Marihuana na lekarstwo

Wszystkie kluby parlamentarne są za tym, aby dopuścić stosowanie marihuany w celach leczniczych. Problem polega na tym, aby przy okazji nie zalegalizować tego narkotyku.

Reklama

Śmierć polityka Tomasza Kality znów ożywiła dyskusję na temat legalizacji leczniczej marihuany. Chorujący na guza mózgu – glejaka wielopostaciowego – działacz SLD zabiegał o prawo do używania tego narkotyku przy leczeniu chorób nowotworowych. W sejmowych komisjach trwają prace nad projektem ustawy, która tę sprawę ma uregulować. Złożył ją w lutym ubiegłego roku poseł Kukiz’15 Piotr Marzec. Trwają dyskusje nad szczegółowymi rozwiązaniami, przede wszystkim – jak kontrolować produkcję narkotyku, aby nie był on powszechnie dostępny.

Ma właściwości lecznicze

W świetle obecnej wiedzy nie ulega wątpliwości, że marihuana może być skutecznym lekarstwem. Liczne badania naukowe wskazują na coraz to nowe jej zastosowanie w medycynie, ale też hamują zbyt daleko idące twierdzenia co do jej właściwości leczniczych. Na razie bowiem preparaty powstałe na bazie marihuany nie zwalczają skutecznie żadnej choroby, która jest niewyleczalna.

Czym jest marihuana? To suszone i czasem sfermentowane kwiatostany żeńskich roślin konopi, które zawierają substancje psychoaktywne. Działanie psychotropowe i silnie uzależniające ma przede wszystkim jeden jej składnik – tetrahydrokannabinol (THC).

Powstałe na bazie marihuany preparaty są stosowane w chorobie nowotworowej. Stwierdzono, że spowalniają rozwój raka, hamując wzrost śródbłonka naczyniowego. Jednak twierdzenie, że marihuana leczy raka, jest nadużyciem. Wybitny onkolog prof. Jacek Jassem w „Rzeczpospolitej” podkreślił, że nie ma żadnych klinicznych dowodów na to, że zawarte w marihuanie kannabinoidy leczą choroby nowotworowe, i nigdzie na świecie nie są one zatwierdzone w tym wskazaniu. Jednocześnie podkreślił, że marihuana zmniejsza nasilenie nudności czy wymiotów, np. po chemii. Niewątpliwe działa też przeciwbólowo, szczególnie gdy inne środki już nie skutkują, więc może mieć zastosowanie w onkologii.

Kannabinoidy uśmierzają też bóle neuropatyczne, np. w przebiegu ciężkiej i niewyleczalnej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane. Jest nawet lek zawierający tą substancję – Sative, dostępny od 2012 r. w Polsce na receptę w przypadku stwardnienia rozsianego.

Doktor Marek Bachański stosował preparat na bazie marihuany przy leczeniu padaczki u dzieci. Został za to zwolniony z pracy i postawiono mu zarzut narażenia życia lub zdrowia pacjenta przez prowadzenie nielegalnego eksperymentu medycznego. W obronie lekarza stanęli rodzice leczonych tym preparatem dzieci. Prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa i w grudniu ubiegłego roku sprawę umorzyła. Jednak nawet dr Bachański przyznaje, że marihuana nie leczy padaczki, lecz zmniejsza siłę napadu, co np. w przypadku zespołu Draveta (ciężka odmiana padaczki) może uratować życie.

Jest wiele schorzeń, w których preparaty powstałe na bazie marihuany mają działanie lecznicze. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków dopuściła na rynek lek stosowany w leczeniu anoreksji, gdyż zmniejsza on nudności. Badania potwierdzają pozytywne działanie marihuany u osób cierpiących na jaskrę, miażdżycę, cukrzycę czy AIDS. Na świecie jest dopuszczonych na rynek kilkanaście leków powstałych na bazie tej rośliny, a wciąż są prowadzone intensywne badania nad zastosowaniem jej przy innych schorzeniach.

Od odlotu do dramatu

Jeśli lecznicze właściwości marihuany są potwierdzone badaniami i praktyką, to na czym polega problem z jej legalizacją dla celów medycznych?

Wynika on z obawy przed wykorzystywaniem tego narkotyku nie do celów leczniczych, lecz dla przyjemności, relaksu. Wśród celebrytów wręcz panuje moda na palenie ­jointów. Otwarcie przyznają się do tego np. aktorka Anna Dereszowska, piosenkarka Kora czy właśnie poseł Marzec, który był raperem, zanim został politykiem. Legalizacja marihuany stała się też elementem programu politycznego – na sztandarach miała go np. partia Janusza Palikota. Istnieje specjalna organizacja dążąca do całkowitej legalizacji marihuany – Stowarzyszenie Wolne Konopie. Co roku organizuje ono manifestację – Marsz Wyzwolenia Konopi. Uzasadniona jest więc obawa, że uprawianie marihuany na potrzeby medycyny stanie się furtką dla tych, którzy chcą jej używać w celach wcale nie leczniczych. Ludzie zajmujący się leczeniem narkomanii, a także osoby uzależnione nie mają wątpliwości, że marihuana uzależnia i prowadzi do zniszczenia człowieka, a niekiedy szybkiej śmierci. Badania i praktyka potwierdzają, że używanie marihuany zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia epizodów psychozy, które są na tyle głębokie, że wymagają leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Niektóre osoby pod wpływem marihuany popadają nawet w schizofrenię. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) prawdopodobieństwo uzależnienia od tego narkotyku wynosi od 10 do 30 proc. w zależności od częstości i ilości zażywania. Marihuana powoduje zaburzenie koncentracji, przez co może prowadzić na przykład do wypadków samochodowych. Instytut Badań Medycznych w Wellington w Nowej Zelandii przeprowadził badania, z których wynika, że wypalenie jednej porcji marihuany dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na raka płuc o 8 proc.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama