Co z tym zrobić?

Co ma zrobić naukowiec w sytuacji, w której wie, że coś nie ma prawa działać, a jednak zadziałało? Co ma w takiej sytuacji zrobić człowiek, który chce na świat patrzeć przez pryzmat faktów, a nie emocji?

Reklama

Wbrew głosom wielu lekarzy, fizjologów czy bardziej świadomych (w przeciwieństwie do domorosłych) dietetyków coraz większą popularność zyskuje dieta bezglutenowa. Nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że gluten szkodzi człowiekowi (pomijam celiakię, chorobę o podłożu genetycznym, na którą cierpi około 1 proc. społeczeństwa). Jest za to wiele dowodów na to, że nie szkodzi. A jednak okazuje się, że wbrew naukowym publikacjom i wbrew faktom duża grupa ludzi twierdzi, że po diecie bezglutenowej czuje się lepiej.

Gluten to mieszanina różnych białek roślinnych występujących w ziarnach zbóż. A może tu wcale nie chodzi o gluten? Może nie jedząc produktów zbożowych, eliminujemy z diety coś, co nam naprawdę szkodzi? Coś, czego nauka jest jeszcze nieświadoma? Może oczywiście być też tak (i osobiście ku temu bym się skłaniał), że to typowy efekt psychologiczny. Gdy na każdym kroku słyszymy o diecie bezglutenowej, po której człowiek czuje się świetnie, czujemy się lepiej na samą myśl o rozpoczęciu kuracji.

Podobnie jest z homeopatią. Nie ma wątpliwości, że leki homeopatyczne nie mają prawa leczyć. Są zresztą wyjęte spod nadzoru i procedur, jakie muszą przejść prawdziwe lekarstwa. Lekarze (większość) wiedzą, że to nie pomaga (co nie znaczy, że tych środków nie przepisują), naukowcy przekonują, mając w ręku publikacje naukowe ze spisanymi faktami, ale homeopatia ma się świetnie. Spora grupa ludzi twierdzi, że czuje się po niej lepiej. Jak to możliwe? Znowu być może jest w niej coś, czego nie jesteśmy jeszcze świadomi. Ale dużo bardziej prawdopodobne jest to, że wmawiamy sobie rzeczy, których nie ma. Efekt placebo jest dość dobrze udowodniony w praktyce medycznej. Jeżeli tylko ktoś uwierzy, że zielona pastylka pomaga, jest spore prawdopodobieństwo, że rzeczywiście mu pomoże. I w zasadzie można by ten temat zamknąć, gdyby nie pytanie postawione na wstępie. Co w takiej sytuacji ma zrobić naukowiec? Lekarz? Człowiek, który na świat chce patrzeć przez fakty, a nie emocje? Rolą medycyny jest leczyć. Jeżeli kogoś leczy kostka cukru – trzeba mu podać kostkę cukru. A ja myślę, że to jest raczej rola paramedycyny. Rolą medycyny jest nie oszukiwać. Cukier cię nie uzdrowi, tak samo jak gluten nie jest czymś, co szkodzi. Warto o tym mówić, nawet jeżeli wywołuje to emocje u osób, którym wydaje się inaczej. Jaki jest efekt poluzowania tej zasady? Ano taki, że nawet ludzie wykształceni i inteligentni wolą czasami iść do znachora niż do lekarza. Nawet oni uważają, że tzw. medycyna alternatywna jest równie skuteczna co ta spod znaku szpitala i przychodni. Nie jest. A takie myślenie może kosztować kogoś życie. Nawet jeżeli kiedyś kostka cukru pomogła na ból gardła.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama