Stąd zapewne lepiej widać niebo

O chorobie, które sprowadziła Kopernika do Olsztyna, obserwacji pieniądza i wyparciu lepszego jedzenia przez fast foody z Jackiem Szubiakowskim, dyrektorem Olsztyńskiego Planetarium, rozmawia Krzysztof Kozłowski.

Reklama

Krzysztof Kozłowski: Mikołaja Kopernika wspominamy przy wielu okazjach. Ale w tym roku mamy szczególną – 500. rocznicę jego przybycia do Olsztyna. Jednak... czy to aż tak ważne wydarzenie?

Jacek Szubiakowski: Myślę, że dla mieszkańców Olsztyna jest to ważne wydarzenie. To doskonała okazja ku temu, żeby uczcić postać Kopernika, ale jest to również budowanie marki naszego miasta. Przecież to był najznamienitszy obywatel naszego grodu i warto jest tę okrągłą rocznicę przypomnieć.

Wydaje się, że my już tak przyzwyczailiśmy się do Mikołaja Kopernika, że nawet nie dostrzegamy wielkich rzeczy, które dokonał dla świata.

Zgadzam się z tym. Kopernik spowszedniał. Widzimy go na pomnikach, uczymy się o nim w szkole, jest na monetach i banknotach. Powszechność tej postaci często przysłania nam to, co on takiego wielkiego dokonał. A był to człowiek niezwykle mądry i odważny. Zaryzykował swoją reputację uczonego i kanonika, żeby szukać prawdy.

Zaczęło się od tego, że na prośbę Watykanu miał uporządkować ówczesny kalendarz. Okazało się bowiem, że z biegiem lat oznaczona data nie pokrywała się z faktycznym czasem. Mimo rezygnacji z tego planu przez papieża Kopernik dalej poszukiwał prawdy.

Czasy były niespokojne. Rzeczywiście, został zaproszony do prac nad kalendarzem. To było w czasach Soboru Laterańskiego V. Wówczas papież Leon X postanowił zrobić porządek z kalendarzem. Wiele było wcześniejszych prób i zdawało się, że ta będzie w końcu skuteczna. Jednak czas był na tyle niespokojny, bo przecież rok później zostały ogłoszone tezy Lutra, a i w samym Kościele trwały spory, że sobór zrezygnował z tego sztandarowego zadania zmiany kalendarza i zajął się istotniejszymi sprawami. Kopernik został na lodzie. Wysłał do Watykanu swoją propozycję reformy kalendarza, która, niestety, się nie zachowała. Ponieważ – że tak powiem – nie miał już zatrudnienia, a złożyło się, że ówczesny administrator dóbr kościelnych w Olsztynie zachorował i prosił o zwolnienie z funkcji, nadzwyczajne zebranie kapituły 8 listopada 1516 r. postanowiło o wydelegowaniu Kopernika do Olsztyna. Dla nas szczęście, dla niego nie. Musiał przecież zarzucić swoje obserwacje, które prowadził w latach 1514–1516 we Fromborku. Dla niego mogło to być zesłanie. Zwłaszcza że miał tu bardziej przyziemne obowiązki, jak osadzanie nowych osadników w dobrach kapituły.

I gdyby nie choroba, Kopernika w Olsztynie by nie było...

(śmiech) Wydaje się, że było to pewne zrządzenie losu, jakiś odgórny plan, że trafił do Olsztyna. Bo przecież tu o astronomii nie zapomniał. Cały czas go pewne rzeczy nurtowały. Ciągle na uwadze miał sprawę kalendarza i długości roku zwrotnikowego. Myślę, że tablica doświadczalna, nazywana tablicą astronomiczną, znajdująca się na olsztyńskim zamku, którą możemy dzisiaj oglądać w krużganku zamkowym, powstała właśnie wtedy, że to był owoc dalszych przemyśleń. Tu nie miał swojego obserwatorium. Jako człowiek o dużym intelekcie wpadł na pomysł, by prowadzić obserwacje nieco inaczej niż dotychczas, nie obserwować za pomocą cienia rzucanego przez gnomon, ale przy użyciu zwierciadła. I zrobił to po raz pierwszy w historii nauki.

Mikołaj Kopernik to nie tylko astronom. Wielu komentatorów z dziedziny ekonomii powtarza prawo, że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Ciekaw jestem, czy mają świadomość, że autorem tego prawa jest właśnie Kopernik.

On najprawdopodobniej zaobserwował to właśnie na Warmii. Były to tereny, na których w obiegu były różne pieniądze – polskie, krzyżackie, bite w różnych mennicach. Niektórzy fałszowali ten pieniądz, zaniżając ilość zawartego w nim kruszcu. Te obserwacje, które on poczynił, patrząc na ekonomię w XVI wieku, skłoniły go do sformułowania takiego prawa. Zresztą w Olsztynie napisał pierwszy traktat na ten temat; to było w roku 1517.

I jest to na tyle uniwersalne spostrzeżenie, że dziś mówi się już o tym, że gorsza literatura wypiera lepszą, gorsze jedzenie wypiera lepsze...

Rzeczywiście, fast food jest dziś dość popularny. (śmiech) Coś w tym jest... Kopernik jest autorem jeszcze jednego twierdzenia, zasady kosmologicznej, która mówi, że wszechświat oglądany z różnych miejsc wygląda podobnie. Można uogólnić, że prawa fizyki wszędzie są takie same. Ta zasada jest paradygmatem w nauce do dziś. Niniejsze założenie Kopernika wydaje się słuszne. To, co należy w naszym uczonym cenić, to jego umysł matematyczny. Bo nie sztuką jest powiedzieć, że to nie Ziemia jest w centrum, ale Słońce. Sztuką jest zbudować cały aparat matematyczny, który potwierdzi, że jego teoria daje przewidywania nie gorsze niż teoria Ptolemeusza. Musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że on zaczął podważać teorię, która miała prawie 1500 lat, która była ugruntowana w umysłach uczonych od wielu pokoleń.

Zdaje się, że jako mieszkańcy Warmii – nie tylko Olsztyna, ale też Fromborka, Lidzbarka Warmińskiego i innych miejscowości – powinniśmy na nowo odkryć Kopernika i uświadomić sobie, że te wielkie rzeczy, które zrewolucjonizowały spojrzenia na świat, działy się właśnie tu.

Właściwie na ówczesnych krańcach Europy. Tu jest atmosfera, która pozwoliła osiągnąć spokój, ale też musiał być tu pewien ferment intelektualny, że kanonicy musieli wiele rozmawiać. Sądzę, że Warmia to wyjątkowe miejsce. Poparciem mojej tezy może być fakt, że bezpośredni dowód słuszności Kopernika, czyli tzw. heliocentryczna paralaksa gwiazd, został odkryty w tych okolicach, zrobił to bowiem Bessel w Królewcu, w 1838 r. Stąd zapewne lepiej widać niebo.

Nieco żartując, można stwierdzić, że dziś Toruń nam po prostu zazdrości.

(śmiech) Trudno mi to powiedzieć, jako urodzonemu torunianinowi. Ale jest w tym sporo racji.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama