Światowy Dzień Trędowatych

W ostatnią niedzielę stycznia już po raz 62. obchodzimy Światowy Dzień Trędowatych. Z tej okazji na całym świecie, także w polskich kościołach, zbierane są pieniądze na rzecz ośrodków dla trędowatych. Pomimo postępów w medycynie każdego roku notuje się ponad 200 tys. zachorowań – zwraca uwagę dr Kazimierz Szałata, prezes Fundacji Polskiej Raoula Follereau, która zajmuje się opieką nad chorymi na trąd i profilaktyką. W opiekę nad chorymi na świecie największy wkład wniosły misyjne i opiekuńczo-lecznicze ośrodki Kościoła katolickiego.

Reklama

Trąd to przewlekła choroba zakaźna, którą wywołuje bakteria Hansena. Jest chorobą podstępną, można przez wiele lat być zarażonym bez żadnych objawów. Zarażenie trądem podobnie jak gruźlicą następuje poprzez drogi oddechowe. Najczęściej na trąd zapadają osoby niedożywione, osłabione - stąd mówi się, że jest to choroba biedy. Trąd nie jest chorobą dziedziczną – chora matka rodzi zdrowe dzieci. Jest natomiast chorobą okrutnie okaleczającą człowieka.

Trąd wcześnie wykryty jest całkowicie wyleczalny. W ciągu ostatnich lat wyleczono kilkanaście milionów trędowatych. Aktualnie choroba występuje w najbiedniejszych rejonach świata. Liczba nowych przypadków trądu od kilku lat pozostaje na poziomie ok. 250 tysięcy.

W leprozoriach pozostaje kilka milionów osób wyleczonych ale trwale okaleczonych przez trąd. W opiekę nad chorymi na świecie największy wkład wniosły misyjne i opiekuńczo-lecznicze ośrodki Kościoła katolickiego, w tym ruch zainicjowany przez sługę Bożego Raoula Follereau, który jest inicjatorem Światowego Dnia Trędowatych.

Trąd na świecie

Mimo ogromnego postępu w walce z jedną z najstarszych chorób, jakie zna ludzkość, trąd choć jest co prawda chorobą zapomnianą, nadal nie został wyeliminowany i nadal jest groźny. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza liczba trędowatych spadła z kilkunastu milionów do poziomu kilkuset tysięcy chorych – nie licząc oczywiście trzech milionów chorych, którzy z trądu zostali wyleczeni, ale których zdrowie zostało trwale zrujnowane.

Mimo wielkiego zaangażowania wielu instytucji współpracujących ze Światową Organizacją Zdrowia, ILEP czy Ruchem Follereau, do ostatecznego wyeliminowania trądu na świecie jest jednak jeszcze daleko. Od kilku lat liczba trędowatych nie spada, a nawet tu i ówdzie mamy dziś do czynienia z niewielkim wzrostem zachorowań. Dotyczy to zarówno Azji Południowo-Wschodniej (w tym Indii i Nepalu), gdzie trąd jest najbardziej rozprzestrzeniony, jak też Afryki, wysp Pacyfiku oraz krajów Basenu Morza Śródziemnego.

Niedawno opublikowano dramatyczne oświadczenie dyrektora generalnego departamentu zdrowia publicznego przy ministerstwie zdrowia Burundi dr. Liboire Ngirigi, który oficjalnie oznajmił, że w ostatnich latach trąd stał się na nowo poważnym problemem zdrowotnym. W 2007 roku w kraju, w którym pracują między innymi polscy karmelici, odnotowano 248 nowych zachorowań na trąd, kilka lat później pojawiło się już ponad 500 takich przypadków. Niestety coraz więcej chorych trafia na leczenie o wiele za późno, by można było ich przywrócić do zdrowia i relatywnie dobrej sprawności fizycznej.

Dokładna liczba wszystkich trędowatych nie jest znana, gdyż choroba ta dotyka najuboższych rejonów świata, gdzie nie ma wystarczająco rozwiniętych struktur sanitarno-medycznych. Wiemy natomiast, ilu chorych trafia każdego roku na leczenie. Najnowsze dane statystyczne Światowej Organizacji Zdrowia dotyczą końca pierwszego trymestru 2013 roku i oparte są na raportach przekazanych przez władze sanitarne 105 krajów.

Z danych tych wynika, że każdego roku notuje się ponad 200 tys. zachorowań. Warto zapamiętać, że co dwie minuty na świecie pojawia się nowy przypadek trądu. Ponad 20 tysięcy chorych to dzieci poniżej 15. roku życia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama