dla tego kraju może nawet więcej niż on sam. Urodzony w roku 1835 Habich wywodził się ze spolonizowanej rodziny niemieckiej. Początkowo służył w rosyjskiej armii jako oficer artylerii, po wystąpieniu z wojska studiował we Francji - w tej samej co wcześniej Malinowski Ecole des Ponts et Chaussees. Ukończywszy studia wrócił do kraju, gdzie wziął udział w powstaniu styczniowym, dowodząc odziałem, a później organizując zaopatrzenie i uzbrojenie. Nie mogąc zostać w kraju, wrócił do Paryża, gdzie wykładał mechanikę w Szkole Wyższej Polskiej (której dyrektorem był w latach 1865-68).

W roku 1869 wyruszył do Peru, gdzie zajmował się nawadnianiem, projektował szpital w mieście Arica, naprawiał linie kolejowe i nadzorował ich budowę. Opracował też regulamin Korpusu Inżynierów Rządowych. W 1873 pojechał do Europy, gdzie zaangażował do pracy w Peru wielu polskich inżynierów. Po powrocie wziął udział w reformie systemu oświaty, stworzył peruwiańskie czasopisma naukowo-techniczne, a nawet był jednym z pomysłodawców Towarzystwa Geograficznego w Limie.

Głównym dziełem Habicha była jednak otwarta w roku 1876 politechnika w Limie (obecnie Universidad Nacional de Ingenieria) - pierwsza taka uczelnia w Ameryce Łacińskiej, kształcąca początkowo specjalistów w dziedzinie budownictwa i górnictwa. Tworząc peruwiańską politechnikę Polak wzorował się na francuskiej Ecole des Ponts et Chaussees. Pozostał jej dyrektorem do końca życia, rozwijając nowe wydziały, między innymi technologii przemysłowej i elektrotechniki.

Habich zmarł w limie w roku 1909. Pochowano go we wzniesionym na koszt rządu mauzoleum, a na nazwanym jego nazwiskiem placu postawiono pomnik.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA, PERU, POLACY

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama