Nauka na wesoło

Każdego roku we wrześniu przyznawane są Antynoble. Nagrody za najśmieszniejsze badania naukowe. W czasie ich przyznawania naprawdę jest wesoło, ale na pewno nie głupio.

Reklama

Naukowcy są jak dzieci. Za duże pieniądze świetnie się bawią, żyją we własnym świecie, a dla nas, szarych ludzi, nic z ich zabawy nie wynika”. Z tym twierdzeniem, wbrew pozorom bardzo powszechnym, dość trudno dyskutować. Jeżeli ktoś nie widzi wpływu rozwoju cywilizacyjnego na życie, jest ślepcem, któremu na próżno opowiadać o kolorach. Ale jedno warto wyjaśnić. Tak, uprawianie nauki to świetna zabawa. I podobnie jak dzieci, które zapamiętale się bawią, szybciej poznają świat, tak naukowcy, którzy z pasją i oddaniem robią to, co ich ciekawi, pasjonuje i... bawi, łatwiej odkrywają tajemnice natury.

Które wybrać drzwi?

Z tymi tajemnicami jest trochę tak jak z drzwiami w starym zamku. Niektóre drzwi wyglądają ładnie, są szerokie i dobrze opisane. Inne, choć nie wiadomo, co kryją, wyglądają obiecująco. Przed tymi ostatnimi czasami ustawiają się kolejki ciekawskich. Każdy chce wejść do środka. Czasami to, co tam się znajduje, zapiera dech w piersiach, ale czasami zdarza się, że jest powodem zawodu. Jest jeszcze jeden rodzaj drzwi w starych zamkach. Drzwi, które są nijakie, nieinteresujące. Niektóre dlatego, że trzeba je mocniej pchnąć (brudząc się przy okazji oblazłą farbą albo pajęczynami), inne dlatego, że zapach w ich okolicy nie zachęca do wejścia. Są w końcu takie, które wydają się otwarte. A skoro już tam ktoś był i nie ma przy nich tłumu, najpewniej nic ciekawego za nimi się nie kryje. Z nauką jest podobnie. Są ogromne projekty, które pochłaniają miliony.

Duże grupy badaczy i wielkie oczekiwania. Zdarza się jednak, że nic albo niewiele z tych oczekiwań pozostaje. Tak jest np. z falami grawitacyjnymi, które od lat próbuje się złapać i jak dotychczas nikomu się to z całą pewnością nie udało. Kiedyś uda się na pewno, ale kiedy? Podobnie przez lata było z wieloma pomysłami z dziedziny fizyki cząstek. Budowano ogromne urządzenia, które nie odpowiadały na zakładane pytania. I choć odkrywały tajemnice materii czy energii, często nie te, których się spodziewano. W nauce zdarzają się także tematy, które wydają się wyeksploatowane. Zdają się oczywiste i stąd niewielu po nie sięga. Gorzej! Czasami profesorowie zniechęcają studentów czy doktorantów, by tam raczej się nie zapuszczali, bo tam „już wszystko wiadomo”. Gdy znajdzie się jednak nadprzeciętny uparciuch, okazuje się... Tak było w latach 70. ubiegłego wieku z amerykańską doktorantką Verą Rubin, która chciała badać ruch gwiazd w sąsiedniej galaktyce Andromedy. Szef zniechęcał, koledzy nie dopingowali, ale Vera uparła się i... odkryła, że gwiazdy nie obracają się wokół centrum galaktyki Andromedy, tak jak wszyscy przypuszczali. Dzięki tym obserwacjom odkryto ciemną materię, coś, co stanowi większość masy wszechświata.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama