Po co ten wyścig

Szykuje nam się nowy wyścig kosmiczny.

Reklama

Ten stary, z czasów zimnej wojny, był konsekwencją szybkiego rozwoju technologii rakietowych oraz systemów satelitarnych służących wojsku. Latano na Księżyc, żeby utrzeć Moskwie nosa, wysyłano Sputnika, by pokazać Amerykanom, że równie dobrze na jego miejscu mogłaby być bomba. Swoją drogą dla Amerykanów Sputnik był rzeczywiście szokiem. Gdyby Rosjanie go nie wystrzelili, Amerykanie nie lądowaliby na Księżycu.

Wyścig zbrojeń, który dość mocno wiązał się z technologiami kosmicznymi, ostatecznie wygrali Amerykanie, wykańczając finansowo radziecką gospodarkę. Używając terminologii sportowej, można by powiedzieć, że na pierwszej prostej liderem była Moskwa, ale Waszyngton był długodystansowcem. A jak będzie teraz? Amerykanie to rozpędzony zawodnik, ale Chińczycy to świeża krew. Jeszcze są w tyle, ale to ulegnie zmianie. Gdy Amerykanie lądowali na Księżycu, Chińczycy nie potrafili jeszcze wysłać na orbitę nawet małego satelity. Pierwszego wysłali dopiero w 1970 roku, podczas gdy Amerykanie spacerowali po Srebrnym Globie już w 1969 roku. Dzisiaj Chińczycy mają już za sobą budowę stacji kosmicznej, spacer w przestrzeni, urządzenie poruszające się po powierzchni Księżyca i dziesiątki satelitów. Mają też broń służącą do strącania innych satelitów. Są w gronie zaledwie trzech państw (obok Rosji i USA), które potrafią wysyłać ludzi na orbitę. W sumie wysłali tam dotychczas pięć załóg.

W co grają Chińczycy? Po co się ścigają? Ta współczesna kosmiczna rywalizacja pomiędzy USA i Chinami jest związana z technologiami łączności, inżynierią materiałową i kosmicznym górnictwem, czyli pozyskiwaniem z innych globów, w tym asteroid, surowców, których albo na Ziemi nie ma wcale, albo jest ich bardzo mało. Ten wyścig związany jest z badaniami, których nie da się wykonać w żadnym miejscu na Ziemi. Jest oczywiście próbą sił pomiędzy mocarstwami. Kosmos – zgodnie z międzynarodowymi traktatami – jest przestrzenią bezpaństwową. Być może w chińskiej interpretacji znaczy to, że jest przestrzenią niczyją. I – tak jak na Dzikim Zachodzie – kto pierwszy, ten lepszy. Tam, gdzie się opalikujesz, tam twoje.

Wyścig trwa i zdaje się, że Rosja już się w nim nie liczy. Jest jednak jeden element, który zasadniczo odróżnia ściganie się dzisiaj od ścigania się kiedyś. Tym elementem jest sektor prywatny. W czasach zimnej wojny go nie było, a dzisiaj działa coraz prężniej. Nic, tylko kupić popcorn i obserwować, kto wygra i jaką nagrodę za to zgarnie.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| NAUKA

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama