W Europie ubywa małży słodkowodnych

Sytuacja małży słodkowodnych w Europie nie jest dobra i odzwierciedla stan zbiorników słodkowodnych oraz rzek - wynika z pierwszego raportu poświęconego sytuacji tych zwierząt i ich ochronie. Raport przedstawiono w piśmie "Biological Review".

Reklama

W krajach rozwiniętych na całym świecie liczebność małży słodkowodnych dramatycznie się obniża, a kilku ważnym gatunkom grozi wyginięcie. Dlatego naukowcy z 26 krajów europejskich zbadali status 16 gatunków małży słodkowodnych w całej Europie, publikując pierwszy całościowy raport na ten temat. Dane dla Polski opracowali dr Katarzyna Zając i dr hab. Tadeusz Zając z Instytutu Ochrony Przyrody (IOP) PAN w Krakowie.

Małże słodkowodne to grupa zwierząt o roli ekologicznej porównywalnej do pszczół i równie zagrożona - podkreśla dr Tadeusz Zając.

Z raportu wynika, że na sytuację małży najsilniej wpływa regulacja rzek: prostowanie koryt czy ich grodzenie, co powoduje hydrologiczną destabilizację koryta i utratę ryb (ich obecność jest konieczna na jednym z etapów cyklu rozwojowego małży).

Małże giną też z powodu zanieczyszczenia i wskutek wypłukiwania do wód nawozów z pól uprawnych. W przeszłości małży ubywało wskutek masowego pozyskania ich skorup na potrzeby przemysłu, galanterii i jubilerstwa, m.in. poławiania ich dla pereł i macicy perłowej. Obecnie te surowce pozyskuje się głównie z hodowli.

Za najważniejsze nowe zagrożenia uznano m.in. obce gatunki inwazyjne, które stanowią konkurencję dla gatunków miejscowych. Niekorzystne jest też pozyskanie wody i kruszyw oraz zmiany klimatyczne.

Jeśli chodzi o Polskę, to zróżnicowanie gatunkowe małży jest u nas (jak i w całym regionie) mniejsze niż na południu Europy. Mamy dość dużo stanowisk gatunków rzadkich na zachodzie, np. skójki gruboskorupowej. Straciliśmy natomiast flagowy gatunek dużych małży, z których kiedyś pozyskiwano perły - perłoródkę rzeczną, wciąż obecną we Francji czy Niemczech. Sporo jest za to - głównie w jeziorach, gatunków pospolitych. Małże wracają też do rzek, gdzie poprawia się jakość wody - opowiada dr Katarzyna Zając.

Autorzy raportu wskazują, jak lepiej chronić małże. Przede wszystkim należy zwracać na nie uwagę, ponieważ tam, gdzie ustąpiły, jakość ekosystemu wodnego na pewno pozostawia wiele do życzenia. Brak małży prowadzi do upośledzenia funkcjonowania ekosystemu wodnego, dlatego ich występowanie powinno być przywracane we wszystkich ciekach i zbiornikach, w których pozwala na to stan środowiska - tłumaczy dr Tadeusz Zając.

Trzeba też zadbać o sytuację tych zwierząt w ich naturalnych siedliskach, by utrzymać bogactwo gatunków i różnorodność ich funkcji. W Europie prowadzi się programy ochrony i namnażania zagrożonych małży. Ich łączna wartość wynosi ponad 64 miliony euro.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że choć mięczaki to druga po owadach, najbogatsza w gatunki grupa zwierząt, to wciąż nie są one zbadane w wystarczającym stopniu. "Nowe gatunki odkrywa się nawet w Europie" - mówi dr Tadeusz Zając.

Wyginięcie małży słodkowodnych prowadzi do poważnych konsekwencji dla jakości wód - podkreśla ekspert. I tłumaczy, że w najlepiej zachowanych ekosystemach dno i brzegi rzek i jezior pokrywają setki tysięcy dużych, kilku-, kilkunastocentymetrowych małży. Każdy z nich może przefiltrować kilkadziesiąt litrów wody dziennie, unieczynniając zanieczyszczenia biologiczne, wyłapując z wody zawiesinę i potrzebne mu pierwiastki.

Małże słodkowodne dostarczają nam usług ekosystemowych na masową skalę. Ich biomasa może stanowić nawet 90 proc. masy wszystkich organizmów dennych - mówi dr. hab. Zając.

Dodał, że duże gatunki małży słodkowodnych są długowieczne, potrafią żyć nawet ponad 200 lat. Szybko jednak reagują na wszelkie zmiany właściwości fizycznych, chemicznych i biologicznych wód, co wykorzystano w licznych systemach monitoringu biologicznego, m.in. w stacjach uzdatniania wody. (PAP)

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama