Przerwać milczenie

Nowotwór piersi i szyjki macicy, zatorowość płucna, zawał, zakrzepica różnych narządów – to możliwe skutki antykoncepcji hormonalnej. Donoszą o nich pisma medyczne, ostrzega WHO. Tabletki hormonalne nie tylko mogą być przyczyną powikłań, ale niosą też realne ryzyko śmierci. W Polsce powstała praca zbiorowa lekarzy, która przełamuje milczenie w tej sprawie.

Reklama

Niedawno w 43 krajach świata wycofano ze sprzedaży tabletki Cilest. Te pigułki hormonalne były chętnie przepisywanym przez ginekologów środkiem antykoncepcyjnym. Producent tłumaczył się enigmatycznie: „Decyzja o zaprzestaniu sprzedaży 32 mln tabletek Cilest została podjęta, ponieważ jeden ze składników aktywnych tego środka antykoncepcyjnego nie odpowiada specyfikacji”. Oświadczenie to wzbudziło strach wśród pacjentek.

Firma upierała się jednak, jakoby zdaniem lekarzy decyzja ta nie wpływała na skuteczność i bezpieczeństwo środka. Dlaczego więc go wycofano? W tym samym czasie na jaw wyszła inna sprawa. 17-letnia pacjentka zmarła z powodu zatoru płuc, do którego doszło w wyniku stosowania antykoncepcji hormonalnej – ten głośny przypadek spowodował burzliwą debatę o antykoncepcji w Szwajcarii. Tamtejsza Agencja ds. Produktów Leczniczych „Swissmedic” potwierdziła, że zator spowodowały pigułki Dianette i Diana-35 – popularne także w Polsce.

Wkrótce inna młoda kobieta zapadła w śpiączkę i zmarła. Ona także stosowała antykoncepcję i także u niej był to jedyny czynnik ryzyka. Szwajcarska federacja organizacji pacjentów Patientenstellen der Schweiz zażądała więc usunięcia z rynku farmaceutycznego kilku preparatów antykoncepcyjnych. Swissmedic odrzuciło prośbę ze względu na „zbyt małą liczbę zgonów”, za to przypomniało lekarzom i pacjentkom, że „każda forma antykoncepcji hormonalnej podnosi ryzyko wystąpienia zakrzepicy”. W Finlandii niedawno zmarło kilkanaście kobiet w wyniku zatoru mózgu. Wszystkie przyjmowały tabletki antykoncepcyjne.

Jak mówią mi w prywatnych (sic!) rozmowach lekarze, podobne przypadki zdarzają się i w polskich szpitalach, tylko nikt o nich nie mówi głośno. Skoro pacjentki umierają lub poważnie chorują i jeśli najbardziej prawdopodobnym czynnikiem ryzyka jest rozpoznana w wywiadzie przez lekarza antykoncepcja, czemu nie odnotowuje się takich przypadków? – Biorąc antykoncepcję, kobiety poważnie ryzykują – twierdzi dr Dorota Jarczewska. – Jeśli lekarze wypisują recepty na antykoncepcję, czy realizują obowiązek pełnego informowania pacjenta? Na ile też sami mają świadomość zagrożeń? Krakowska lekarka przez kilka lat koordynowała prace zespołu lekarzy i innych specjalistów nad książką pt. „Szkodliwość doustnej antykoncepcji hormonalnej”.

Ta publikacja może być kijem włożonym w mrowisko, choć jej autorzy zajęli się wąską częścią antykoncepcji – tabletkami hormonalnymi. Odwołując się do setek publikacji naukowych w renomowanych pismach medycznych jak „The Lancet” czy „New English Journal of Medicine” – to, co przechodzi przez te łamy, ma wydźwięk niemal wyroczni w medycynie – próbują przełamać milczenie na temat antykoncepcji doustnej.

Ryzyko

Na świecie powstało prawie milion prac naukowych o antykoncepcji. Wszystkie gromadzone są w specjalnych bazach, m.in. Cochrane i Medline. Ginekolodzy, endokrynolodzy, lekarze chorób wewnętrznych i nie tylko spierają się w nich na temat skuteczności antykoncepcji, publikują badania, także o negatywnych dla zdrowia skutkach zażywania hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych. Na kilkaset takich prac powołują się autorzy książki. Z badań naukowych wynika, że kobiety, które stosują antykoncepcję hormonalną, mogą mieć dwu-, trzykrotnie zwiększone ryzyko wystąpienia zawału serca.

Podobnie ma się rzecz z zatorowością płucną czy z ryzykiem zakrzepicy żył mózgowych (od 6- do 13-krotnie większe ryzyko niż u kobiet niebiorących antykoncepcji). Jeśli któraś z pań miewa migreny i zażywa tabletki hormonalne, nawet do 14 razy może zwiększyć u siebie szanse na śmierć w wyniku udaru mózgu. „W 1997 r. w czasopiśmie »The Lancet« ukazały się wyniki międzynarodowego badania kliniczno-kontrolnego. Objęło ono 21 ośrodków na całym świecie. Wśród kobiet, które brały dwuskładnikową tabletkę hormonalną, zaobserwowano 5-krotny wzrost ryzyka zawału serca" – czytamy we wspomnianej książce. Antykoncepcja hormonalna może też być przyczyną powikłań okulistycznych jak zaćma, zapalenia, zaburzenie wzroku, aż do jego całkowitej utraty. Brytyjski periodyk medyczny „Ophthalmology” opublikował w 1998 r. wyniki badania wpływu antykoncepcji hormonalnej na narząd wzroku.

Przez 30 lat obserwowano aż 63 tys. kobiet z całego świata. Stwierdzono u nich dwukrotny wzrost ryzyka poważnego uszkodzenia naczyń siatkówki. Antykoncepcja hormonalna powoduje też depresję, stany lękowe, spadek libido, czyli popędu seksualnego. Dotyczy to także tabletek tzw. nowej generacji (to ważne, bo ginekolodzy rozwiewają wątpliwości niektórych pacjentek, twierdząc: tabletki są nowoczesne, nie szkodzą). A „nowa generacja” niekoniecznie oznacza lepszą jakość. Najbardziej mrożąca krew w żyłach jest jednak informacja, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) umieściła tabletki antykoncepcyjne na liście tzw. kancerogennych, czyli wywołujących nowotwory. – Także polskie Ministerstwo Zdrowia wpisało je na listę rakotwórczych w 2006 roku. W najnowszym rozporządzeniu już takiej wskazówki nie ma – mówi dr Jarczewska.

Dlaczego, skoro skład tabletek raczej się nie zmienia? „Spośród wszystkich nowotworów złośliwych w Polsce najwięcej kobiet choruje i umiera z powodu raka piersi” – wykazują w książce dr Karolina Walczak i Anna Misztal-Dwojak. A „stosowanie tabletki hormonalnej jest jedną z wielu przyczyn zachorowania na ten nowotwór i zwiększa ryzyko jego wystąpienia o 24 proc. w porównaniu z populacją ogólną”. Ginekolog i pediatra powołują się na 111 publikacji i badań naukowych.Piszą, że tabletki antykoncepcyjne są „niebezpieczne szczególnie” dla kobiet poniżej 35. roku życia, bo wtedy „stopień ryzyka zachorowania na raka rośnie do 70–126 procent”.

I dalej: „Według najnowszych badań kobiety stosujące BCP [tzw. dwuskładnikową antykoncepcję hormonalną – red.] częściej zapadają na najgroźniejszy ze znanych typów raka piersi”. Ryzyko – zdaniem autorek – sięga tu nawet 320 procent! Nie bez przyczyny więc WHO klasyfikuje antykoncepcję hormonalną w najwyższej grupie ryzyka, podobnie jak azbest, papierosy i substancje promieniotwórcze. Europejska Agencja Badań nad Rakiem w dokumencie z 2012 r. potwierdziła, że „na podstawie analizy wieloletnich badań naukowych stwierdzono, że dwuskładnikowe tabletki antykoncepcyjne są silnie kancerogenne” i „powodują nowotwory, głównie piersi” (nie ma tu przypuszczenia, ale mocne stwierdzenie!).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Asia
    10.03.2016 01:54
    Niby dużo w tym sensu i logiki, ale sądzę, że gdyby taki artykuł pojawił się na łamach każdej innej strony niż katolicka, to realizm informacji byłby większy. Tak to, niestety, mam przypuszczenia, że to może być anty-antykoncepcyjna propaganda, bo kościół "goni" za seks, podczas którego nie dochodzi do zapłodnienia (lub szansy na nie). Słyszałam raz na naukach przedmałżeńskich, że seks w prezerwatywie, to masturbacja kobiecą pochwą no i kłania się tu przypowieść o Onanie. A zatrzymywanie okresu pigułkami dla wygody to też grzech, bo okres jest "krwawymi łzami macicy płączącej za dzieckiem". Tak więc, nie wiem co myśleć na temat powyższego artykułu.
  • arte
    11.03.2016 21:52
    Wasza prawda kontra prawda medyczna z portalu onkologicznego.

    Wyniki uzyskane podczas badania Collaborative Group on Hormonal Factors in Breast Cancer w 1996 r., wskazują, że tabletka nieznacznie podnosi ryzyko zachorowania na raka piersi (1,1 razy większe niż u kobiet nie stosujących tej metody antykoncepcji) i jest najwyższe u kobiet, które zaczęły antykoncepcję hormonalną jako nastolatki. Poziom zagrożenia tym nowotworem wraca do normy po 10 latach przerwy w przyjmowaniu hormonów. Badania ujawniły jeszcze jedna regułę - rak piersi zdiagnozowany u kobiet stosujących ustną antykoncepcję jest zwykle we wcześniejszym stadium niż u kobiet, które nigdy nie stosowały tabletki, co wiąże się prawdopodobnie z częstszymi wizytami u lekarza kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną.
    Stwierdzono też związek między przyjmowaniem tabletki antykoncepcyjnej (przez co najmniej 5 lat) a wyższym ryzykiem rozwoju raka szyjki macicy. Jednak 3-4 krotne zwiększenie zagrożenia tym nowotworem może wynikać z faktu, że aktywne seksualnie kobiety łatwo zarażają się wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV, który inicjuje proces nowotworowy w szyjce macicy. Tabletka może ponadto nasilać ryzyko zachorowania na raka wątroby, ale nie zostało to jeszcze poparte wystarczającą liczbą dowodów naukowych.
    Antykoncepcja hormonalna działa także profilaktycznie chroniąc w niewielkim stopniu przed rakiem jajnika. Tym skuteczniej im dłużej jest stosowana. Wyniki opublikowanego w 2010 r., międzynarodowego badania prowadzonego na terenie Wielkiej Brytanii, Holandii i Francji (International BRCA1/2 Carrier Cohort Study)wskazują, że w przypadku kobiet mających genetyczne predyspozycje do zachorowania na ten typ nowotworu, po roku stosowania tabletki antykoncepcyjnej zagrożenie chorobą spada o 10-12 proc., po 5 latach o 50 proc. Natomiast w przypadku raka trzonu macicy profilaktyczne skutki ustnej antykoncepcji utrzymują się nawet przez wiele lat po jej ustaniu.


    Skończcie ze straszeniem i podpieraniem się opinią ludzi, którzy podpisali deklarację wiary, więc zdradzili medycynę. http://onkologia.org.pl/przyjmowanie-hormonow/
  • dsad
    28.07.2016 00:01
    trujcie sie dalej dziewczynki wkoncu seks to zabawa
  • Gość
    05.01.2017 18:43
    To samo dotyczy szczepień,jakoś kościół nie ma nic przeciwko okaleczaniu tworzeniu bezpłodnych i zabijaniu bezbronnych dzieci i to w świetle prawa.Za sprzeciw szczepień się u nas karze.Kościół MILCZY!!!!!!!!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama