Co zrobić z plastikiem?

Tworzywa sztuczne mają złą prasę. Bo się nie rozkładają, bo trują, bo śmiecą. Tymczasem plastiki to produkt dla ludzi ekologicznie świadomych. To nie ich produkcja jest problemem, tylko nieodpowiedzialne użytkowanie.

Reklama

Plastikowe śmieci stanowią około 20 proc. odpadów na wysypiskach, a same torby foliowe około 1 procenta. Ale ich użycie i wykorzystanie to nie ślepa uliczka konsumpcjonizmu. Opakowania plastikowe nie mają sobie równych! To dzięki nim produkty żywnościowe zachowują dłużej świeżość. Samochody zrobione z blachy i drewna byłyby drogie i niebezpieczne. W szpitalach bez tworzyw sztucznych nie dałoby się zachować sterylności. Plastiki są trwałe i to w pewnym sensie przysparza im wrogów. Bo w świecie, w którym żyjemy, to nie trwałość się liczy, tylko częsta zmiana. I tu pojawia się problem. Bo z chęcią zmiany nie idzie w parze świadomość segregowania śmieci.
Tworzywa sztuczne niewątpliwie są dla środowiska sporym wyzwaniem, ale nie wtedy, gdy są produkowane, tylko wtedy, gdy przestają być potrzebne. Nie rozkładają się, w niektórych warunkach mogą być trujące. Na przykład wtedy, gdy zostają spalone lub gdy następuje ich bardzo powolny rozkład, np. do gleby czy wody.
 

Jesteśmy rekordzistami

Polska na tle innych krajów europejskich jest rekordzistką pod względem liczby zużywanych torebek foliowych. Średnia unijna wynosi niecałe 200 reklamówek na mieszkańca na rok. Przeciętny Polak zużywa ich 466. Na drugim miejscu są Węgrzy z 425 torebkami. Ale np. nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy, statystycznie zużywają tylko 71 foliówek. W takich krajach jak Dania czy Finlandia jednorazówki praktycznie w ogóle nie są znane. Gdyby na sprawę spojrzeć w kontekście całej Unii, okazuje się, że Europejczycy rocznie wyrzucają około 8 mld plastikowych torebek. Samo wyrzucanie nie jest jednak problemem, o ile miejscem, do którego reklamówki trafiają, jest kosz na odpady z tworzyw sztucznych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy torby foliowe trafiają do lasu, pieca albo na wysypisko zmieszanych śmieci. Ten kłopot można analizować na kilku poziomach. Pierwszy jest czysto estetyczny. Aspekt drugi jest środowiskowy. Maleńkie kawałki tworzyw znajdują się często w morskiej soli, spalanie tworzyw sztucznych powoduje uwalnianie się do środowiska ogromnej ilości trujących związków, z których wszystkie są rakotwórcze. Wiele z nich kumuluje się w organizmie człowieka, a także jest przekazywanych z matki na nienarodzone jeszcze dziecko.
Jest jednak jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Chodzi o ekonomię i energię. Tworzywa sztuczne produkowane są z ropy naftowej. Wydając energię na ich produkcję, możemy ją w każdej chwili odzyskać. Tworzywa sztuczne są magazynem energii i ich marnowanie nie różni się niczym od wyrzucania pieniędzy. Na świecie każdego roku produkuje się kilkaset milionów ton tworzyw sztucznych. Tylko 14 proc. z nich jest odzyskiwanych.
 

Babcie miały rację

A może z tworzyw w ogóle zrezygnować? Skoro trują, skoro długo się rozkładają? Unia Europejska chce mocno ograniczyć zużycie torebek foliowych w sklepach. Alternatywę dla plastiku stanowią torby materiałowe albo papierowe. Te pierwsze są bardzo trwałe. Nasze babcie i mamy często same robiły takie torby np. na szydełku czy szyły je z niepotrzebnych już skrawków materiału. To było racjonalne zarówno ekologicznie, jak i ekonomicznie. Tyle tylko, że dzisiaj już nikt tego nie robi.

Co z papierem? To mit, że torba papierowa jest dla środowiska neutralna. Prawdę mówiąc, pod wieloma względami może być bardziej obciążająca niż plastikowa. Produkcja torby papierowej powoduje o 70 proc. większe zanieczyszczenie powietrza oraz o 80 proc. większą emisję gazów cieplarnianych niż produkcja torby plastikowej. Papier w trakcie produkcji o 50 proc. bardziej zanieczyszcza wodę niż plastik. Produkcja torby papierowej pochłania cztery razy więcej energii i trzy razy więcej wody niż produkcja torby plastikowej. Proces recyklingu papieru zwykle kosztuje więcej energii niż produkcja nowej torby. Potrzeba ponad 90 proc. więcej energii, by przetworzyć kilogram papieru niż kilogram plastiku.
Coś, co jest często wymieniane jako zaleta papierowych toreb czy opakowań, może być równocześnie ich wadą. Papier jest nietrwały. Innymi słowy, wytworzenie papierowej torby pochłania energię i wodę, oznacza także korzystanie z wielu środków chemicznych. I to wszystko po to, by torba była wykorzystana tylko jeden raz! To prawda, że torby papierowe szybko się rozkładają. Ale ten rozkład w pewnym sensie oznacza marnotrawstwo. Podobnym marnotrawstwem energii jest korzystanie z tworzyw biodegradowalnych. Te pod wpływem światła (promieni UV), wody czy powietrza po prostu rozkładają się. Ale gdy proces ten się zakończy, nigdy już nie odzyskamy energii, którą włożyliśmy w proces produkcji. Pod tym względem dużo lepiej korzystać z toreb plastikowych. Jest tylko jeden warunek. Gdy taka torba ulegnie zniszczeniu, powinna zostać przetworzona. W środowisku naturalnym będzie bowiem zalegać przez dziesiątki, a nawet setki lat. To nie produkt jest problemem, tylko sposób, w jaki z niego korzystamy.
 

Bakterie pomogą?

Jakie jest zatem wyjście? Edukacja i segregacja. No i powrót do czasów naszych babć, które na zakupy zawsze chodziły ze swoją siatką. Nawet gdybyśmy jednak szybko zmienili nasze zwyczaje (co jest trudne do wyobrażenia), co zrobić z setkami, tysiącami ton plastikowych śmieci? Można byłoby je wyzbierać, gdyby były one w jednym miejscu. Niestety nie są. I tak jak przy ogromnych kosztach i wysiłku można sobie wyobrazić ich znaczną redukcję na terenach lądowych, tak pozbieranie plastików z powierzchni morza jest w zasadzie niewykonalne. Ale być może w przyszłości nie będziemy mieli z tym problemu. Grupa japońskich naukowców odkryła na jednym z wysypisk śmieci bakterie, które żywiły się jednym z rodzajów tworzywa sztucznego. Chodzi konkretnie o PET, z którego robione są m.in. plastikowe butelki na napoje. Okazuje się, że wspomniane bakterie to nie wynik modyfikacji genetycznych, tylko… no właśnie, nie wiadomo. Bakterie były naturalne. Ale jak nauczyły się rozkładać plastik, skoro ten konkretny jego rodzaj pojawił się dopiero 45 lat temu? I pytanie jeszcze ważniejsze. Czy pomogą nam zlikwidować problem ze śmieciami z tworzyw sztucznych?
Cóż, dzisiaj zbyt wcześnie, by o tym przesądzać. Trzeba jednak pamiętać, że każdy kij ma dwa końce. Jeżeli „plastikowe” bakterie zaczną się rozmnażać, nie ograniczą swojego apetytu tylko do tego, co znajduje się w morzu albo na wysypiskach śmieci. Wcześniej czy później pojawią się na tworzywach, których wcale nie chcemy wyrzucać. Może więc lepiej zamiast marzyć o bakteriach, które za nas posprzątają, samemu zatroszczyć się o porządek?


„Sonda 2”, TVP 2, poniedziałek 28 marca, godz. 21.50 i 22.15.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Serena
    22.04.2016 20:49

    W Holandii od stycznia tego roku wprowadzono oplate za korzystanie z jednorazowych reklamowek. 2 czy 5 eurocentow to wprawdzie niewiele, ale wszedzie spadlo ich uzycie; w niektorych sklepach nawet o 70%

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama